O Głównym Szlaku Beskidzkim słyszał każdy, kto choć trochę interesuje się górami. Trasa z Wołosatego do Ustronia, to najdłuższy znakowany szlak w Polsce (519 km). Prowadzi praktycznie przez całe polskie Beskidy, omijając Beskid Mały i Wyspowy (o Makowski ledwie zahaczając). Niewiele osób zdaje sobie jednak sprawę, że istnieje również Mały Szlak Beskidzki, prowadzący przez te części Beskidów, które pomija jego większy i bardziej znany poprzednik.
Szlak rozpoczyna się na Straconce, dzielnicy Bielska-Białej, a kończy na Luboniu Wielkim w Beskidzie Wyspowym. Jego długość wynosi 137 km, co czyni go 4 najdłuższym szlakiem znakowanym w polskich Karpatach, a 8 w ogóle w polskich górach. Trasa przebiega przez najbardziej atrakcyjne tereny Beskidu Małego, Pasmo Żurawnicy, Beskid Makowski i Beskid Wyspowy. Szacunkowy czas przejścia szlaku to 4-6 dni. Ze względu na nierównomierne rozmieszczenie schronisk na szlaku i kwestie logistyczne, warto rozważyć tą górną granicę.
W zeszłym tygodniu rozpocząłem przechodzenie szlaku na raty. W najbliższym czasie zamierzam pokonywać jego kolejne etapy i przybliżyć wam specyfikę trasy w kolejnych postach.
—
Mały Szlak Beskidzki – Etap 1: Straconka – Zapora Porąbka
Pierwotny plan zakładał, że w pierwszy weekend pokonam cały Beskid Mały, od Straconki do Targoszowa (42 km). Jednak ostatecznie okazało się, że do dyspozycji mam tylko jeden dzień. Zamiast pędzić jak najdalej szlakiem czerwonym, postanowiłem więc przejść wyłącznie zachodnią część szlaku do tamy w Porąbce i wrócić do Straconki szlakiem zielonym. Ostatecznie trasa zamknęła się w 25 kilometrach.
Zazdroszczę Bielszczanom. Życie w tym mieście oferuje wszystkie zalety górskiej miejscowości bez rezygnowania z uroków wielkomiejskiego ośrodka. Straconka to spokojna dzielnica znajdująca się w południowo-wschodniej części miasta. Wystarczy dosłownie kilka kroków i z miejskiego betonu dostajemy się na górską ścieżkę. Niestety takie położenie miasta ma również swoje wady. Tej głównej na imię smog. Położenie miasta w dolinie między górskimi szczytami powoduje, że zanieczyszczone powietrze z zakładów przemysłowych i kominów, nie ma jak wydostać się z miasta. Na szczęście wystarczy kilkadziesiąt metrów w górę i już można oddychać świeżym, górskim powietrzem.
Trasa rozpoczyna się za kościołem Matki Bożej Pocieszenia na Straconce. Wpierw lawiruje asfaltową drogą między nowymi domami, by po kilkudziesięciu metrach skręcić prosto w las. Od razu trawersujemy zbocze, porośnięte pięknymi bukami. Przez następną godzinę wspinamy się na szczyt Gaiki o wysokości 808 metrów. Pierwsze widoki odsłaniają się mniej więcej w połowie drogi do wierzchołka. W dole majaczy zanurzone w mgiełce Bielsko, a po przeciwnej stronie Czupel i szczyty Beskidu Śląskiego. Ani pogoda, ani wysokie drzewa nie pozwalają cieszyć się panoramą. Jednak to nie rozległe widoki są zaletą tej trasy. Największe wrażenie robią lasy.
Początek ścieżki w lesie
Pierwsze widoki na trasie
Przez większość drogi do tamy podążamy wąską ścieżką, wokół której pną się strzeliste buki. Jedne powykręcane, z rozłożystymi gałęziami, które rozchodzą się w różnych kierunkach; inne smukłe, wyciągnięte wysoko. Po niecałych dwóch godzinach wędrówki dochodzimy do rozwidlenia szlaków zwanego u Panienki. Nazwa bierze się od niewielkiej kapliczki schowanej między kilkoma kasztanowcami. Ołtarzyk został ufundowany w 1884 roku przez miejscowego leśniczego w podzięce za uratowanie życia przed wilkami.
Kapliczka pod Panienką
Kolejnym charakterystycznym punktem jest Chrobacza Łąka, szczyt o wysokości 828 m n.p.m. Znajduje się na nim 35 metrowy Krzyż Trzeciego Tysiąclecia, oraz platforma widokowa. Niestety drzewa wokół platformy rozrosły się na tyle, że niewiele widać. Tuż obok, dosłownie kilka metrów dalej, na szlaku żółtym, znajduje się prywatne schronisko turystyczne. Na co dzień pełni rolę domu rekolekcyjnego, ale można w nim nocować. Niestety w obiekcie nie ma bieżącej wody ani prądu.
Schronisko na Chrobaczej Łące i Krzyż Trzeciego Tysiąclecia
Od Chrobaczej Łąki szlak zaczyna schodzić w dół, by po około godzinie marszu osiągnąć poziom 350 metrów i taflę Jeziora Międzybrodzkiego. Ten sztuczny zbiornik utworzono na rzece Sole w latach 1928 – 1937 w celach przeciwpowodziowych. To zdecydowanie najbardziej malowniczy fragment pierwszego odcinka Małego Szlaku Beskidzkiego. Po przejściu na drugą stronę tamy wyrasta przed nami góra Żar. Znowu będzie ostro pod górę. Jednak tym razem wybieram wariant zastępczy i wracam na Straconkę szlakiem zielonym. Na pierwszy raz wystarczy.
Polana przy zejściu ze szlaku czerwonego nad tamę
Jezioro Międzybrodzkie i góra Żar
Góra Żar z charakterystycznymi słupami kolejki



















Staniu0
Witam,
…na jednym ze zdjęć to nie słupy kolejki tylko słupy energetyczne, kolei linowej na górę Żar tam nie widać…