Ukraina na rowerze – jak jeździć?

Ukraina na rowerze

Ukraina na rowerze? Świetny pomysł! Ale jak jeździć, żeby nie dać się zabić? Tak samo jak w Polsce – rozważnie. No i trzeba być bardziej czujnym. Na Ukrainie nigdy nie wiadomo co wyłoni się zza zakrętu. Droga nigdy nie jest taka, jak się spodziewasz, a liczba kilometrów zwykle jest większa, niż wskazują na to mapy. Wystarczy jednak pamiętać o kilku podstawowych zasadach, by bezpiecznie powrócić z wyjazdu i zachować świetne wspomnienia z rowerowej podróży po kraju pełnym kontrastów.

Ukraina na rowerze to zasadniczo dwa problemy. Brak dobrej jakości dróg i brak kultury jazdy. Obu rzeczy jak na lekarstwo. Owszem, Polsce też daleko do czołówki państw z najlepszym asfaltem na świecie, a kierowcy nie zawsze traktują rowerzysty jako pełnoprawnego uczestnika ruchu drogowego, jednak Ukraina to zupełnie inny poziom. Tutaj “dziura” pisze się przez “duże D”, a asfalt, jeśli już jest, to często przypomina fakturę szwajcarskiego sera. No i do tego kompletny brak zrozumienia większości kierowców, kiedy chcesz coś takiego na drodze wyminąć. To nie kierowca powinien mijać ciebie, to ty powinieneś mijać kierowcę. Z daleka!

1. Zjeżdżaj na bok

Słyszysz za plecami oddech czegoś naprawdę dużego? Zwiewaj na pobocze. Nie zastanawiaj się, nie licz na miłosierdzie, nie główkuj. Po prostu zjeżdżaj na bok! Czym prędzej! Na Ukrainie nie ma co kusić losu. Im większy potwór zmierza ci na spotkanie, tym dalej od niego powinieneś się znaleźć. Ukraińscy kierowcy nie mają wyobraźni, która podpowie im ile centymetrów od roweru da ci poczucie bezpieczeństwa. Lepiej, żebyś ich nie sprawdzał. W tym miejscu warto przywołać może słowa znanego czarodzieja: run you fools!

2. Nie jeźdź obok partnera

W związku z tym, że ukraiński kierowca wymaga od rowerzysty zrobienia mu miejsca, nie drażnij go pedałowaniem rower w rower. Im mniej miejsca zabierzesz kierowcy z JEGO ulicy, tym większa szansa, że obejdzie się bez konsekwencji. A że na Ukrainie gabaryty pojazdów potrafią być naprawdę spore, to lepiej pedałować gęsiego.

3. Nie rozpędzaj się

Jeśli wybierasz się na rower na Ukrainę Zachodnią to będziesz miał wiele okazji, by nabrać prędkości. Teren tam pofałdowany, a im bliżej Karpat, tym podjazdy robią się trudniejsze. Ale nie pozwól by opętał cię demon prędkości i chęć bicia rekordów. To, że na ostatnich trzech zjazdach asfalt był w miarę równy, nie znaczy, że na czwartym na drodze nie spotkasz dziury wielkości stodoły. To, że przez całą wioskę było równiusieńko, nie znaczy, że na końcu sioła ktoś nie zawinął asfaltu (czasami bywa zupełnie na odwrót, asfaltu nie ma w wiosce, a jest przy wjeździe i wyjeździe – zupełny brak logiki). Zachowaj czujność, nie daj się nabrać! To może być zasłona dymna. Ręce na hamulcach i kontroluj prędkość.  

4. Nie siedź partnerowi „na ogonie”

Konsekwencją pułapek zastawionych na drodze na miłośnika dwóch kółek jest konieczność nieustannego lawirowania, skręcania, przeskakiwania i hamowania przed przeszkodami w typie otwartych gulików, wystających prętów czy kolein jak po lądowaniu Jumbo Jeta. Dlatego jeśli podróżujesz w grupie, nigdy nie trzymaj się zbyt blisko partnera. Nie wiadomo, kiedy będzie musiał wykonać manewr, przed którym nie zdąży cię ostrzec. Lepiej zachować dystans.

5. Jeźdź w kasku

Wypadki chodzą po ludziach, więc po co ryzykować. Nawet jeśli ty jesteś roztropny, to nigdy nie wiadomo czy komuś innemu nie zabraknie wyobraźni. Sam nie jestem wielkim zwolennikiem jeżdżenia w kasku i pobłażliwie spoglądam na tych, którzy nie zakładają go na każdą wycieczkę, ale muszę przyznać, że gdzie jak gdzie, ale na Ukrainie, kask się przydaje. Ba, jest wręcz niezbędny. Kiedy dojdziemy więc do takich wniosków, lepiej mieć go na głowie.

6. Zadbaj o “naprawdę” sprawny rower

Biorąc pod uwagę wszystkie powyższe, warto poświęcić odrobinę więcej uwagi na serwis sprzętu przed wyjazdem i nie żałować na wymianie części. Piszę to z perspektywy naszych własnych doświadczeń i konieczności szukania warsztatów rowerowych po drodze (nawiasem mówiąc, o części rowerowe i ewentualny serwis roweru najlepiej pytać na bazarze lub w sklepach z częściami samochodowymi). Rower na Ukrainie naprawdę musi działać na tip-top. Łańcuch, przerzutki, opony, amortyzatory, hamulce, piasty, linki hamulcowe i przerzutki… wszystkie te części narażone są na niezłe obciążenia, pył, piach i błoto. Lepiej więc żeby były dokładnie sprawdzone przed wyjazdem i wymienione jeśli trzeba.

7. Pilnuj drogi

Oznaczenia dróg na Ukrainie – pisząc kolokwialnie – nie należą do najlepszych. Jeśli w większych miejscowościach nie jest jeszcze najgorzej, to w Karpatach i na wsi, trzeba mieć oczy szeroko otwarte, żeby nie pogubić drogi. Sprawy nie ułatwia fakt, że nawet na szosach krajowych brakuje czasami asfaltu, a droga przypomina bardziej tor dla quadów. Tak naprawdę nie wiesz więc czy odbiłeś już gdzieś w bok, czy po prostu tak to w tym miejscu po prostu wygląda. Dobra i szczegółowa mapa, tudzież nieustanne monitorowanie przebiegu trasy u miejscowych, to podstawa sprawnej nawigacji i większa szansa na uniknięcie frustracji oraz dotarcie przed zmrokiem, tam gdzie zaplanowaliśmy.

8. Rozważnie planuj długość trasy

Ukraina to kraj wielkich przestrzeni. W konsekwencji tych wszystkich przyjemnych niespodzianek, które opisałem powyżej, jakoś tak zawsze dziwnie się składa, że odległość od punktu A do punktu B ma się na Ukrainie w rzeczywistości nijak do tego, jak wygląda to na mapie. Licznik zawsze pokaże więcej. Biorąc więc pod uwagę rozmaitość i obfitość dziur, zawsze warto założyć pesymistyczną wersję odległości. Wykręcimy raczej mnie, niż więcej. 100 kilometrów to na Ukrainie naprawdę dobry wynik. 150 km to czcze przechwałki i wyjątkowy zbieg okoliczności. Nie mówię, że się nie da, ale raczej trzeba zapomnieć o jakimkolwiek zwiedzaniu i ograniczyć wypoczynek do minimum. Takie odległości tylko dla orłów.

9. Uważaj na zwierzęta

Widok konia czy krowy, którą rozpędzona marszrutka mija o centymetry, to na Ukrainie żadna rzadkość. Zwierzaki wchodzą tu na ulicę bardzo często i nigdy nie wiadomo skąd, gdzie i kiedy. I to w różnej liczbie, maści i gatunku. Kury, kaczki, kozy, wspomniane wcześniej parzysto i nieparzystokopytne (tylko psów jest zdecydowanie mniej, niż na przykład w sąsiedniej Rumunii, w której standard dróg jest dużo, dużo lepszy).  Warto mieć to więc na uwadze

Coś jeszcze? To już wszystko. Poza tym Ukraina na rowerze to prawdziwa przyjemność!

Be first to comment