Kasprowy i Giewont zimą? – koniecznie!

Giewont i Kasprowy to prawdopodobnie dwa najbardziej oblegane szczyty w Tatrach. Jeśli dorzucić do nich Rysy i Morskie Oko, to mamy listę lokacji, w których zawsze można liczyć na „towarzystwo” innych turystów. Pewnie dlatego nigdy wcześniej na nich nie byłem. Zawsze przerażały mnie te tłumy.

Jednak zimą jest trochę inaczej, góry – a w szczególności Tatry – weryfikują turystów. Nie każdemu chce się mierzyć z zimową aurą, ubierać raki i brodzić w śniegu. Mi też do tej pory się nie chciało. Może nie tyle, co nie chciało, co miałem pewne obawy. Góry zimą? Eee, nie, to dla hardkorowców.

SONY DSC

Na dobrą sprawę zacząłem jeździć w góry zimą dopiero dwa lata temu. Ale nie w Tatry, te ciągle były dla mnie jakąś barierą. Tam ryzyko wydawało się znacznie większe. W tym roku założyłem sobie, że w końcu się wybiorę. A że zimowe chodzenie wciągnęło mnie na dobre, to wiem, że to dopiero początek Tatr zimą. Choć zabrzmi to naiwnie, to pozostaje mi stwierdzić jedno: zima w górach, a szczególnie TYCH górach, jest wyjątkowym doznaniem (i nie mówię tu o jeżdżeniu na nartach w tradycyjnym ujęciu). Zawsze myślałem, że lato to moja ulubiona pora roku (w górach). Po tych kilku zimowych wypadach zaczynam tęsknić za śniegiem i nie mogę doczekać się następnego białego sezonu.

SONY DSC

Mało turystów na szlaku, większa skala wyzwania, naturalne piękno i puch, o który tak trudno dziś w mieście, sprawiają, że zanurzyłem się w zimowym chodzeniu po same uszy. W przyszłym sezonie na pewno muszę zmierzyć się z czymś dłuższym, kilkudniowym. Tymczasem póki co zbieram doświadczenia.

Te w Tatrach – choć kalendarzowo, była to już wiosna – nauczyły mnie jednego, a w zasadzie przypomniały, bo wiem o tym od bardzo dawna: góry – uwaga, znowu frazes, lecz jak łatwo zdajemy się o nim zapominać – są zmienne. To, że w dolinach panuje wiosna, nie znaczy, że u góry świeci słońce. To, że nad ranem świeci słońce, nie znaczy, że popołudniu widoczność nie spadnie do 3 metrów. To, że widoczność spadła do 3 metrów i wieje huraganowy wiatr, nie znaczy, że będzie tak nazajutrz. Szczególnie zimą. Szczególnie pod jej koniec, gdy wiosenne promienie słońca łatwo mogą wprowadzić nas w pomyłkę.

SONY DSC

Podczas tych dwóch dni spędzonych w Tatrach doświadczyłem najbardziej wymagającej pogody, z jaką miałem okazję mierzyć się w tym roku (a może nawet w mojej całej górskiej wędrówce?). Przez 3 godziny drogi między Kasprowym Wierchem a Przełęczą Kondracką doszło do załamania pogody, która wystawiła na próbę nasze nerwy i cierpliwość. Faktycznie było widać na 3 metry, a silny wiatr plujący lodowymi odłamkami nie ułatwiał nawigacji po grani. Było naprawdę „ciekawie”.

SONY DSC
SONY DSC

Tymczasem drugiego dnia, gdy wchodzliśmy na Giewont, pogoda była zgoła inna. Niebieskie niebo, „lampa” i czyste powietrze. W piątek zima, w sobotę wiosna. Dzień wcześniej zaczynasz zastanawiać się co tu do cholery robisz, dzień później nie możesz się nadziwić, że to te same góry, to samo miejsce, z którego wczoraj chciałeś jak najszybciej się teleportować. I jak tu nie kochać gór. Jak nie chcieć więcej? No powiedzcie sami.


 

trasa i mapka

Trasa na szlaku: Kuźnice – Myślenickie Turnie – Kopa Kondracka – Giewont – Schronisko na Hali Kondrackiej

 

Be first to comment