Schroniska w Jesenikach: Barborka

Ocena

Molochy ślepo nastawione na zysk, w których poza szczytem turystyczno-narciarskiego sezonu próżno szukać schronienia – takie opinie o czeskich schroniskach nie są u nas rzadkością. Zanim zacznie się w nie wierzyć, dobrze jest skonfrontować je z rzeczywistością. Po bardzo przyjemnej wizycie w Chacie Ostry, postanowiliśmy sprawdzić ofertę dwóch schronisk w Jesenikach: Švýcárni oraz Barborki.

Horska Chata Barborka

HISTORIA

Asfalt pod same drzwi, 150 miejsc noclegowych, fińska sauna, siłownia i 22 osoby samego tylko personelu – taka charakterystyka nie brzmi dla nas, jak zachęta. Jednak wiemy, że między Pradziadem (czes. Praděd) a Karlową Studzienką (czes. Karlova Studánka) o schronisko z prawdziwie górską atmosferą i cennikiem na każdą kieszeń może być trudno. Horská chata Barborka nie szczyci się tak długą historią, jak Švýcárnia. Budynek powstał w 1943 roku. Początkowo mieścił się w nim niemiecki szpital polowy. Po wojnie najemcą lokalu został sanitariusz i pasjonat gór – Vacláv Myšak. Ówczesny gospodarz Barborki to postać wielce zasłużona dla regionu. W 1948 roku założył on pierwsze w Jesenikach Pogotowie Górskie, o czym informuje pamiątkowa tablica, znajdująca się przy wejściu.

Barborka Jeseniki

Barborka leży na szlaku czerwonym 15 minut od Pradziada. To idealny punkt wyjścia w najwyższe partie Jesioników.

BUDYNEK

Barborka to schronisko, jakich wiele w czeskich górach. Duży, a raczej długi, budynek z fasadą obitą ciemnymi deskami i zielonym dachem. Hołdujący zasadom górskiego kolektywizmu. Stworzony raczej z myślą o dużych spędach z zakładów pracy i szkół, niż turystach szukających w górach wyciszenia. Chociaż obiekt przechodził liczne zabiegi modernizacyjne, mające upodobnić go do sterylnych pensjonatów, w jego wnętrzach nadal czuć ducha słusznie minionej epoki. Schroniskowe meble i niektóre obrazki na ścianach mogą jeszcze pamiętać czasy Czechosłowackiej Republiki Ludowej. Co prawda podobne eksponaty nadają temu miejscu specyficzny klimat, ale trudno nazwać go „klimatem górskim”.

Jesoniki schronisko

Pod Pradziadem znajduje się kilka dużych obiektów schroniksowych.

LUDZIE

Do Barborki dotarliśmy przed południem. Zależało nam na tym, by zostawić tam plecaki i wyjść w góry już „na luzaka”. Wczesna pora i brak rezerwacji nie były przeszkodą w wydaniu nam kluczy do pokoju, który na pół dnia miał się zmienić w przechowalnię bagażów. Wesoła parka ze schroniskowej recepcji sprawnie przeprowadziła nas przez wszystkie formalności.

Plan zrobienia dłuższej pętli mogły storpedować godziny otwarcia schroniskowej restauracji. No, ale dla wygłodniałych turystów można przecież zrobić wyjątek! Dowiadujemy się, że lokal – specjalnie dla nas – otwarty zostanie późnym wieczorem. Musimy tylko pamiętać, by zadzwonić godzinę przed powrotem.

W schronisku długo jesteśmy sami (nie licząc obsługi i fachowców od remontów). Błogą ciszę przerywa późnowieczorne najście kilkunastoosobowej grupy naszych rodaków. Nieco roszczeniowej, bardzo głośnej, nastawionej wyłącznie na balangowanie.

MENU

Gdy aura nie rozpieszcza, a trzeba pokonać trasę, dobrym motywatorem jest myśl o grzanym piwie wypitym zaraz po przekroczeniu progów schroniska. Jednak popularny grzaniec nie należy do tutejszych specjałów. Denisa – sympatyczna barmanka z Barborki – skrzywiła się, gdy usłyszała co próbujemy zamówić. Stanowcze stwierdzenie, że to nie jest dobre, pozbawiło nas nadziei. Musieliśmy więc zadowolić się herbatą z rumem.

100_5620

Udało się zamówić tylko mocno wyprażony już syr…

O tutejszym jadłospisie wiemy niewiele. Chyba nawet nie widzieliśmy karty dań. Jako turyści nieplanowani, nękający kuchnię między sezonami i po godzinach pracy, dostaliśmy do wyboru 3 najbardziej klasyczne z czeskich potraw. Denisa, jak skuteczny handlowiec, mocno zaakcentowała, którą z nich powinniśmy wybrać. Smažený sýr s hranolkami a tatarskou omáčkou podany został w wersji mocno podstawowej. Pozwalającej opanować głód, ale bez niczego, co mogłoby zapisać się na dłużej w pamięci.

NOCLEGI

Nieopodal najpopularniejszego szczytu w regionie, w sąsiedztwie licznych i często drogich pensjonatów trudno spodziewać się tanich noclegów. Cena 280 kč (ok. 46 zł), oferowana w okresie od początku letnich wakacji do końca Bożego Narodzenia, 350 kč (ok. 58 zł) w sezonie zimowym i 250 kč (ok. 42 zł) na wiosnę – jak na warunki czeskie – nie wydaje się bardzo wygórowana. Za nocleg dziecka w wieku do 10 lat zapłacić trzeba odpowiednio 240 – 290 i 210 kč. Za te pieniądze możemy liczyć na ciepły kąt w pokoju o standardzie zadbanego akademika i opiekę bardzo życzliwego personelu.

Szczegółowa ocena

Be first to comment