10 porad, o których warto pamiętać wędrując po Szkocji (z plecakiem)

Udało się. Przeszedłem samotnie mój pierwszy szlak w Szkocji – Skye Trail. I choć wcale nie był długi (liczył ledwie 130 km), ani trudny technicznie (wyłącznie fragmenty), to nie mogę powiedzieć, że był to spacerek. Nieprzewidywalna szkocka pogoda, ciągła wilgoć, brak oznaczeń i „kąśliwa” fauna, sprawiły, że na koniec tej drogi dotarłem z całkiem nowym bagażem  doświadczeń.

Z perspektywy czasu cieszę się, że tym razem nie wędrowałem jednak Cape Wrath – najdzikszym i najdłuższym szlakiem w Szkocji. Biorąc pod uwagę pogodę, która mnie spotkała i specyfikę szkockiego wędrowania, nie wiem czy dałbym radę skończyć przejście w założonych dwóch tygodniach. A tak, mam przygotowanie, które daje mi podstawy do przyszłej wędrówki tą trasą. Bo, że do Szkocji wrócę, to pewne. Kraj wywarł na mnie ogromne wrażenie. Z pewnością będę chciał w niedalekiej przyszłości poznać go trochę bliżej. Tym razem udało się bowiem zobaczyć jedynie fragment zachodniego wybrzeża i dodatkowo wejść na najwyższy szczyt kraju – Ben Nevis. Jednak wystarczyło to w zupełności by wyciągnąć kilka konstruktywnych wniosków, o których warto pamiętać wędrując przez Szkocję z plecakiem (nie tylko na długich dystansach).

 1. Stay dry – pozostań suchy

SONY DSC

To, że w Szkocji aura bywa kapryśna wiedziałem nie od wczoraj. Ale co innego wiedzieć, a co innego przeżyć i zmagać się z pogodą na szlaku. Można chodzić w deszczu dzień, dwa, nawet tydzień, ale gdy wszystkie ciuchy są mokre, a po przejściu 30 kilometrów czeka cię nocleg w wilgotnym namiocie, to długo nie da się tak pociągnąć. Dlatego warto się dobrze przygotować. Podstawa  to dobry sprzęt – sprawdzona kurtka z gore-texem, sprawdzone buty i 100% nieprzemakalny pokrowiec na plecak. To konieczne must have, jeśli myślimy o ukończeniu szlaku. Bez tych trzech elementów można liczyć tylko na frustrację. Bo, że na którymś etapie trasy będzie padać, to pewne. A nawet jeśli opady nie będą ciągłe, to z dużym prawdopodobieństwem część trasy będzie prowadziła po mokrym terenie. Myślę, że na  Skye  70% szlaku prowadziło po wilgotnym podłożu – takim co chlupie pod nogami. Na polach namiotowych są oczywiście suszarki i pralki (na żetony lub monety), ale wszystko kosztuje, kolejki długie,  sprzęt nie zawsze działa jak powinien, a i nocleg nie zawsze wypada akurat w tym właśnie miejscu. Dlatego warto zadbać żeby ubrania były dobrze zabezpieczone w plecaku i najlepiej włożone w nieprzemakalne worki lub reklamówki. Unikniemy niepotrzebnych kłopotów.

2. Have a time – Zarezerwuj czas

SONY DSC

Konsekwencją szkockiej pogody są częste przestoje i konieczność nadrabiania kilometrów na szlaku. Miej to na uwadze. Nie zakładaj, że pokonasz dwutygodniowy szlak w 10 dni, albo zgodnie z rozpiską z przewodnika. Miej w zanadrzu dzień, lub dwa rezerwy. Nie ryzykuj, że przegapisz swój lot. Tutaj pogoda zmienia się naprawdę błyskawicznie i w ciągu jednego dnia można przeżyć trzy pory roku. To, że właśnie świeci słońce i niebo jest bezchmurne, wcale nie znaczy, że za dwie godziny nie będziesz kulił się pod peleryną chowając się przed silnym wiatrem i ścianą deszczu. Szkocja, to Szkocja.

3. Buy more…- kupuj więcej (zapasów)

Racza_Rycerzowa-4

Jeśli wybierasz się na wędrówkę po południowej Szkocji, z zaopatrzeniem nie powinno być większego problemu. Ale jeśli celem twojej wędrówki są Highlandy i północ kraju, to warto pamiętać o niewielkim zaludnieniu tego obszaru. Co wiąże się oczywiście z gorszym dostępem do sklepów i zaopatrzenia. Dlatego jeśli mamy możliwość, to zawsze warto wziąć z półki jedną zupkę lub konserwę więcej. Na pewno się przyda. Kolejnej okazji może nie być tak szybko. Jeśli chodzi o zaopatrzenie w butle gazowe do kuchenki turystycznej, to bez problemu znajdziesz je w sklepach outdoorowych w każdym większym mieście. Też warto mieć odpowiedni zapas, bo w małych miasteczkach nie ma szans na zakup takiego sprzętu.

4. Camp wild – nocuj na dziko

SONY DSC

Szkocja to wymarzony kraj pod kamping (przynajmniej jeśli nie przeszkadza nam deszczowo-wietrzna aura, niskie temperatury i muszki ;), wedle prawa można tu nocować na dziko wszędzie gdzie mamy na to ochotę, jeśli tylko nie jest to prywatna własność lub teren użyteczności publicznej. A że krajobraz sprzyja rozbijaniu namiotu, to czasami naprawdę nie chce się szukać pola namiotowego, za które, nawiasem mówiąc, trzeba zapłacić w granicach 7-10£.

Dodatkową zachętą do nie szukania płatnego łóżka są bothie, czyli udostępnione turystom proste domy – schronienia, w terenie trudno dostępnym i górskim. Przynależą one do organizacji MBA, która dzierżawi je od pierwotnych właścicieli – często farmerów, którzy opuścili trudnodostępny teren i przenieśli się do miast. Znajdziemy tam dach nad głową, proste prycze, czasami kominek, bywa że butle gazowe i podstawowe wyposażenie turystyczne. W okresie wakacyjnym bothie bywają zatłoczone, ale zawsze warto rozejrzeć się za taką opcją w pierwszej kolejności. W niektórych regionach (np. Park Narodowy Cairngorms), spokojnie można planować trasy nocując tylko w  nich. Trzeba tylko pamiętać o poszanowaniu prywatnej własności i posprzątaniu po sobie. Pełny wykaz bothie na wyspach (istnieją również w północnej Anglii i Walii), można zaleźć tutaj.

5. Travel cheap – podróżuj tanio

SONY DSC

Szkocja to drogi kraj, nawet dla ludzi z Europy zachodniej. Dlatego warto szukać sposobów jak obniżyć koszty podróży. Autobusy z Glasgow i Edynburga kursują na północ wyspy kilka razy dziennie. Dla przykładu koszt dojazdu z południa wyspy na sam kraniec Wyspy Skye to aż 42 funty (CityLink). A pociąg nie jest bynajmniej tańszy. Podróż do miejscowości Kyle of Lochlasch, znajdującej się przed mostem prowadzącym na wyspę, to koszt… bagatela… 72 funtów! Ale jest na to sposób. Jeśli bilet kupimy w opcji in advance online, na kilka dni przed planowaną podróżą, to zapłacimy tylko 15 funtów! Bilet jest do odebrania w dowolnej maszynie z biletami, dostępnej praktycznie na każdej stacji (również na lotnisku).

Opcją podstawową jest oczywiście stop. Ja podróżowałem kilka razy i najdłużej łapałem okazję, może z 15 minut. Podróżowałem zarówno z zagranicznymi turystami, jak i ze Szkotami. Wszystkie podróże były naprawdę bardzo miłe.

W miarę możliwości warto rozważyć też podróże promowe między wyspami a stałym lądem. Dla przykładu prom z miejscowości Armadale na Skye, do miejscowości Mallaig, gdzie bez problemu złapiemy stopa do Fortu William kosztuje zaledwie 4,5£ i trwa 30 minut. A jesli traficie akurat na dobrą pogodę, to widoki niezapomniane.

6. Mind the sheep – pamiętaj o owcach… a raczej o tym, co zostawiają

SONY DSC

Szkocja owcami stoi. W górach jest ich tu naprawdę sporo. Pasą się samotnie, nawet w wysokich górach i nikt im specjalnie nie przeszkadza. I, o ile ładnie wychodzą na zdjęciach, i są zupełnie niegroźne, to lubią zastawiać pułapki. Dużo pułapek. Czasami, na przykład podczas przerwy na kanapkę albo przy rozbijaniu namiotu, trzeba na takie pułapki mocno uważać. Jak się nie zauważy jednej pułapki z drugą, to potem taka pułapka przykleja się do ubrania albo namiotu i towarzyszy ci do następnego prania. Warto zwrócić też uwagę na wodę, którą bierze się ze strumienia. Wysoko w górach raczej nie powinno być problemu, ale strumienie w dolinach przy, której pasie się  trzoda, mogę nie nadawać się do picia prosto po nabraniu. W takim przypadku warto zaopatrzyć się w filtr albo tabletki do odkażania wody.

7. Mind the midges – pamiętaj o muszkach

Racza_Rycerzowa-2

Żródło: sciencenews.org

Po łacinie: Culicoides impunctatus. Po angielsku: midges. Po naszemu: muszki. Nie straszny im żaden repelent, potrafią poradzić sobie z siateczką zakładaną na twarz, są nieustępliwe i latają w gromadach. Najwięcej jest ich na terenach podmokłych, bagnach i po zaroślach (czyli w zasadzie w całej północno-zachodniej Szkocji…). Choć małe, to  strasznie uciążliwe. Początkowe ugryzienie nie boli – jedno, drugie, trzecie… Ale trzydzieste trzecie robi już wrażenie. A potem patrzysz w lustro i widzisz masę czerwonych kropek. A po dwóch dniach swędzi całe ciało, a ty drapiesz się i drapiesz, i ciągle nic. Swędzi.

Jedyne, co na nie działa, to dym ogniska (w wietrzne i deszczowe dni, też jest ich znacznie mniej). Tego nie lubią i na jakiś czas dają spokój. Poza tym są bardzo towarzyskie i nie odstępują na krok. Nie zjesz kanapki, nie rozbijesz namiotu w spokoju, nie ponapawasz się widokami, nie załatwisz, co masz załatwić, bo ciągle chcą się do ciebie tulić. Koszmar.

Dlatego warto rozważnie dobierać miejsce na rozbicie namiotu i trzymać się z dala od skupisk krzaków i płytkich strumieni. Ja raz skusiłem się „idealną miejscówkę”, zapominając o skrzydlatym towarzystwie, i okupiłem to serią zaszczytnych ran na całym ciele.

8. Learn to read… your map – naucz się czytać mapę

SONY DSC

Szlaki w Szkocji nie są znakowane (w naszym rozumieniu szlaków). Nawet te najbardziej popularne, jak wejście na Ben Nevis. Nie ma drogowskazów, nie ma śladów farby na kamieniu – jest ścieżka. A czasami i jej nie ma. Tak jest przynajmniej na Skye Trail. Szlak niby jest, ale w znaczeniu masowej turystyki – nie ma. Dlatego trzeba znać podstawy orientacji  w terenie, umieć posługiwać się kompasem i czytać mapę. Ze zrozumieniem. Bo angielskie mapy są dosyć specyficzne (widziałem mapy z kilku wydawnictw i wszystkie są dosyć podobne), rysowane zupełnie inaczej od tych polskich. Dużo mniej czytelne, mniej szczegółowe. Trzeba się do nich przyzwyczaić. No i pamiętać, że większość oznaczeń na wyspach podawana jest w milach, więc mnożymy razy 1,6. A do tego dochodzi jeszcze specyfika gaelickich nazw, które nie ułatwiają rozeznania w okolicy.

9. Book earlier – rezerwuj wcześniej

SONY DSC

Jeśli rozważasz chociaż jeden nocleg w hostelu, motelu albo w bed & breakfast, to rezerwuj wcześniej. W miastach zajęte jest WSZYSTKO. Turystów jest dużo i nie odstrasza ich pogoda. Zapomnij, że zarezerwujesz coś na miejscu. Twoje łóżko na pewno zajął już jakiś skośnooki turysta z kraju kwitnącej wiśni, miłośnik bratwurstu, croissant’ów, syropu klonowego, albo hamburgerów, bo właśnie z tych krajów zwiedzających jest tu najwięcej.

10. Hike later – wychodź w góry później

SONY DSC

Jestem przyzwyczajony do wczesnego wychodzenia na szlak. 6.30 – 7.00, to godziny, przy których zaczynam przebierać nogami i gdy nie jestem jeszcze w trasie, to robię się nerwowy. Tymczasem w Szkocji wczesne wstawanie chyba nie ma sensu ( piszę chyba, bo na 100% nie wiem, ale wnoszę po 10 dniach podróży). Zaobserwowałem, że pogoda robi się tu w okolicach  9 -10,  a rano jest zwykle chmurno i deszczowo (oczywiście pisząc, że „robi się pogoda” mam na myśli „szkocką pogodę”, czyli taką, przy której da się iść). Dodatkowo dzień jest bardzo długi, zmrok zapada grubo po 22, co powoduje, że spokojnie możemy wędrować do 21 nie martwiąc się, że zaskoczą nas ciemności. Dlatego nie ma co przesadzać z wstawaniem skoro świt, lepiej pospać godzinę dłużej.

—–

And now for something completely differentA teraz coś z zupełnie innej beczki

Jeśli wybierasz się do Szkocji w niedługim czasie, to szczerze polecam stronę Walking Highlands – prawdziwe źródło inspiracji, w którym nie tylko znajdziesz rozpiskę poszczególnych szlaków długodystansowych i krótkich wycieczek górskich, ale także wiele porad i opisów od osób, które na szkockim interiorze podziurawiły swój gore-tex. Warto tam zajrzeć przed wyjazdem.

2 komentarze

  • Odpowiedz Listopad 19, 2015

    Monika

    Wszystko się zgadza:) Niemniej to, co mnie osobiście bardzo pozytywnie zaskoczyło podczas mojego zeszłorocznego wyjazdu, to TYLKO dwa deszczowe dni (ale za to ostro lało cięgiem non stop) – przyblokowało mnie pod Ben Nevis. I to była wręcz atrakcja na trzy suche i słoneczne tygodnie:)

    • Odpowiedz Listopad 20, 2015

      Czubaka

      Co dokładnie w Szkocji? West Hihgland Road? Cape Wrath? Skye? Czy po prostu tu i tam ;)?

Leave a Reply