Masyw Mogielicy – najwyższy szczyt Beskidu Wyspowego

Z górami można na różne sposoby. Szybki numerek: wchodzisz, zaliczasz, zapominasz. Namiętna noc: chodzisz, wchodzisz, zaliczasz, zasypiasz, na drugi dzień wracasz do siebie. Albo trzeci, najbardziej ceniony przeze mnie kontakt z naturą, czyli spanie na jej łonie. Najlepiej nie raz i nie dwa. Najlepiej w różnych miejscach i konfiguracjach. Wtedy jest największa szansa na przeżycie czegoś głębszego. Beskid Wyspowy jest pod tym kątem idealny, bo szczytować można wiele razy.

Kiedy spoglądasz na te góry z dołu, nie wydają się zbyt atrakcyjne. Ot, porośnięte, niezbyt wysokie, masywne kopce. Ale kiedy wieczorem, albo nad ranem, spojrzysz ze szczytu w doliny i zobaczysz morze mgieł, nad które wystają pojedyncze górskie wyspy, to już nigdy nie pomyślisz, że nijakie, że niskie, że nieciekawe. Tym bardziej, że wcześniej musiałeś wdrapać się na szczyt, a ten nigdy nie jest tu łatwy do zdobycia.

SONY DSC

SONY DSC

Cechą charakterystyczną pasma są bowiem pojedyncze, przecięte dolinami wierzchołki, które wznoszą się nad doliny o ponad 400-500 metrów, sięgając w najwyższym punkcie 1171 metrów nad poziom morza. Niech nie zwiedzie was pozorna łatwość pasma. Większość ze szczytów wyróżnia się dużą wybitnością i jest bardzo stromych. Tutaj naprawdę trzeba się nachodzić, żeby zdobyć kilka wierzchołków z rzędu, gdyż nie tworzą one jednej rozciągłej grani. To właśnie ta charakterystyczna cecha miała wedle przewodnickiej tradycji zainspirować pioniera polskiej turystyki górskiej Kazimierza Sosnowskiego do wymyślenia jakże trafnej nazwy pasma.

SONY DSC

Beskid Wyspowy to góry zdecydowanie niedocenione przez turystów. Wystarczy wspomnieć, że podczas długiego weekendu czerwcowego spotkaliśmy ledwie kilka osób z plecakami, nie licząc 16 osobowej grupy przewodnickiej. Tu ciągle można znaleźć spokój i ciszę, o które w takich pasmach jak Tatry, Pieniny, Gorce, czy nawet Bieszczady, coraz trudniej. Wadą pasma jest z pewnością niewielka baza noclegowa, ale z drugiej strony, to pewnie jedna z przyczyn, dla której nie ma tu tłumów i można nocować na dziko na wyjątkowo malowniczych polanach. Które, nawiasem mówiąc, pod względem panoram nie ustępują w niczym tym gorczańskim, a mają nad nimi jeszcze jedną przewagę – oprócz Tatr, widać z nich również całe Gorce.

SONY DSC

SONY DSC


 Mogielica i wieża widokowa

Masyw Mogielicy wyróżnia się na tle sąsiednich szczytów. Po pierwsze góra jest najwyższa w Beskidzie Wyspowym – wznosi się na 1171 m n.p.m. Po drugie jest rozległa, co w tym paśmie wcale nie jest takie oczywiste, nie ma tu bowiem jednolitej grani. Po trzecie jest rezerwatem przyrody – aż dziw bierze, że w okolicy nie ma nawet parku krajobrazowego. Po czwarte – i chyba najbardziej istotne dla turysty – na jej wierzchołku, zwanym przez miejscowych Kopą, znajduje się 20 metrowa wieża widokowa, co sprawia, że mimo zalesionego wierzchołka jest niebywale atrakcyjna pod względem widokowym. Śmiem twierdzić, że tamtejsza panorama spokojnie mieści się w beskidzkim top five.

SONY DSC
SONY DSC
Schody na wieżę są wyjątkowo strome

Nie muszę chyba dodawać, że zachód i wschód słońca oglądany z tego miejsca na długo zostaje pod powiekami. Warto rozłożyć obóz na wyjątkowo malowniczych polanach otaczających szczyt Mogielicy – Stumorgowej lub Wyśnikówka, żeby o właściwej porze dotrzeć na szczyt wieży. Albo, jak zrobiliśmy to my, wbić śledzie, tuż nieopodal wieży, na samym szczycie.

SONY DSC

Polana Stumorgi poprzedzająca właściwy wierzchołek Mogielicy

SONY DSC SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

Kopa – główne wzniesienie Mogielicy z Polany Wyśnikówka

SONY DSC

Samotny namiocik na Polanie Wyśnikówka

Wokół wieży spokojnie znajdzie się miejsce na co najmniej cztery – pięć namiotów. Wtedy mamy gwarancję, że znajdziemy miejsce przy balustradzie. Bywa bowiem, że na samej wieży – choć teoretycznie to zabronione – wyłożonych jest kilka śpiworów. Jeśli zdecydujecie się na taką wersję „noclegu”, to radzę zabrać ze sobą naprawdę ciepły śpiwór. U góry konkretnie duje.

SONY DSC

SONY DSC

Nasz obóz na Mogielicy

SONY DSC

Ze względu na rezerwat przyrody, na Mogielicy zabronione jest także rozpalanie ognisk. Ale przygotowane miejsca ogniskowe i stosy zniesionego drewna kuszą, by na chwilę zapomnieć o przepisach. A gdy zimno, to człowiekowi łatwiej przychodzą do głowy myśli o trzaskających polanach i płomieniach. Ja wyobraziłem je sobie tak skutecznie, że znalazły się nawet na zdjęciach.

SONY DSC

SONY DSC

Na Mogielicę można wejść od pięciu stron. Dla nas punktem wyjścia i zakończenia trzydniowej trasy była Mszana Dolna, idealne miejsce zarówno pod względem zamknięcia pętli prowadzącej po najwyższych szczytach pasma, jak i ze względu na kwestie logistyczne – autobusy do Krakowa odjeżdżają stąd praktycznie co piętnaście minut.

SONY DSC

Poranne Tatry z wieży
SONY DSC
SONY DSC

W drodze na Mogielicę

pierwszy dzień

Trasa na Mogielicę

Rozpoczęliśmy wędrówkę szlakiem zielonym. Najpierw spokojnie, wędrując polanami za Mszaną, z widokami na miejscowość i wznoszący się nad nią charakterystyczny, ozdobiony wieżą, masyw Lubonia Wielkiego, a także rysujące się z drugiej strony Gorce. A potem już odrobinę bardziej nerwowo, gubiąc po raz pierwszy – i jak się miało okazać, nie ostatni – szlak w okolicach szczytu Ogorzała (806 m n.p.m.), której cały wierzchołek pokryty był wiatrołomami. Zresztą na następnym szczycie – Ostrej (780 m n.p.m.), która tworzy z Ogorzałą wspólny masyw, było jeszcze gorzej. Pień na pniu, brak ścieżki, przedzieranie się po chaszczach.

SONY DSC

Luboń Wielki i Lubogoszcz

SONY DSC

SONY DSC

Gorce
SONY DSC
SONY DSC

SONY DSC

Wiatrołomy na Ogorzalłej i Ostrej, w tle Mogielica

SONY DSC

W takim miejscu mogę jeszcze zrozumieć brak oznaczeń, to w dalszej części trasy, znakowanie też lubi zabawić się w chowanego albo zaskoczyć wędrującego niespodziewanym zwrotem akcji. Jeśli mam wymienić jedną wadę Beskidu Wyspowego, to będzie to właśnie znakowanie szlaków.

No, i może jeszcze quadowcy oraz amatorzy motocykli crosoowych. Pierwszego dnia wędrówki mijaliśmy ich częściej, niż turystów na szlaku. Oczywiście nie specjalnie przejmują się faktem, że właśnie rozjeżdżają szlak pieszy, a nie objęcie tego terenu ochroną przyrodniczą, dodatkowo ułatwia im sprawę.

SONY DSC

Panorama Gorców po zejściu z Ostrej

SONY DSC SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

Ten odcinek to głównie wędrówka malowniczymi polanami

SONY DSC

SONY DSC

Jeśli chodzi o trudność, to podejściowo zaczyna się po przecięciu drogi prowadzącej na Jurków. Wychodzimy z malowniczych pól i wchodzimy w las. Najpierw podejście pod szczyt Kiczora (901 m n.p.m.), a następnie pod malowniczą polanę poprzedzającą trzeci pod względem wysokości szczyt Beskidu Wyspowego – Jasień (1062 m n.p.m.). Można z niej podziwiać typowo wyspowe krajobrazy z widokami na najbardziej popularne szczyty pasma.

SONY DSC

Polana poprzedzająca właściwy wierzchołek Jasienia

SONY DSC

Tu też quady…

SONY DSC

SONY DSC

Po lewej Ćwilin, na którym będziemy nocować nazajutrz

SONY DSC

SONY DSC

W drugiej połowie dnia powoli się rozpogadza

SONY DSC

SONY DSC

Dalej i wyżej jest tylko ciekawiej. Pod drugim z wierzchołków Jasienia – Kutrzycą (1051 m n.p.m.) znajduje się wyjątkowo malownicza Polana Skalna. Jest pasterski szałas, jest kapliczka, jest widok na Gorce. Jest wszystko to, za co cenię Beskidy. Można się zasiedzieć.

SONY DSC

Kutrzyca 1051 m n.p.m.

SONY DSC

Szałas i kapliczka na polanie

SONY DSC

Ostatnie etap to niewielkie podejścia i zejścia. Wędrujemy zalesioną granią w kierunku Mogielicy. Po przecięciu przełęczy i minięciu kapliczki, zostaje nam 40 minut podejścia i możemy podziwiać Polanę Stumorgową z właściwym wierzchołkiem Mogielicy. Przestrzeń, zieleń, kapitalne widoki na Gorce, Beskid Wyspowy, Tatry, Babią Górę i Pieniny. Nic tylko wyłożyć stopy i nabrać siły przed ostatnim podejściem na królową Beskidu Wyspowego.

SONY DSC

Kapliczka na przełęczy przed Mogielicą

SONY DSC

Wierzchołek Mogielicy – Kopa, widoczny z Polany Stumorgi

SONY DSC

1 Comment

  • Odpowiedz Lipiec 7, 2017

    Anonim

    Fajna baza wypadową jest Jurków. Można szlakami podejść na Mogiel nice. Cwilin i Lopień

Leave a Reply