Schroniska górskie dawniej i dziś – Beskid Śląski i Beskid Mały

Ocena

Zimne piwo na koniec dnia, ciepły posiłek po męczącej trasie, kominek, przy którym można wysuszyć przemoknięte ubrania. Pod koniec całodziennej wędrówki w górach, nic nie cieszy bardziej, niż majaczący na horyzoncie dach schroniska –  obietnica odpoczynku i pełnego brzucha.

Gdy zaczynasz chodzić po górach, traktujesz schroniska właśnie w taki sposób – przedmiotowo. Z czasem zaczynasz dostrzegać, że mają duszę. Przynajmniej niektóre. Te otwarte na turystów, żyjące z nimi w symbiozie. Tych szukasz najbardziej, bo wiesz, że jesteś tam gościem. Zaczynają cię interesować, dostrzegasz, że to nie tylko miejsce do spania i jedzenia, lecz żywa historia. Ludzi, gór, turystyki.

Ja przynajmniej tak mam. Nie lubię nie wiedzieć nic na temat miejsca, które odwiedzam. Albo przynajmniej staram się dowiedzieć jak najwięcej, gdy jestem już na miejscu. Mam w sobie jakiś wewnętrzny szacunek do ludzi prowadzących tego typu obiekty, no i do samego samego miejsca. Lubię się w nie wsłuchać.

schroniska_01

Podejrzewam, że autor tej książki, ma podobnie. Poświęcił 20 lat na wyjazdy na schroniska, szperanie po archiwach, wywiady z ludźmi i katalogowanie starych zdjęć. Wszystko po to, żeby stworzyć kompleksowe opracowanie pokazujące historię najważniejszych schronisk w Beskidach Zachodnich, od Beskidu Śląskiego po Beskid Sądecki (książki są tak naprawdę trzy, ta recenzja dotyczy wyłącznie lektury tomu poświęconemu Beskidowi Śląskiemu. Pozostałe tomy to: „Beskid Żywiecki” oraz ” Beskid Makowski, Beskid Wyspowy, Gorce, Pieniny i Beskid Sądecki”.) I trzeba przyznać, że jest to zestawienie ze wszech miar imponujące. Liczba informacji, przez które musiał przebrnąć autor, naprawdę robi wrażenie.p18a0sju32n667qtntr1r431i6n1

W książce znajdziemy opisy 31 obiektów turystycznych z trzech pasm górskich: Beskidu Małego (8), Beskidu Śląskiego (21) i Beskidu Śląsko-Morawskiego (2 schroniska mające polską historię). Są to zarówno obiekty historyczne, jak i te, które istnieją i funkcjonują do dziś. W większości schroniska PTTK, choć jest także kilka obiektów prywatnych. Nie ma niestety w zestawieniu chatek studenckich, co jest według mnie wadą wydawnictwa, gdyż w kategorii klimatu turystycznego, często nie mają one sobie równych (rozumiem, że to kwestia ograniczeń, jakie towarzyszyły autorowi podczas pisania pracy).

Szyndzielnia-1907Każde schronisko opisane jest na przestrzeni dziejów, często przy bogatym wsparciu cytatów i informacji z archiwalnych gazet i periodyków. Znajdziemy tu informacje o zmianach, jakie miały miejsce w otoczeniu budynków i samych schronisk, wiadomości na temat ich powstania, dziejów w czasie wojny i w okresie komunizmu, i wreszcie opisany stan obecny, wraz z informacjami na temat infrastruktury i liczby miejsc.

Zaletą książki – nie wiem czy nie największą – jest rozbudowana strona wizualna. Choć same wydawnictwo nie grzeszy atrakcyjną oprawą, to znajdujące się w niej zdjęcia i pocztówki, ukazujące historię schronisk na początku wieku XX i lat 30-tych, to prawdziwe perełki. Już chociażby za sam fakt zgromadzenia w jednym miejscu takich materiałów, należą się autorowi słowa uznania.

Niestety duża ilość zdjęć musiała wpłynąć – tak podejrzewam – na cenę wydawnictwa. Za każdy z 3 tomów zapłacimy ponad 90 złotych, co jak na tego typu wydawnictwo monograficzne, a nie album, wydaje się ceną wygórowaną.

big_log_bmalZaletą książki są z pewnością bogate informacje i fakty. To, co może drażnić – mi odrobinę przeszkadzało – to sposób w jaki są podane. Książka to w 100% monografia. Zainteresuje każdego, kto szuka szczegółowych informacji o polskich schroniskach i chce pogłębić swoją wiedzę. Niestety dla przeciętnego czytelnika, na dłuższą metę może się okazać nudna.  Czytelnik z pewnością zapozna się z historię najbardziej interesujących go obiektów, lecz wątpię, żeby miał ochotę przebrnąć przez całość od deski do deski. Ja przyznam szczerze, odrobinę się męczyłem.

Schroniska i ich historia to przecież interesujący i wciągający temat, którym można zainteresować nie tylko tych najbardziej aktywnych turystów. Gdyby książka była napisana chociaż odrobinę luźniejszym językiem, wzbogacona o więcej ciekawych historyjek, nie wspominając już o wywiadach z prowadzącymi schroniska, to mogłaby się okazać prawdziwym hitem i dotrzeć do szerokiego grona czytelników. A tak, zapełnia tylko istniejącą na rynku niszę wydawniczą.

Mam wrażenie, że podczas pisania zabrakło trochę pomysłu, podejścia z ciekawszej strony, niż tylko ukazanie historii i archiwaliów. Brakuje mi tutaj ujęcia tego, co leży pod powierzchnią; co sprawia, że te obiekty są tym, czym są. Próby doszukania się duszy, o której pisałem we wstępie. Bo nie wątpię, że niektóre z tych obiektów, ją mają.

Mimo pewnych wad, polecam tę książkę każdemu, kto interesuje się historią polskich schronisk. Na rynku nie ma chyba aktualnie bardziej kompleksowego wydawnictwa.

AUTOR: Tomasz Biesik
WYDAWNICTWO: Logos
ROK WYDANIA: wydanie II, 2013
LICZBA STRON: 287

Szczegółowa ocena

Be first to comment