Jutro przypłynie królowa

Ocena

Pitcairn to niewielka wysepka na Oceanie Spokojnym. Ma cztery na dwa kilometry, można ją obejść w jeden dzień. Najbliżej stąd do Nowej Zelandii i Wysp Wielkanocnych. Świat usłyszał o niej w 1767 roku, gdy z burty okrętu wypatrzył ją angielski żeglarz (od jego nazwiska pochodzi jej nazwa). Jej historia na dobre związana jest z buntem do jakiego doszło na brytyjskim okręcie HMS Bounty.

Ten brytyjski okręt dowodzony przez kapitana Williama Bligh’a miał za zadanie przywieźć z Tahiti sadzonki chlebowca, które chciano wykorzystać jako podstawę żywienia niewolników na plantacjach Jamajki. Jednak na okręcie doszło do buntu marynarzy, którzy dość mieli sadystycznego kapitana. Grupa, której dowodził oficer Fletcher Christian – w jego rolę w hollywoodzkich filmach o buncie na „Bounty” wcielali się kolejno: Clark Gable, Marlon Brando i Mel Gibson –  przejęła kontrolę nad statkiem i wysadziła kapitana wraz z wiernymi mu ludźmi na niewielkiej szalupie. Sama natomiast pożeglowała z powrotem na Tahiti. Część z nich została na tej wyspie, natomiast ośmiu, w tym Fletcher Christian, osiedliła się na bezludnej Pitcairn. Z Tahiti uprowadzili ze sobą 6 mężczyzn i 11 kobiet.

kolaż amanci

„Szlachetny”  marynarz i jego tahitańska ukochana – idylla hollywoodzkiego kina (źr.Filmweb)

W wyniku konfliktów jakie nastąpiły później między marynarzami i Polinezyjczykami, zginęli wszyscy mężczyźni, poza jednym z buntowników – Johnem Adamsem. Kiedy w 1808 r. wyspę odkrył ponownie amerykański statek wielorybniczy, żyło na niej jeszcze dziewięć tahitańskich kobiet oraz dzieci narodzone ze związków z buntownikami. W prostej linii ich potomkami są dzisiejsi mieszkańcy Pitcairn. Obecnie mieszka na wyspie 48 osób, większość wyemigrowała do Nowej Zelandii. Jedyna osada na wyspie nosi nazwę upamiętniającą ostatniego rozbitka – Adamstown.

Dostać się na Pitcairn nie jest łatwo. Dostać się na Pitcairn i napisać książkę, jest praktycznie niemożliwe. Ten niewielki skrawek lądu zaciekle broni swoich tajemnic. Od czasu głośnego procesu z 2007 w sprawie wykorzystywanie nieletnich dziewczyn przez 7 wyspiarzy, mieszkańcy wyspy  krzywo patrzą na dziennikarzy i wszystkie próby opisania ich życia. Ale Marcinowi Wasilewskiemu udało się tam dostać. Podał się za antropologa szukającego materiałów o morskich sagach. Spędził na wyspie 10 dni (choć większość szczerych rozmów odbył z emigrantami osiadłymi w Nowej Zelandii).

W swojej książce Wasilewski nie skupia się na aspektach historycznych czy geograficznych wyspy – choć oczywiście i o nich jest mowa –  lecz właśnie na psychologicznym portrecie wyspiarzy. Osią książki są rozważania na temat moralności i relacji międzyludzkich, jakie zachodzą między członkami mikrospołeczności. Autor próbuje zrozumieć, jak to możliwe, że przez kilkadziesiąt lat na niewielkiej wysepce dorośli mężczyźni wykorzystywali seksualnie nieletnie, a reszta społeczności dawała na to ciche przyzwolenie i przymykała oczy. Skąd tak duża zależność tutejszych kobiet od mężczyzn? Dlaczego niektóre z nich broniły wręcz gwałcicieli, uważając, że nie stało się nic zdrożnego? Czy to kwestia zwyczajów odziedziczonych po przodkach – silnych i bezwzględnych mężczyznach, którzy zawsze brali, co chcieli? A może wszechobecnego odosobnienia i braku praw moralnych?

Pitcairnsatellite

Pitcairn widziana z kosmosu (źr. Wiki)

Jutro przypłynie królowa to nie książka o tropikalnym raju, lecz o piekle, które ludzie tworzą, gdy uwierzą w swoją nieomylność. To rozprawa z mitem, który popkultura gloryfikowała przez wiele lat.  Jak sam autor mówi w jednym z wywiadów, to rzecz o tym co dzieje się, kiedy człowiek uwierzy, że sam dla siebie stanowi prawo i może sobie pozwolić na więcej.

Po świetnych 81:1.Opowieściach z Wysp Owczych,  to kolejna książka autora, na którą warto zwrócić uwagę (choć mi debiut podobał się bardziej). Wasilewski powoli wyrasta na specjalistę od reportażu o odosobnionych, niewielkich społecznościach. Nie mam nic przeciwko temu, żeby jego kolejna książka znowu była o jakimś zapomnianym przez cywilizację skrawku ziemi. Jak dotąd pisanie o odosobnionych wyspach wychodzi mu naprawdę świetnie.

AUTOR: Marcin Wasilewski 
WYDAWNICTWO: Czarne
ROK WYDANIA: 2013
LICZBA STRON: 166

Szczegółowa ocena

Be first to comment