Dookoła Beskidu Niskiego rowerem – historyczne dziedzictwo

Spuścizna Łemków

Przed drugą wojną światową Beskid Niski zamieszkany były praktycznie w 100% przez Łemków. Szacuje się, że było ich ponad 100 tys. (choć niektóre źródła mówią nawet o 150 tysiącach). Między Krynicą Górską a doliną rzeki Osławy w Bieszczadach, istniało 170 wiosek zamieszkałych przez tę grupę etniczną. Jednak w latach 1944-47 władza komunistyczna dokonała dwóch dużych akcji wysiedleńczych. Ponad 90% ludności tych terenów wywieziono na Ukrainę lub na Ziemie Odzyskane. Dawne łemkowskie wsie zasiedlili Polacy. Dziś procent ludności łemkowskiej na tych ziemiach sięga ledwie 10%, a narodowość łemkowską deklaruje w całej Polsce niewiele ponad 10 tys. osób.

Nie ma już dawnej Łemkowszczyzny, ale pozostały ślady rozsiane po całym Beskidzie Niskim: żelazne krzyże, kamienne kapliczki z napisami wyrytymi cyrylicą, zarośnięte cmentarze, drewniane cerkwie zamienione na katolickie kościoły i pozostałości po dawnych wioskach. Warto szukać tych miejsc na mapie i poczuć ducha Łemkowszczyzny na własnej skórze.

Nieistniejące wioski

Mam plan, żeby odwiedzić je wszystkie (póki co udało się pięć). Mają niebywałą moc przyciągania. Nie ostało się z nich wiele – resztki podmurówki, samotne owocowe drzewo, krzyż, czasami tylko pamiątkowa tablica –  lecz właśnie ta pustka sprawia, że jest czym wypełnić wyobraźnię. Kiedyś były tętniącymi osadami, liczyły po kilkadziesiąt domów i kilkaset mieszkańców. Znajdowały się w nich szkoły, cerkwie, ośrodki kultury, nawet wiejskie teatry! Dziś zarasta je trawa. Nadgryza czas. Na skutek Akcji „Wisła” i wcześniejszych wysiedleń, z mapy Beskidu Niskiego znikło 50 łemkowskich wiosek. Nie zawsze łatwo do nich dotrzeć na rowerze (ba, nawet pieszo!). Nie zawsze jest co oglądać. Ale zawsze można liczyć na niebywały klimat.

  • Rostajne

Pod koniec XIX wieku wioska liczyła ponad 400 osób. W 1914 roku całkowicie spalona przez wycofujące się wojsko węgierskie. Już nigdy nie odzyskała dawnej świetności. Większość mieszkańców opuściła ją dobrowolnie w 1945 r. Ostatnie 11 rodzin wysiedlono przymusowo w 1947 r. Obecnie, mniej więcej w środku dawnego osadnictwa, można oglądać pozostałości greckokatolickiego cmentarza z kamiennymi nagrobkami. Przy drodze ostała się również prawosławna, murowana kapliczka, przy której raz w roku celebrowana jest msza. Wioska jest łatwo dostępna, znajduje się przy drodze Ożenna – Krempna. Można tam nawet dojechać autobusem.

KLIKNIJ ZDJĘCIE:

  • Wilsznia i Smereczne

Trasę w te dwa miejsca zapamiętam na długo. Nie miała wiele wspólnego z jazdą na rowerze. To było raczej coś w typie pchania amfibii. Do wiosek można dojechać (dopłynąć?) z klimatycznego Olchowca (o którym w dalszej części) lub Tylawy. Teoretycznie szlakiem rowerowym, który pokrywa się z żółtym szlakiem pieszym. Teoretycznie po udeptanej ziemi. Ale na pewno nie wtedy gdy w miesiącu poprzedzającym jazdę padało. Pierwsza część szlaku (jadąc od Olchowca) prowadzi wzdłuż strumienia, który dzieli nazwę z pierwszą z wiosek. Teren jest bardzo podmokły, większa część prowadzi przez ogromne kałuże błota, w rozjeżdżonych koleinach.  Podczas mojej jazdy dodatkowo padało. W Tylawie wyglądałem więc jak gliniany golem na dwóch kółkach.

Pierwsza z wiosek zawdzięcza swoją nazwę olchom (z ukr. wilchy). Pod koniec XIX w. istniała tutaj nawet niewielka kopalnia ropy naftowej należąca do Ignacego Łukasiewicza. W międzywojniu liczyła 30 gospodarstw. Została całkowicie zniszczona na skutek działań wojennych w 1945 r. Miejsce jej istnienia upamiętnia tablica informacyjna, oraz kamienny krzyż z 1899 r. – niestety nie udało mi się go odnaleźć w gęstwinie rozbuchanej roślinności.

SONY DSC
SONY DSC

SONY DSC
SONY DSC

Po Smerecznym, do którego dotrzeć już trochę łatwiej, zostało jeszcze mniej. W latach osiemdziesiątych państwowy „Igloopol” rekultywował tutejsze polany, bezpowrotnie usuwając większość śladów. Ostały się jedynie resztki murów po niemieckiej strażnicy, która znajdowała się tutaj w czasie II WŚ, oraz resztki szybów naftowych. Jest także współczesny pomnik upamiętniający mieszkańców. Niestety ze względu na spory deszcz nie mogłem go sfotografować.

[Więcej tutaj]

  •  Nieznajowa

Nieznajowa to piękna historia i piękne miejsce. Wioska leży przy żółtym szlaku prowadzącym z Wołowca, przy ujściu potoku Zawoja do Wisłoki (potok trzeba przekraczać kilka razy, szukając sposobu w najgłębszym miejscu, ale błota nie ma). Piękna polana otoczona zielonymi wzgórzami, zakole rzeki, kilka kamiennych kapliczek, pozostałości cmentarza i dwie chaty, które ostały się po wiosce. W jednej z nich znajduje się prywatne schronisko, w którym „wędrujący” turyści mogą nocować za darmo. Przed wojną w chacie była leśniczówka, od lat 60-tych zakład karny dla więźniów politycznych. Ponoć byli przekonani, że znajdują się gdzieś na dalekiej Syberii… Jeszcze do lat sześćdziesiątych można było oglądać w Nieznajowej pozostałości cerkwi, ponoć jednej z najpiękniejszych na Łemkowszczyźnie.

SM0_1-U-4296

ŻRÓDŁO:www.audiovis.nac.gov.pl

A sama wioska? Tak piszą o niej członkowie Stowarzyszenia  Chatki:

” W 1936 roku Nieznajowa liczyła sobie prawie 250 dusz. Duża tętniąca życiem łemkowska wieś. Dzieci chodziły do szkoły prowadzonej przez nauczyciela Polaka, gospodynie plotkowały pod jednym z dwóch sklepów, była nawet karczma jeszcze z czasów austriackich gdzie być może topiono smutki codziennego życia … A jeśli ktoś za bardzo zabalował porządek przywracali policjanci pracujący na miejscowym posterunku. Co 2 tygodnie w Nieznajowej odbywały się targi dzięki, którym wieś była znana w całej okolicy. Handlarze bydła przyjeżdżali aż ze Żmigrodu i Gorlic. Cztery razy do roku odbywały się duże jarmarki. We wsi pracowały dwa tartaki. Jeden z nich, duży z kotłem parowym napędzającym trak, żarna młyńskie i prądnicę znajdował się niedaleko drogi do Rostajnego, drugi wodny prowadzony przez naczelnika poczty był położony w zakolu Wisłoki powyżej ujścia Zawoi.”

Historia wioski skończyła się w 1945 roku, gdy wszyscy Łemkowie dobrowolnie wyjechali na Ukrainę…

KLIKNIJ ZDJĘCIE:

[Więcej tutaj]
  • Radocyna

Na tym samym szlaku, niedaleko Nieznajowej, znajdowała się kiedyś Radocyna. Po pięknie położonej w dolinie Wisłoki wiosce, która liczyła kiedyś 2 kilometry, został jeden, zdewastowany budynek – dawna szkoła. Pozostałe dwa domy to budowle powojenne, oba z nich pełnią rolę turystyczną. Jest także studencka baza namiotowa. Ale najciekawsze jest to, co na uboczu, co można znaleźć w przydrożnych zaroślach. Piękne kapliczki, żelazne krzyże i łemkowski cmentarz. Obok niego także nekropolia z  I WŚ, jedna z wielu na tych terenach.

Radocyna była sporą wioską, przed wojną liczyła ponad 400 mieszkańców. Działała szkoła, czytelnia, wiejski teatr, dwa sklepy, była tu także jednostka Straży Granicznej. Od kiedy w 1928 r. większość mieszkańców przeszła z powrotem na prawosławie, właśnie tutaj często odbywały się spotkania kleru z Beskidu Niskiego. W 1945 r. wszyscy mieszkańcy dobrowolnie wyjechali na Ukrainę.

KLIKNIJ ZDJĘCIE:

[Więcej tutaj]

Łemkowskie cerkwie

Beskid Niski od zawsze był krainą przejściową między wschodem i zachodem. Zarówno jeśli mowa o topografii, przyrodzie, jak i o kulturze. Najniższe pasmo całych Karpat sprzyjało migracji ludności i przenikaniu się odrębnych kultur. Najpełniejszym tego wyrazem byli sami Łemkowie oraz ich zwyczaje. Elementem bez którego trudno wyobrazić sobie tutejszy krajobraz, ba, który wręcz definiuje Łemkowszczyznę, są drewniane cerkwie oraz przydrożne krzyże i kapliczki. Religijność była jedną z podstawowych wyróżników tych terenów. Kiedy wędruje się przez ten obszar, ma się wrażenie zanurzenia w jakimś innym, lepszym świecie – spokojnym, uduchowionym, nierealnym. Kontrastującym z dzisiejszą cywilizacją. Trudno opisać to słowami.

Przed II WŚ na terenach Beskidu Niskiego istniało 150 cerkwi greckokatolickich. Pierwsze z nich stawiano już na początku XVI w. Każda wioska i wioseczka, miała swoją własną parafię. Swoją architektoniczną perełkę.

Co ciekawe, Łemkowie stworzyli swój własny styl budownictwa cerkiewnego, którego próżno szukać poza obszarem ich zamieszkiwania. Do tradycyjnej, podłużnej bryły przykrytej łamanymi zwieńczeniami – tradycyjnej dla Karpat Wchodnich, dodali barokowe hełmy i wieże, zapożyczone z kościołów rzymskokatolickich. Niepowtarzalną cechą były również piękne, kute krzyże, pośród których trudno znaleźć dwa identyczne.

Niestety wraz z wysiedleniem pierwotnych mieszkańców tych terenów, znikły też cerkwie. Wiele z nich  rozebrano na budulec i opał, o innych zapomniano i pozostawiono samemu sobie. Do dziś przetrwało zaledwie 70 z nich. Większość z nich pełni dziś rolę kościołów katolickich.

Wędrując przez Beskid Niski zawsze warto zatrzymać się przy jednej z nich. Jeśli tylko to możliwe, koniecznie zajrzyjcie też do środka. Niektóre ikonostasy to prawdziwe dzieła sztuki.

Poniżej  kilka słów, na temat tych najbardziej interesujących, które udało się odwiedzić.

  • Wysowa Zdrój

Cerkiew na Łemkowszczyźnie stoi zwykle w miejscu górującym nad wsią. Często w otoczeniu wyniosłych, starych drzew, zwykle otoczona kamiennym lub drewnianym ogrodzeniem. W Wysowej – Zdrój, cerkiew stoi natomiast przy głównej ulicy, przy skrzyżowaniu, w rzędzie innych budynków. Ale i sama miejscowość wyróżnia się na tle beskidzkich miejscowości. Wysowa to przy sielankowych wioseczkach ukrytych w górskich dolinach, prawdziwa metropolia. Gwarna i ludna. Choć oczywiście w skali mikro.

Sama cerkiew pochodzi z 1779 r. Nie jest wybitnie piękna, ale na pewno zasługuje na uwagę. Jej patronem jest św. Michał Archanioł.

SONY DSC
SONY DSC

SONY DSC
SONY DSC

  • Świątkowa Mała / Kotań / Krempna

W okolicach Krempnej i centrum Magurskiego Parku Narodowego, na niewielkiej przestrzeni  znajdują się aż 4 piękne obiekty.  Jest więc co zwiedzać. Cerkiew św. Michała Archanioła w Świątkowej Wielkiej pochodzi z  1757 r., uwagę przyciągają przede wszystkim jej kopulaste dachy i różnokolorowe gzymsy. Niestety podczas naszego pobytu cerkiew była w remoncie.

Ale obok, w sąsiedniej wiosce znajduje się podobna perełka. Kolorowe kopuły cerkwi (także) św. Michała Archanioła z 1762 r. widać już z daleka. Obok świątyni, która pełni dziś rolę kościoła, znajduje się łemkowski cmentarz z pięknymi kamiennym krzyżami.

KLIKNIJ ZDJĘCIE:

Jadąc w kierunku Krempnej warto odbić także do Kotania, znajduje się tu cerkiew śś. Kosmy i Damiana z początku XVIII w. Specjaliście ze skansenu we Lwowie uznali ją za najbardziej typowy przykład architektury łemkowskiej i właśnie jej kopię zbudowali w swoim muzeum. Przy świątyni znajduje się lapidarium łemkowskich krzyży kamiennych, a nieopodal cmentarz.   Zagęszczenie kamiennych Jezusów na metr kwadratowy sprawia, że klimat jest nie z tej ziemi.

KLIKNIJ ZDJĘCIE:

[Ostatnie dwa zdjęcia: cerkiew w Krempnej]

  • Olchowiec

Olchowiec to typowy przykład łemkowskiej wioski na końcu świata. Liczy zaledwie 16 chat i ok. 60 mieszkańców. Pamiętam, że kiedy jechałem tam pierwszy raz kilka lat temu, nie mogłem uwierzyć, że na takim końcu świata żyją ludzie. W wiosce zachowało się kilka tradycyjnych chyży łemkowskich, jest też niewielka, lecz bardzo klimatyczna cerkiew, do której prowadzi unikatowy w skali Łemkowszczyzny kamienny mostek. Świątynia pochodzi z 1932 r. i została postawiona na miejscu wcześniejszej, XVIII-wiecznej.

SONY DSC
SONY DSC

SONY DSC
SONY DSC

  • Bartne

Łemkowie od zawsze byli rolnikami, na pasterstwo wysokogórskie nie pozwalały im warunki geograficzne. Jednak żeby zarobić na chleb często zajmowali się również rzemiosłem.  Niektóre z wiosek wyspecjalizowały się w określonym rodzaju wytwórstwa i sprzedawały swoje produkty daleko poza granicami Łemkowszczyzny. Bartne było stolicą łemkowskiego kamieniarstwa. Słynęło z wyrobu kamiennych krzyży, przydrożnych kapliczek i młyńskich żaren. Rzemieślnicy z Bartnego cechowali się nie lada kunsztem, na przykład figury Chrystusa wiszącego na krzyżu były zwykle wykonane z jednej bryły kamienia. Praca przy obróbce i wydobyciu piaskowca była na tyle ciężka, że Łemkowie tworzyli spółki, które wspólnie zajmowały się obróbką surowca. W okresie międzywojennym w Bartnym było aż pięć takich spółek.

We wsi zachował się piękny cmentarz z końca XIX wieku. Można na nim podziwiać wiele przykładów kamiennych krzyży wykonanych przez tutejszych rzemieślników. Są także dwie cerkwie – prawosławna z 1932 r. i greckokatolicka (największy zabytek miejscowości) z 1842 r. Dwie cerkwie to następstwo schizmy tylawskiej, czyli powrotu Łemków do wiary prawosławnej, która miała miejsce w latach 30-tych XX wieku.

KLIKNIJ ZDJĘCIE:

  • Owczary

W tej miejscowości znalazłem się trochę przez przypadek. Zgubiłem szlak rowerowy na Magurze Małostowskiej i na przełaj przecinałem górską łąkę, zjeżdżając do najbliższej wioski. Tak się akurat złożyło, że były to Owczary, stara osada z XIV wieku znana dawniej jako Richwald (nazwa wskazuje na niemieckie pochodzenie pierwszych osadników).

Trafiłem tam, gdy dzień dobiegał już końca, po najtrudniejszej trasie całego wyjazdu. Cały w błocie, przeżuty przez Beskid, zmęczony i zrezygnowany. Kiedy zobaczyłem wyjątkową bryłę cerkwi p.w. Opieki Bogurodzicy z jej pięknymi namiotowymi dachami, nie mogłem się powstrzymać, żeby nie wejść do środka. Było warto. To z pewnością jedna z najciekawszych i najbardziej klimatycznych świątyń ma Łemkowszczyźnie. Pochodzi z 1653 r., a znajdujący się w niej ikonostas z przełomu XVII/XVIII w. Swój nietypowy charakter zawdzięcza m.in. wieży, którą stawiał słowacki majster. Dzięki temu przypomina bardziej cerkwie, które można oglądać po drugiej stronie Karpat.

SONY DSC

 

SONY DSC

SONY DSC
SONY DSC
SONY DSC
  • Gładyszów

W latach 30-tych XX w. wśród Łemków coraz żywsze były wpływy kultury ukraińskiej. Na fali rodzącej się świadomości narodowej zaczęły powstawać świątynie utrzymane w tzw. stylu huculskim. Do ich budowy zapraszano cieślów z regionów karpackiej Ukrainy. Przykład takiej cerkwi, będącej w zasadzie wierną kopią tych rozwiązań, można oglądać w Gładyszowie w postaci cerkiwi p.w. św. Jana Chrzyciela z 1938 r.

SONY DSC

  • Kwiatoń

Drewniana cerkiew p.w. św. Paraskewy z II. poł. XVII w. zaliczana jest przez historyków do najpiękniejszych na Łemkowszczyźnie. I rzeczywiście nie sposób się z nimi nie zgodzić. Strzelista wieża, trójdzielna bryła i wielokrotnie łamane dachy, nadają jej wyjątkowy wygląd. Gdybym miał wybrać trójkę najpiękniejszych świątyń, które oglądaliśmy podczas wyjazdu, to ta w Kwiatoniu oraz w Owczarach na pewno znalazłyby się w zestawieniu.

SONY DSC

 

SONY DSC

  • Sękowa

W trójce najpiękniejszych budowli sakralnych regionu na pewno znalazłby się też świątynia w Sękowej. Chociaż nie jest cerkwią i nigdy nie była. Ten drewniany kościółek p.w. śś. Filipa i Jakuba, powstał najprawdopodobniej koło 1520 r. i jest jednym z najcenniejszych zabytków drewnianych w Polsce. Cechą, która wyróżnia go od innych tego typu budowli, jest gontowy, spadzisty dach, który schodzi aż do samej ziemi. Wyjątkowa bryła przez lata przyciągała uwagę artystów. Kościół malowali m.in. Stanisław Wyspiański, Józef Mehoffer i Władysław Tetmajer.

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

Cmentarze z I Wojny Światowej 

W maju 1915 r. na terenach Beskidu Niskiego odbyła się jedna z największych bitew I wojny światowej na froncie wschodnim –  bitwa pod Gorlicami, ze względu na ogromne straty ludzkie zwana również Małym Verdun. Po starciach Państw Centralnych (Austro-Węgier oraz Niemiec) z Rosją, pozostały niezliczone mogiły żołnierskie i dziesiątki tysięcy niepogrzebanych ciał. Wkrótce po zakończeniu operacji wojskowej Austriacy powołali specjalną jednostkę – Wydział Grobów Wojennych, która miała zająć się przygotowaniem pochówków dla poległych po obu stronach konfliktu. Cały obszar działania podzielono na 10 okręgów cmentarnych i zbudowano prawie 400 takich obiektów. Na terenie Beskidu Niskiego, wydzielono dwa okręgi cmentarne i ekshumowano ponad 42 tys. żołdaków. Na cmentarzach jeden obok drugiego, spoczywają Rosjanie, Niemcy, Austriacy, Polacy, Czesi i narodowości bałkańskie. Wszyscy pochowani w tej samej ziemi.

Gorlice_bitwa

Żołnierze niemieccy szykują się do pościgu za Rosjanami w czasie bitwy Gorlickiej.
[ŹRÓDŁO: Wikipedia]

Za okręg gorlicki odpowiadał wiedeński architekt – Hans Mayer. Jego cmentarze były budowane w tzw. stylu germańskim, cechującym się monumentalizmem, wykorzystaniem kamiennych murów i betonu. Typowo niemieckie planowanie i podejście do architektury.

Natomiast bardzo klimatyczne są cmentarze projektowane przez – Duszana Jurkowicza, który odpowiadał za okręg żmigrodzki – łącznie 35 obiektów. Ten znany słowacki architekt, który zaprojektował m.in schroniska na Przełęczy Pustevny w Beskidzie Śląsko-Morawskim oraz stację kolejki górskiej w Łomnicy, wypracował własny, unikalny styl, który nazwano „prasłowiańskim”.  Zaprojektowane przez niego cmentarze powstawały głównie z drewna i kamienia, nawiązując do słowiańskiej mitologii i motywów ludowych. Jurkowicz mistrzowsko wykorzystywał warunki naturalne, lokując cmentarze na odsłoniętych szczytach wzgórz, nadając im formę warowni, grodów i bajkowych wież. Zwiedzając zaprojektowane przez niego obiekty, człowiek czuje się jakby przeniósł się w prasłowiańskie wieki. Zupełnie niepowtarzalna aura. Szkoda tylko, że większość z cmentarzy jest tak zaniedbana i zapomniana.

Do najciekawszych realizacji Jurkowicza zalicza się m.in. cmentarz na Magurze Małastowskiej, na Rotundzie (odnowiony po latach zaniedbań) oraz w Krempnej i w Grabie.

KLIKNIJ ZDJĘCIE ( STEBNIK -SŁOWACJA I MAGURA MAŁOSTOWSKA

 

Be first to comment