Główny Szlak Beskidzki: Beskid Żywiecki

14. Z Bystrej do Schroniska PTTK na Hali Krupowej: 13 km

Nocleg: Schronisko PTTK na Hali Krupowej

Ten dzień miał się skończyć w Bystrej. Po 30 kilometrach. Wejście w Beskid Żywiecki planowałem następnego dnia. Była siedemnasta, było zmęczenie, były czarne chmury. Ale nie było noclegu, przynajmniej na widoku. Zamiast chodzić i szukać, zadzwoniłem do schroniska. Damski głos poinformował, że jest miejsce. – Jak długo się wchodzi? – powtórzył moje pytanie. – To zależy jak pan chodzi. – O tej godzinie znacznie gorzej niż nad ranem – odpowiedziałem. – Spokojnie, zmieści się pan w trzech godzinach – utwierdziła mnie gospodyni.

Zerknąłem na mapę, na której jak byk, stało 4 godziny. Zerknąłem na wskaźnik, na którym jak byk napisano: Hala Krupowa 3,5 godziny. I pomyślałem: a co tam, jakoś dam radę. No i poprosiłem o rezerwację.

Wrzuciłem bieg, ten najwyższy. Naprawdę spore tempo. Błyskawicznie pokonałem płaski odcinek leśnym duktem i zacząłem wspinaczkę w masyw Policy. I tylko ten dziwny ucisk języka od buta nie dawał mi spokoju. Nie żebym czuł ból, po prostu lekkie uwieranie. Dyskomfort zaledwie. Szedłem więc dalej, utrzymując narzucone tempo.

Jeden baton, drugi, trzeci i czwarty. Energia ulatuje ze mnie jak z dziurawego kanistra. A to dopiero 1/3 drogi. No i ten język od buta. Znowu dokucza. Teraz to już coś więcej niż dyskomfort. Może potraktować to miejsce maścią? Eee, szkoda czasu, lecę.

Połowa drogi. Drogę przebiega sarna. I jelonek. I jeszcze jedna sarna. Ciemny las z każdą chwilą robi się coraz bardziej ciemny. Słońce chowa się za horyzont, chmury piętrzą się kłębiasto. Podobnie jak i myśli. Narasta niepokój przed burzą. Puchnie nie tylko kondycja ale i noga, czuję jak pulsuje pod językiem.

Ała! Teraz to już konkretnie boli. Punktowo, jakby ktoś wbijał gwoździa. Wbijał, i przestawał. Wbijał, i poprawiał. Łup! Łup! Łup!

Staję w miejscu. Sięgam po maść. W oddali widzę już charakterystyczny szczyt Okrąglicy (1247 m n.p.m.), za którą znajduje się Kucałowa Hala, a na niej schronisko. Zostało pół godziny drogi. Po jednej stronie stoku już leje. Po drugiej promienie zachodzącego słońca rozpraszają się w wodnej mgiełce. Światło walczy z mrokiem, a ja smaruję stopę maścią, mając nadzieję, że medykament zdziała cuda.

Przed deszczem jednak nie chroni. Bo ten chyba jednak mnie nie oszczędzi. Aż szkoda chować aparat, bo światło ciągle nie daje za wygraną strasząc ciemność tęczą. Niestety wchodzę w las, nie mam czasu na sesję. Ostatni odcinek przed polaną. Dwadzieścia minut, dziesięć. Wreszcie znajoma hala, drogowskaz na Policę i do schroniska PTTK.

I nawet przestało padać. Szkoda tylko, że słońce schowało się za  grapą, która zajmuje zachodnią część polany. Ale zaraz, zaraz, jeśli zdążę się tam wspiąć, to może jeszcze coś zobaczę? Rzucam zbędny balast przy drogowskazie i rozpoczynam ostatni tego dnia szturm.

SONY DSCPolica w chmurach. Słońce w chmurach. Koniec męczącego dnia.

SONY DSC

SONY DSC

Gdy zdobywam wierzchołek, słońce mruga na pożegnanie. Gęste chmury przysłaniają nieboskłon, sprawiając, że promienie ledwo, ledwo przebijają się przez szarą zasłonę, ale i tak jest wyjątkowo. Idealne zwieńczenie dnia. Trudnego. Po asfalcie i betonie. Okupionego kontuzją nogi, która prawie nie zakończyła wędrówki.

SONY DSC

Wieczorne Schronisko PTTK na Hali Krupowej

 

15. Schronisko PTTK Hala Krupowa – Schronisko PTTK Markowe Szczawiny: 17 km

Nocleg: Schronisko PTTK Markowe Szczawiny

kolaż 1

Rano samopoczucie takie, jak pogoda za oknem. Chmurne i mgliste. Czy w ogóle będę mógł iść? Czy dam radę wspiąć się na Babią Górę, z którą przyjdzie się dziś zmierzyć?  Noga boli, gdy stawiam stopę, opuchlizna większa, niż wieczorem. Stopy nie przyzwyczajone do takiego wysiłku zaprotestowały kontuzją. W sumie przez ostatnie dwa dni zrobiłem ponad 80 kilometrów, więc nie ma się co dziwić. Wcześniej nie zdarzało mi się robić takich tras. Zwykłe zmęczenie materiału.

Pierwsze kroki po wyjściu ze schroniska ostrożne. Badam teren. Sprawdzam w jakiej pozycji boli najmniej. W sumie da się iść. Trzeba tylko uważać na nierówności i stawiać stopę na płasko. Kamyki, korzenie, krzaczki – najwięksi wrogowie. Przy każdym nierozważnym kroku noga przypomina o sobie.

Jest dosyć ślisko. W powietrzu wisi gęsta mgła. Na odcinku między schroniskiem – Policą – a Cylem Hali Śmietanowej (4 kilometry), las leży pokotem. Kikuty drzew niczym samotne krzyże. Byłem tu rok wcześniej i nie poznaję miejsca. Na szczęście gospodyni schroniska przywiązała na powalonych konarach kolorowe tasiemki wskazując w ten sposób przejścia w labiryncie drzew. Bez tych wskazówek byłoby ciężko.

SONY DSC

 Powalony las w okolicach Policy

SONY DSC

Mimo bolącej nogi, masyw Policy pokonuję planowo. Koło 10 piję już herbatę na Przełęczy Krowiarki i daję odpocząć stopie. Wejście na Babią Górę od tej strony nie jest wymagające  technicznie, ale 700 metrów przewyższenia trzeba pokonać. Druga warstwa maści na pewno nie zawadzi.

Szlak jest tu szeroki, turystyczny można by rzec. Płaskie kamienie, schodki, poręcze. Widać, że to stąd większość śmiałków próbuje pokonać Babią. Wyjątkowy charakter tej góry zawsze przyciąga tłumy. Nawet w takie pochmurne dni jak ten. Parking na przełęczy jest zastawiony samochodami. Morskie Oko, to to nie jest, ale i tak tłoczno. Do tej pory tylko bieszczadzkie połoniny i okolice Turbacza były tak silnie obsadzone turystami. Ale to w końcu długi weekend.

Pod górę pnę się powoli. Wolniej niż zazwyczaj. Stopniuję sobie widoki, szanuję nogę. Mijam kolejne wierzchołki w masywie: Sokolica, Kępa, Gówniak. Coraz mniej lasu, coraz mniej kosodrzewiny. Coraz więcej skał, coraz więcej przestrzeni. Choć ciężkie chmury przysłaniają góry. Mała Fatra i wierzchołki po słowackiej stronie niewyraźnie malują się na horyzoncie. Pogoda niepewna.

SONY DSC

 Sokolica 1367 m n.p.m. – najniższy z wierzchołków w masywie Babiej  Góry
SONY DSC
SONY DSC
Droga na szczyt
SONY DSC
SONY DSC

Z każdym metrem robi się zimniej. Silny wiatr zmusza do ubrania kurtki. Palce szybko robią się czerwone. Przydomek Matka Niepogód i Kapryśnica nie wziął się znikąd. Babia to Babia. Z nią nigdy nie wiadomo. Wchodząc na szczyt zawsze trzeba brać poprawkę na pogodę. Ale taka już jej surowa natura. Trudno się jej oprzeć.

Gdzieś pod samym Diablakiem, na ścieżkę wychodzi mi młody koziołek sarny. Nie boi się, raczej jest zaskoczony. Patrzy w obiektyw, pozuje. To chyba nie wścieklizna, raczej przyzwyczajenie. Turystów jest tu tylu, że jeden więcej nie robi na nim żadnego wrażenia.

SONY DSC

Ostatnie skałki i wierzchołek. Tutaj dmie już nie na żarty. Kamienny murek oblepiają kolorowe plamy, to turyści próbujący schronić się przed wiatrem. W ruch idą termosy, rękawiczki, a nawet czapki. To jedyny moment podczas przejścia całego szlaku, kiedy jest mi naprawdę zimno.

SONY DSC

Diablak 1725 m n.p.m. – najwyższy wierzchołek w Masywie Babiej Góry

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

Pogoda nie zachęca do leżakowania. Robię kilka fotek i zaczynam wycofywać się w kierunku Przełęczy Brona oddzielającej dwa wierzchołki Babiej. Nigdy nie lubiłem schodzić. Zawsze wolałem przemieszczać się w górę. Ale teraz, ze względu na kontuzję, idzie mi wyjątkowo opornie. Muszę uważać dosłownie na każdy krok. Żal byłoby wracać do domu, na trzy dni przed końcem szlaku. A noga boli coraz bardziej. Mam nadzieję, że to po prostu tabletka przeciwbólowa przestaje działać.

SONY DSC

Mała Babia Góra widoczna przy zejściu na Przełęcz Brona

SONY DSC

Przełęcz Brona 1408 m n.p.m.

Na przełęczy temperatura wyższa o dobre kilka stopni. Świeci słońce, prawie bezwietrznie. Jeszcze tylko zejście przez las i Markowe Szczawiny. Tak jak myślałem – tłok. Nie ma gdzie nogi wepchnąć. Pozostaje tylko „gleba”. Ale i tak nie liczyłem na nic innego.

SONY DSC

Markowe Szaczwiny

16. Schronisko PTTK Markowe Szczawiny – Schronisko PTTK na Hali Miziowej: 26 km

Nocleg: Schronisko PTTK na Hali Miziowej

kolaż 2

Markowe Szczawiny to moloch. Kiedyś takie nie były. Dziś są. Doceniam nowoczesność, dobre jedzenie i warunki noclegowe. Niestety ten typ schroniska przyciąga nie tylko turystów. Czasami wpada również szarańcza. Długi weekend to ulubiony okres szarańczy. Wtedy szarańcza bywa najbardziej uciążliwa. Kąsa, hurkocze, szczebiocze, obsiada wszystkie kąty, przeszkadza, spać nie daje.

Człowiek wstaje rano po przeleceniu takiej chmary, wymęczony, obolały, z worami pod oczami. Ale szarańcza ma to pod skrzydłem. Śpi sobie wygodnie w kokonie ze śpiwora, przewraca się na drugi bok. Syta, najedzona, napita – obojętna. Szara szarańcza.

Ciężko idzie się po takiej nocy. W deszczu, z czarną dziurą w głowie. Z nogą, która nie przestaje ciążyć. Każdy krok wydaje się tym ostatnim. Ale po chwili krok zamienia się w metr, metr w kilometr, kilometr w godzinę. Stopa boli jakby mniej, deszcz pada jakby mniej. Może jednak się uda?

Najpierw Grupa Mędralowej – najbardziej na zachód wysunięta część Pasma Babiogórskiego. Szlak prowadzi przez las, wąskim płajem, po stromym stoku. Wkrótce zarastająca Hala Czarna a potem dwie Przełęcze Jałowcowe: południowa i północna, zwana również Tabakowym Siodłem – od XIX wieku przemycano tędy ze Słowacji tytoń.

Najciekawiej prezentuje się sama Mędralowa (1169 m n.p.m.) zwana również Wielkim Jałowcem. Według najpopularniejszej regionalizacji gór Polski  – Kondrackiego, szczyt ten znajduje się jeszcze w Beskidzie Makowskim. Gdyby przyjąć kryteria geografa i nie spoglądać na mapy i przewodniki, które umiejscawiają go w Beskidzie Żywieckim, Mędralowej przynależałoby się więc miejsce w Koronie Gór Polski. Niestety autorzy tego zestawienia nie znaleźli w nim miejsca dla tego szczytu.

SONY DSC

Hala Mędralowa 1169 m n.p.m.

SONY DSC

Na wierzchołku znajduje się rozległa Hala Mędralowa, widać z niej Pasmo Jałowieckie oraz Beskid Mały. Stoi na niej zachowany w dobrym stanie szałas pasterski, w którym można schować się przed deszczem lub przenocować.

Aż do Przełęczy Glinne, która wyznacza zasięg Grupy Pilska, szlak wiedzie wzdłuż granicy polsko-słowackiej. W większości lasem, od czasu do czasu pokonując niewielkie przewyższenia. Po drodze mija się kilka pomniejszych polanek, z których można zauważyć a to Pilsko, a to Babią Górę.

Jakieś 10 kilometrów przed przełęczą znajduje się studencka Baza Namiotowa Głuchaczki (kilkadziesiąt metrów od szlaku). Niestety podobnie, jak i wszystkie inne mijane przeze mnie w czerwcu bazy, ta również była jeszcze zamknięta.

Trasa na tym odcinku jest w przeważającej mierze dobrze oznakowana. Jedyny wyjątek stanowi polana w okolicach Beskidu Krzyżowskiego. Przebiega przez nią kilka wydeptanych ścieżek, a leżący w trawie słupek z oznaczeniem szlaku nie ułatwia sprawy. W tym miejscu trzeba trzymać się lewej strony polany, choć bardziej prawdopodobna wydaje się wędrówka na wprost.

2014-06-22 13.09.45

 Wspomniane oznaczenie szlaku

SONY DSC

Przełęcz Glinne

Od Przełęczy Glinne, na którym znajduje się duże przejście graniczne, rozpoczyna się konkretne podejście. To już grupa Pilska. Drugiego po Babiej Górze szczytu beskidzkiego. Czerwony szlak nie wchodzi na wierzchołek tej malowniczej góry, lecz trawersuje ją północno-wchodnimi stokami, prowadząc górską ścieżką wśród paproci i jarów. Jeśli chcemy zdobyć Pilsko (1557 m n.p.m.) należy wybrać szlak niebieski.

Mając w perspektywie jeszcze trzy dni wędrówki z kontuzjowaną nogą, byłem zmuszony zrezygnować z widoków na Babią Górę i słowacką stronę. Skierowałem swoje kroki bezpośrednio na Halę Mizową i do schroniska.

SONY DSC

Podejście na Halę Miziową

SONY DSC

Widok z Hali Miziowej na Babią Górę

 

SONY DSC

Trochę bałem się szarańczy. Ale niepotrzebnie. Odleciała rankiem. Długi weekend chylił się ku końcowi. W kolejnym molochu byłem praktycznie sam. No, gdyby nie liczyć czterech Słowaków i ich trzech wąsów.

 

17. Schronisko PTTK na Hali Miziowej – Węgierska Górka: 25 km

Nocleg: ośrodek wypoczynkowy „Jaz” w Węgierskiej Górce

kolaż 3

Zimne okłady wodą pomogły. Opuchlizna zaczęła się cofać. Tego dnia uwierzyłem, że się uda. Została ćwiartka setki do Węgierskiej Górki i dwa dni w Beskidzie Śląskim. Wszystko było wyliczone co do dnia.

No i wróciła pogoda. Znowu słońce i błękit.

Poranna Hala Miziowa nabrała ostrości i kolorów. Przede mną ulubiony odcinek Beskidu Żywieckiego. Niewielkie odcinki lasem, długie przejścia halami. Widoki na Babią Górę, Pilsko, Tatry i Fatrę. Podobnie jak w Bieszczadach, znowu można poczuć przestrzeń. Spojrzeć w dal.

Wędruje się bez wysiłku. Szlak szeroki, dobrze oznakowany. Od czasu do czasu faluje lekko, ale przewyższenia niewielkie. Krótkie podejście na Munczolik (1356 m n.p.m.), to prawdziwa przyjemność. Za plecami masywne Pilsko rozlewa się na długość horyzontu, przysłaniając wszystko co za nim. Jednak każdy krok w górę poszerza pole widzenia. Za przełęczą resztki lasu ustępują miejsca trawom. Rozległa Hala Cudzichowa to jedna z największych polan w tej części Beskidu Żywieckiego. Widokowo.

SONY DSC

Hala Cudzichowa
SONY DSC
SONY DSC

Choć jeszcze bardziej urzeka Hala Rysianka odległa o 5 kilometrów. Panorama spod znajdującego się tam schroniska należy zdecydowanie do moich ulubionych w Beskidzie Żywieckim, jeśli w ogóle nie w całych Beskidach. Idealne miejsce żeby nauczyć się topografii słowackich pasm. Przy dobrej pogodzie oprócz zamykającego horyzont Pilska i Babiej Góry, widać Tatry Zachodnie i Wysokie, Tatry Niżne, Wielki Chocz, Orawską Magurę, Wielką i Małą Fatrę. Horyzont po drugiej stronie zamyka Wielka Rycerzowa.

SONY DSC

Masyw Pilska z Hali Rysianka
SONY DSCPanorama z Rysianki
 SONY DSC

Idealne miejsce do obserwowania wschodów i zachodów słońca, złapania oddechu. A do tego jest gdzie posiedzieć, przenocować, dobrze zjeść. Schronisko na Rysiance to obiekt ze wszech miar godzien polecenia. Tym razem przystałem tam tylko na chwilę, ale sympatyczna gospodyni i wyśmienite jedzenie, wystarczyły żeby nabrać apetytu na dłuższą wizytę.

SONY DSC

Schronisko PTTK Rysianka

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

Rysianka znajduje się już w Grupie Lipowskiego Wierchu i Romanki. Szlak odbija w tym miejscu na północ podchodząc pod drugą z tych gór. Nie wchodzi na jej wierzchołek, lecz trawersuje ją od południa i zachodu, wcześniej prowadząc przez kolejne malownicze hale: Pawlusią, Łyśniowską i Wieprzską. Ścieżka przecina w tym miejscu ostre zbocze, na którym nie brak kilku skałek i malowniczych jarów, którym strumienie spływają z grzbietu Romanki. Znajdują się tutaj jedyne na całej długości Głównego Szlaku Beskidzkiego łańcuchy. A w zasadzie łańcuch. Krótka przeprawa.

SONY DSC
SONY DSC
Romanka z Przełęczy Pawlusiej

SONY DSC

 Pilsko z Hali Pawlusiej

SONY DSC
SONY DSC
Wspomniane miejsce z łańcuchem

Widokowo także ciekawie, bo pojawia się Beskid Mały i Śląski z charakterystyczną wieżą na szczycie najwyższego w paśmie Skrzycznego. Ostatnie – lub pierwsze, jak kto idzie – pasmo Beskidów, które pokonuje się podczas wędrówki szlakiem.

Do Żabnicy, która poprzedza Węgierską Górkę rozdzielającą oba pasma, na szlaku są jeszcze dwa miejsca noclegowe. Malownicza Stacja Turystyczna Słowianka i  prywatne schronisko Abrahamów. Niedaleko za tym drugim miejscem jest świetny punkt widokowy. Doskonale widać z niego jak kotlina Żywiecka rozdziela Beskid Śląski od Małego.

SONY DSC

 Stacja Turystyczna Słowianka

SONY DSC

SONY DSC

Dom Agroturystyczny Abrahamów

SONY DSC

Punkt widokowy na Beskid Mały i Śląski

Ostatni odcinek, już w okolicach Żabnicy, to asfalt. Aż do samej Węgierskiej Górki. Tylko, że niepotrzebnie nadłożyłem drogi po tej wątpliwej nawierzchni. Trochę w tym winy przewodnika Compassu –  podobnie jak w przypadku odcinka między Jordanowem a Rabką, mapa nie jest tu zaktualizowana i wskazuje polną drogę tam, gdzie aktualnie znajduje się już asfalt. Zamiast skręcić na Węgierską Górkę, skręciłem więc nierozważnie na Cięcinę. Niepotrzebnie wydłużając trasę i błądząc wśród osiedla domków.

Kiedy dotarłem do centrum, nie było sił na szukanie taniej opcji noclegowej. Ośrodek wypoczynkowy „Jaz” znajdował się bezpośrednio przy szlaku. Zaraz przy moście nad Sołą. Idealny punkt do wyjścia nazajutrz w Beskid Śląski. Ostatnie pasmo. Ostatnie dwa dni.

SONY DSC

Fort „Wyrwidąb” – jeden z bunkrów w Węgierskiej Górce

SONY DSC

Główny Szlak Beskidzki

na odcinku Beskidu Żywieckiego

Od Bystrej do Węgierskiej Górki – 79 km

Babia Góra (Diablak) 1725 m n.p.m.

Jeden z najbardziej malowniczych i widokowych odcinków na całym Głównym Szlaku Beskidzkim. Jedyny fragment Beskidów w Polsce z piętrem subalpejskim. Wyjątkowe hale, rozległe widoki, niepowtarzalna Babia Góra i niewiele ustępujące jej Pilsko. Wędrówka przez Park Narodowy. W sezonie, od Przełęczy Krowiarki, można spodziewać się sporych tłumów. Odcinek obfituje w spore przewyższenia i odcinki ze skałkami i rumowiskami skalanymi.

Szlak praktycznie na całym odcinku jest bardzo dobrze oznakowany. Jedyne wątpliwości rodzą się na odcinku między Bazą Namiotową Głuchaczki a Przełęczą Glinne. Szlak wiedzie tam wzdłuż granicy poslko-słowackiej, czasami na dłuższych odcinka brak oznakowań. Najbardziej newralgiczny punkt znajduje się w okolicach szczytu Beskid Krzyżowski. Na sporej polanie nie ma ani jednego oznacenia – słupek leży zwalony w trawie. Należy trzymać się lewej strony polany idąc od strony Wołosatego.

Hala Kucałowa w masywie Policy, masyw Babiej Góry od Przełęczy Krowiarki do Przełęczy Brona, Hala Miziowa, Hala Rysianka i okolice Romanki.  

Be first to comment