Mały Szlak Beskidzki – Etap 5: Mszana Dolna – Luboń Wielki (Rabka Zaryte)

To była formalność. Do zakończenia szlaku zostało wejście tylko na jeden szczyt. Najwyższy. Tym razem wybieram się w większym gronie. Do Rafała, który wędrował ze mną na odcinku Beskidu Małego, dołącza Adam i Ewa. Rano wyruszamy z Mszany Dolnej. Pierwsze wyjście w tym roku przy prawdziwie letniej pogodzie.

profil

 Profil trasy

Po zejściu z Lubogoszcza szlak prowadzi brzegiem Mszanki a następnie przecina centrum miejscowości.  Przekraczamy Rabę i skręcamy w ulicę Zakopiańską. Można nią dojechać na przełęcz Glisne, z której wejście na Luboń zajmuje ledwie godzinę. To dobra opcja na wejście zimowe albo podczas wędrówki z dzieckiem. My zostawiamy za sobą asfalt i kierujemy się na malowniczą łąkę z widokiem na Małą Górę. Luboń chowa się gdzieś za horyzontem. Za to widoczny jest Strzebel, przez który chcemy wracać do miasta. Mały Szlak Beskidzki omija ten szczyt, choć spokojnie można było go przeprowadzić przez wierzchołek. Góra znajduje się dokładnie pomiędzy Lubogoszczem a Luboniem. Wystarczy jednak spojrzeć na gęsto wyrysowane na mapie poziomice, żeby domyśleć się intencji znakarzy. Trzy ostre podejścia i zejścia na tak krótkim odcinku, to dla turystów z ciężkimi plecakami, byłoby zbyt wiele.

SONY DSC SONY DSC

Lubogoszcz zostawiamy za plecami

Na szczęście dziś idziemy przy minimalnym obciążeniu. Po przejściu niewielkiego zagajnika wychodzimy na dużą polanę, z której widać już Luboń. Z tej perspektywy nie wydaje się aż taki stromy. Ale może to tylko złudzenie?

Dookoła prawdziwe lato. To jedno z tych miejsc w Beskidach, które całym swoim wyglądem zdają się przekonywać turystę, że w tych górach nie sposób się zmęczyć. Jest sielankowo i łagodnie. Nic tylko położyć się na łączce i obserwować dryfujące na niebie chmurki. Łatwo zasiedzieć się w takim miejscu.

SONY DSC SONY DSC

Luboń widoczny po lewej stronie

SONY DSC SONY DSC SONY DSC

Cel wędrówki w pełnym kadrze

SONY DSC

Buszujący w zbożu

SONY DSC

Z zadumy wyprowadza nas asfaltowa droga, na którą wkrótce wychodzimy. Trzeba przedreptać spory odcinek, nim podeszwy butów znowu poczują górskie podłoże. Droga zakręca i wkrótce łączy się z szosą prowadzącą na Glisne. Przecina ją zielony szlak, którym dojdziemy na Strzebel (północ) lub do miejscowości Niedźwiedź w Gorcach (południe). Z tej perspektywy doskonale widać już Luboń Wielki. Przed nami godzina wspinaczki.

SONY DSC

Luboń Wileki (1022 m n.p.m.) z Przełęczy Glisne

SONY DSC

SONY DSC

Zaczyna się delikatnym podejściem przez łąkę. Po chwili, już w lesie, stok lekko się nachyla. Pojawia się więcej kamieni. Z każdym krokiem jest coraz bardziej stromo. Choć na krótkim odcinku pokonujemy prawie 400 metrów, to nie jest najgorzej. Z podejściem poradzi sobie, każda, średnio wysportowana osoba. Na szlaku mijam m.in rodziców z dwojgiem dzieci poniżej 10 roku życia. Chłopaki bez problemów pokonują kolejne przeszkody.

Wreszcie las się przerzedza. Zza konarów wyłania się ściana stacji nadawczej, a chwilę potem bryła schroniska. Niepodobna do żadnej innej w Polsce. Niski budynek w kształcie drewnianej wieży na kamiennej podmurówce, to znak firmowy Lubonia Wielkiego. Ze względu na swój specyficzny wygląd, pieszczotliwie nazywa się go również Domkiem Baby Jagi. Inicjatorem, wybudowanego w 1931 roku obiektu, był przyrodnik i propagator Gorców oraz Beskidu Wyspowego – Stanisław Dunin-Borkowski. Jego imię nosi nie tylko schronisko, ale również prowadzący na wierzchołek szlak żółty, zwany Percią Borkowskiego. To najtrudniejsze, ale i najciekawsze podejście na Luboń Wielki – obfituje w liczne wychodnie skalane, jaskinie i gołoborza. Przy opadach deszczu i gorszej pogodzie nie warto ryzykować nim wędrówki.

 SONY DSC

Schronisko PTTK na Luboniu Wielkim

SONY DSC SONY DSC

„Starzec”

SONY DSC

Widoki z Lubonia Wielkiego doskonale obrazują nazwę pasma. Na horyzoncie „unosi” się kilka charakterystycznych wysp o stromych zboczach. Szczyty są ostańcami zbudowanymi z piaskowców magurskich, które w przeciwieństwie do margli i łupków oparły się procesom wietrzenia. Najbardziej malowniczo wyglądają, otoczone przez ocean porannych mgieł. Wtedy naprawdę wydaje się, jakby każda z nich była, osobną, odległą wyspą. To właśnie taki widok zainspirował Kazimierza Sosnowskiego do nadania nazwy Beskid Wyspowy temu nietypowemu pasmu;  gdzie choć niezbyt wysoko, to naprawdę wybitnie.

SONY DSC

Na pierwszym planie Strzebel

SONY DSC SONY DSC

Niestety pogoda psuje się zgodnie z prognozami. Niebo przysłaniają ciemne chmury, grzmi, spadają pierwsze krople deszczu. Plan zdobycia Strzebela odkładamy na następny raz. A że schronisko bardzo klimatyczne, to na pewno będzie powód by wrócić w Beskid Wyspowy. Póki co Mały Szlak Beskidzki zamknięty!

SONY DSC

Z każdym wypadem w te okolice mam apetyt na więcej…

Be first to comment