Mały Szlak Beskidzki – Etap 3: Krzeszów – okolice Palczy

Kolejny wyjazd, kolejny etap. Do dyspozycji aż cztery majowe dni. Tym razem chcę dojść do kropki znaczącej koniec szlaku (dla niektórych to początek trasy). Czerwony punkcik znajduje się na Luboniu Wielkim, najwyższym wzniesieniu na całej trasie. Do przejścia, razem z powrotem, niewiele ponad 100 kilometrów. Przy założeniu 30 kilometrów dziennie i dobrej pogodzie, powinno się udać. Ruszam razem z Markiem, z którym od kilku lat wspólnie chodzimy po górach. Zamiast majówki w Bratysławie wybieramy „ścioranie” się na szlaku. Mogę być pewien, że nie będzie marudzenia.
3
Profil trasy
Pierwszy dzień rozpoczynamy w Krzeszowie, miejscu skąd ostatnio przyszło wrócić do domu. Jest słonecznie, jest zielono. Wiosna na dobre rozkwitła. Pierwsze podejście to Żurawnica, niewysoki (724 m n.p.m.), lecz znany z licznych skałek szczyt. To już Beskid Makowski, kolejne po Beskidzie Małym pasmo, przez które przebiega Mały Szlak Beskidzki. Pierwsze podejście od razu powoduje, że rozstajemy się z polarami. Wypakowany plecak i namiot ostro ciągną w dół i wbijają się w ramiona. Tym razem nie obędzie się bez odcisków.
 
SONY DSC
SONY DSC
Szczyt niezbyt atrakcyjny pod względem widokowym. Mocno zarośnięty. Ale ścieżka ciekawie wije się wzdłuż krawędzi Kozich Skał. To najwyższe wzniesienie, jakie pokonamy tego dnia. Na odcinku do Myślenic wyższa  jest tylko Babica (728 m n.p.m). Ten fragment trasy, to prawdziwa kraina łagodności. Pofalowane wzgórza, łąki, leśne dukty, malownicze polany z widokiem na bliższe szczyty Beskidu Makowskiego i dalsze Żywieckiego.
 
Właśnie mijamy pierwszą z polan – Przełęcz Carhel. Kilka chatek, samotna kapliczka i strzeliste drzewo. Piaszczysty dukt wije się między zieloną trawą. Typowy beskidzki krajobraz. Sielsko i spokojnie. Tak aż do Zembrzyc, pierwszej większej miejscowości na szlaku.
SONY DSC
Przełęcz Carhel i nitka czerwonego szlaku
SONY DSC SONY DSC
Kapliczka na Przełęczy Carhel
SONY DSC SONY DSC SONY DSC
 
Przekraczamy most na Skawie i drepczemy po asfalcie w poszukiwaniu miejsca na odpoczynek. Lokalny koloryt odnajdujemy w knajpce pod kościołem. Rozprostowanie nóg, „jedno szybkie”, i w trasę.
SONY DSC
Lokalne specjały…
 
Długie podejście asfaltem prowadzi na Łysą Górę – niewysokie wzgórze z całkiem malowniczym widokiem. Rozległa polana to idealne miejsce na nocleg, ale mamy za sobą niewiele ponad 1/3 trasy. Jeszcze nie pora. Skupiamy się na szukaniu szlaku. Ja zwykle w takich miejscach. Kiedy wędrujesz gęstym lasem, szerokim duktem – znacznik za znacznikiem. Każde drzewo wymalowane. Wchodzisz na otwartą przestrzeń – znikąd ratunku. Tym razem jest podobnie. Ścieżki odbijają w dwóch kierunkach i żadna nie oznakowana. (Trzeba wybrać tę skręcającą w prawo)
 
Plecaki zaczynają ciążyć coraz bardziej. Pierwszy dzień zawsze jest najbardziej problematyczny. Postoje zdarzają się nam teraz zdecydowanie częściej, niż na początku. Po minięciu zalesionego wzgórza Chełm, dochodzimy do szerokiego duktu. Idealna droga dla dwóch kółek. Wkrótce mijają nas pierwsi rowerzyści. Trochę zazdroszczę im lekkości. My toczymy się coraz wolniej. Chyba czas na obiad.
SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC

Rozkładamy się na miejscu biwakowym przy styku szlaku czerwonego z żółtym i zielonym. Słońce świeci jak w lipcowe popołudnie. Rozkładamy maszynkę gazową i gotowe dania znanej marki na „Pe”. Wychodzi całkiem smacznie. Godzinna sjesta pozwala nabrać sił, dopinguje do wędrówki.

Odcinek przed Palczą to łagodne wzgórza i sporo rozległych przestrzeni. Ale gdzie te góry?! Tylko od czasu do czasu jakiś szczyt zamajaczy w odległości. Wreszcie dochodzimy do wioski. Woda na wykończeniu. Szukamy sklepu i rozkładamy się w cieniu nad Paleczką – dopływem Skawy. Brak noclegów w okolicy i idealna pogoda zachęcają do noclegu pod namiotem. Wyznaczamy miejsce palcem na mapie. Skupisko polanek w okolicach Bieńkowskiej Góry, przynajmniej na papierze wygląda całkiem atrakcyjnie.
SONY DSC
Wzgórza w okolicach Palczy
SONY DSC
 
Po godzinnej wędrówce dochodzimy na jedną z nich. Idealna. Równa trawka, krzewy osłaniają od wiatru, widok na Beskid Żywiecki i Babią Górę. Oprócz posiłku i ciepłej nocy, nie chcę niczego więcej. Góry powoli znikają w promieniach zachodzącego słońca. Zmęczone powieki ciągną w dół.
 
Ziiiiip. Zamykamy zamek błyskawiczny z nadzieją, że jutro też przywita nas słońce.
SONY DSC
Dziś biwak, właśnie tu…
SONY DSC SONY DSC

 

Be first to comment