Czantoria Wielka na weekend

Próbuję sobie przypomnieć kiedy byłem w górach po raz pierwszy. Nie, że tak na poważnie, chodząc w górę i w dół, pokonując poziomnice. Tak, w ogóle, na jakiejś górze. No i przychodzi mi do głowy tylko jedna nazwa – Czantoria. Pamiętam jak dziś kolejkę linową na szczyt i czarno-białe zdjęcie, które oglądaliśmy po zjechaniu (robią je do dziś, tyle, że w kolorze). Myślałem, że mam je gdzieś w archiwum, ale nie, wsiąkło. A może w ogóle go nie było i pamiętam jedynie straganiarza, który próbował nam je sprzedać? Nie ważne. Czantoria była pierwsza. I to się liczy.

SONY DSC

Rok temu byłem w Ustroniu trzykrotnie. Z czego dwa razy po drugiej stronie doliny Wisły, na Równicy. Raz wiosną, rowerem. Drugi raz zimą, pieszo. Tylko, że w tamtym roku na początku marca w górach była regularna zima. Śniegu co najmniej po łydki. W tym roku, zimy nie było w ogóle. Jedyny puch, który leżał w górach, to pokrywa na trasie narciarskiej. Zmrożona, szara warstwa, którą trudno nawet nazwać śniegiem. Za każdym razem, gdy zjeżdżał po niej jakiś desperat, roznosił się dźwięk jakby w dół stoku pędził stary ratrak.

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSCLudzi na szlaku, jak na początek marca, sporo. Ale w końcu taki jej urok – Czantorii. To jeden z najpopularniejszych szczytów w Beskidzie Śląskim. Nie za wysoki, z atrakcyjnymi panoramami, wieżą widokową, no i wspomnianą wcześniej kolejką krzesełkową, która wjeżdża na polanę Stokłosica przy szczycie. Ulubiona góra kuracjuszy z Ustronia i rodzin z dziećmi.

SONY DSC

 Wejście bukowym lasem przy wyciągu. Fragment Głównego Szlaku Beskidzkiego

Wejście wcale nie jest takie proste jakby się mogło wydawać. Czantoria Wielka wznosi się ponad 600 metrów nad miastem. To najwyższy szczyt w wododziale Wisły i Odry. Szlak czerwony prowadzący lasem wzdłuż nartostrady, ostro tnie poziomnice. Wspinamy się nie za długo, ale dość intensywnie. Dobra trasa na przetarcie.

 profil

Profil trasy

Tuż przed polaną znajduje się sokolarnia, w której można oglądać około 30 gatunków ptaków drapieżnych. Warto wstąpić i przyjrzeć się im z bliska. Są oswojone i w ogóle się nie boją. Chociaż oglądanie ich na ziemi, przywiązanych sznurkiem do drewnianego pieńka, odbiera im ich godność i dostojeństwo. Ale i tak robią wrażenie. Ponoć największe podczas pokazów w Leśnym Parku Niespodzianek w Ustroniu. Wtedy szybują swobodnie nad głowami widzów i z furkotem przecinają powietrze polując na zdobycz, którą podrzuca im opiekun.

 sokolarnia

SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC kolaż 1Po dojściu do stacji kolejki trzeba jeszcze przejść kilkadziesiąt metrów przez las. Dopiero tu stajemy na właściwym wierzchołku Czantorii Wielkiej – 995 m n.p.m. Według podania z 1888 roku nazwa wywodzi się od olbrzyma Czantora (Czartora), który chciał górami zatarasować drogę pra Wisły na niziny. Według językoznawców nazwę góry można wyprowadzić od zniekształcenia słowa czartoryja, czyli „miejsca porytego przez czarty.

Na genezie nazwy wątki ludowe się nie kończą. Ponoć wewnątrz Czantorii, w wielkiej pozłacanej komnacie śpią rycerze króla Bolesława Chrobrego (lub wg. innych podań Jana III Sobieskiego), którzy czekają na właściwy moment, by się przebudzić i wyzwolić uciemiężony lud śląski. Widział ich wyłącznie biedny kowal z Niedoba, który podkuwał im konie. Za swoją pracę otrzymał podkowy, które po powrocie do domu zamieniły się w szczere złoto.

SONY DSC

 Wieża widokowa na szczycie…

SONY DSCI widoki z niej że…

Tyle legend. Bardziej namacalna jest czeska wieża widokowa na szczycie. Postawiona w 2002 r. roku konstrukcja ma 29 metrów wysokości i waży 37 ton. Ze szczytowej platformy  można podziwiać panoramę Beskidu Śląskiego i śląsko-Morawskiego, rzekę Wisłę oraz Górny Śląsk między Żorami a Wodzisławiem Śląskim. Jest na czym zawiesić oko, chociaż nieźle wieje. Wejście na wieżę kosztuje 30 KČ, można płacić w złotówkach.

SONY DSCZ tej perspektywy Śląsk wygląda zupełnie inaczej

SONY DSC SONY DSCBeskidy Śląsko – Morawskie

SONY DSCJuż za granicą, kilkaset metrów w kierunku południowych sąsiadów, znajduje się czeskie schronisko Chata na  Čantoryji. Obiekt został wybudowany z inicjatywy Beskidenverein  w latach 1903-1904. Obecnie nie oferuje noclegów, czynna jest wyłącznie część gastronomiczna. Ze względu na „saunę” w środku, knedlików nie posmakowałem. Skończyło się na grillu przy kolejce po polskiej stronie. Nie wiem czy to kwestia podświadomości czy faktycznego bakcyla niechlujstwa właścicieli (gospodarz bez skrępowania sprawdzał temperaturę oscypków macając je paluchami), ale wieczór spędziłem w odosobnieniu. Jeśli wiecie co mam na myśli ;).

SONY DSC SONY DSC

Klasyczny powrót ze szczytu

SONY DSCI na koniec, coś dzikiego i wolnego w powietrzu. Tak prezentuje się dużo lepiej niż na postronku. 

 

Be first to comment