Bukareszt. Kurz i krew

malgorzata-rejmer-bukareszt

Bukareszt nie wydawał się atrakcyjny. Podczas podróży po Transylwanii, celowo wykreśliłem go z listy. Przecież w Rumunii jest tyle ciekawych miejsc do zobaczenia, po co tracić czas na oglądanie blokowisk? Przecież tam nie ma nic, oprócz Budynku Parlamentu. Myślałem…

Ale po powrocie żałowałem. Rumunia wciągnęła mnie na dobre. Zacząłem interesować się nie tylko górami i zabytkami, ale także kulturą, muzyką, kuchnią, historią. Oczarowali mnie sympatyczni ludzie, piękno tamtejszych kobiet i wszechobecna kontrastowość. Złapałem rumuńskiego bakcyla. Dołączyłem do grona osób pozytywnie zaskoczonych.

Dziś rozumiem, że bez znajomości Bukaresztu, wiedza na temat Rumunii, nie może być pełna. Ostatnie 70 lat historii tego kraju, nierozerwalnie związane jest z tym miejscem. To miasto jest kwintesencją  rumuńskiego ducha. Łączy w sobie wszystko co najlepsze i najgorsze w tym narodzie i państwie.

Pewnie właśnie dlatego Małgorzata Rejmer wybrała je, na bohatera swojej książki. Opisując stolicę, opisuje tak naprawdę kwintesencję rumuńskości i historię wyjątkowego narodu. Bukareszt. Kurz i krew nie jest bowiem opowieścią o mieście i jego zabytkach. To opowieść o ludziach i wydarzeniach, które to miasto tworzyły i tworzą. To opowieść o kraju, którego stolica jest zupełnie odmienna, od wszystkiego, co jest dookoła niej.

Autorka zaczyna od czasów powojennych i krwawego zastąpienia jednego reżimu, drugim. Potem lata sześćdziesiąte i narodziny legendy. Nicolae Ceaușescu, prosty szewc z niewielkiej Scornicești, przejmuje władzę nad  partią komunistyczną. W szalonej głowie dyktatora rodzą się pomysły, które na zawsze zmienią oblicze kraju. Rumunia ma stać się światową potęgą. Potrzeba nowych wzorców, obywateli i symboli.

Zostaje wprowadzony dekret, na mocy którego zabroniona zostaje antykoncepcja. Jedynie matki czwórki dzieci i kobiety po 40 roku życia zostają zwolnione z obowiązujących przepisów. Partia chce by Rumuni się rozmnażali i rośli w siłę! Szalone ustawodawstwo doprowadza do sytuacji, w której kwitnie nielegalna aborcja. Tysiące kobiet traci życie na skutek powikłań po samoistnych próbach wywołania poronień.

Rośnie inwigilacja społeczeństwa, rozwija się aparat służb specjalnych – w latach osiemdziesiątych na 15 obywateli przypada jeden agent Securitate! Symbolem nowego państwa, ma być nowa stolica. Zostają wyburzone znaczne połacie miasta, włącznie z najstarszymi, średniowiecznymi kwartałami. Tradycja musi ustąpić miejsca „nowoczesności”. Wizja wodza jest najważniejsza. Rozpoczyna się budowa największego budynku w Europie i drugiego na świecie, po Pentagonie. Teraz wszystkie narody świata poznają wielkość Rumunów!

Szalone decyzje Ceaușescu ciągną kraj ku zgubie. W państwie brak podstawowych produktów, niedobory energii sprawiają, że telewizja nadaje program przez 2 godziny na dobę, w nieogrzewanych blokowiskach Bukaresztu, temperatura ledwo przekracza dziesięć stopni. Wreszcie naród nie wytrzymuje. Słońce Karpat gaśnie w 1989 roku. Karabinowe kule  rozpruwają ciało Causescu. Dyktatura upada. Rozpoczyna się pokomunistyczny chaos i marazm, z którego kraj długo nie potrafi się otrząsnąć.

Rejmer dużo miejsca poświęca historii, w późniejszych rozdziałach opisując także okres powojenny, a nawet reminiscencje dacko-rzymskie. W ten sposób szuka uzasadnienia dla rumuńskiej mentalności i wprowadza czytelnika w Bukareszt dzisiejszy. Pełen chaosu, sprzeczności i wałęsających się po ulicach psów. Dlaczego jest właśnie taki? Co zdecydowało o jego kostropatym wyglądzie i surowym charakterze? Czy uległy charakter Rumunów to kwestia komunistycznej przeszłości i wielowiekowej marginalizacji przez Węgrów i Sasów?  Skąd w tym narodzie taki fatalizm i wiara w przesądy?

Czy udało się autorce odnaleźć odpowiedzi na te pytania i przekazać wiedzę czytelnikowi? Warto ocenić samemu. Bukareszt to rzetelnie napisana książka, która na pewno rozbudza ciekawość o kraju w łuku Karpat. Choć jak dla mnie trochę za mało w niej smaczków. Narracyjnych wisienek na torcie. Te kilka reportaży ze współczesnej Rumunii na koniec książki, to zdecydowanie za mało, by zrozumieć specyfikę tego kraju. Czuję pewien niedosyt.

Ale może to tylko moja subiektywna opinia. W końcu spodziewałem się po tej książce naprawdę wiele. Nie rozczarowałem się, ale i nie oczarowałem. Mimo to wypada autorkę pochwalić, za tomy dobrej literatury i próbę zgłębienia tematu, którego zgłębić się nie da.

Rumunii nie można przecież opisać. Rumunię trzeba przeżyć.

TYTUŁ: Bukareszt. Kurz i krew

AUTOR: Małgorzata Rejmer

WYDANIE: Czarne 2013

LICZBA STRON: 269

Be first to comment