Schronisko PTTK Przechyba

Kiedy dwa miesiące temu planowałem weekendowy wypad na święto Trzech Króli, rozglądałem się za rakietami śnieżnymi. Tymczasem za oknem wiosna. Pogoda wariuje. Z chodzenia po śniegu zrobiło się chodzenie po trawie. W styczniu, w samym polarze, a i tak człowiek się poci! Kto to widział. No powariowała ta pogoda. Poprzestawiało się nam w kalendarzu. Pewnie w maju przyjdzie odśnieżać samochód…

Ale nie ma tego złego. Przynajmniej udało złapać się trochę słońca na szlaku i odwiedzić dwa schroniska. Celem był Beskid Sądecki, a dokładniej Pasmo Radziejowej w jej zachodniej części, czyli okolice Przechyby.

SAM_0699To właśnie na tym liczącym 1175 m n.p.m. szczycie, którego nazwa oznacza przełęcz / halę,  znajduje się schronisko turystyczne PTTK im. Kazimierza Sosnowskiego. I choć pierwsze plany wybudowania w tym miejscu schroniska datują się na rok 1908, to turyści musieli czekać na jego powstanie jeszcze prawie 30 lat. Powodem był problem z uzyskaniem własności ziemi, na której miano postawić budynek, ludność rusińska nie chciała sprzedać jej Polakom.

SAM_0667 SAM_0671

Dzisiejsze, masywne schronisko o dwóch piętrach, wybudowane z kamienia i pokryte metalowym dachem, powstało w 1998 roku. Mimo, że nie brak w nim niczego, co potrzebne w górach – pokoje są wygodne, bufet pracuje pełną parą, z tarasu można podziwiać postrzępioną linię Tatr i Pienin, do dyspozycji pozostaje wi-fi – to coś jest tu nie tak. Może to wielkość? Może zimno kamiennych ścian? A może brak kominka w bufetowej świetlicy? Jakoś tu za sterylnie, hotelowo. Mało górsko.

Obiekt jest idealny na większe zjazdy i spotkania, spasuje każdemu, kto szuka dachu nad głową podczas dłuższej trasy, ale na wypad w poszukiwaniu górskiego klimatu, nie jest najlepszy. Ja jednak wolę mniejsze, bardziej przytulne obiekty, w których łatwiej poznawać ludzi i zintegrować się z właścicielem. W schronisku tego typu zawsze będziemy tylko kolejną anonimową twarzą przy okienku.

A skoro o jedzeniu mowa, to też nie zasługuje ono na specjalną uwagę. Typowe menu przyrządzone w typowy sposób. Żurek rzadki i bez wkładki, ziemniaki zimne (chociaż kotlet pokaźnych rozmiarów), jajecznica niedosolona, chleb przesuszony. Ceny lekko powyżej średniej.

Może chociaż pokoje z łazienką w standardzie podwyższą ocenę? Gdyby chociaż woda spływała do kratki pod prysznicem, gdyby  chociaż jakiś wieszak na ubrania, zasłonka przed pryskającą wodą… W „trójce”, w której spaliśmy (35 zł / osoba), nie pamiętam takich luksusów.

PicMonkey Collage 1Wnętrza schroniska

PicMonkey Collage 2Tradycja i nowoczesność…

Zaletą jest z pewnością umiejscowienie schroniska. Blisko ze Szczawnicy, blisko z Krościenka, z jednej strony Gorce, z drugiej Pieniny, za nimi Tatry. Jest skąd podchodzić i gdzie pochodzić. Przy dobrej pogodzie – my mieliśmy mgłę + wichurę w nocy + gęste chmury zasłaniające Tatry – z obu stron przełęczy odsłaniają się atrakcyjne panoramy.

PicMonkey Collage 3

Schronisko było częstym celem wędrówek Karola Wojtyły 

Mimo, że o prowadzących nie można powiedzieć złego słowa – obsługa w pełni profesjonalna i bardzo miła – to przydałoby się tchnąć w to miejsce trochę życia. Klimat sam się nie zrobi (a potencjał przecież ogromny!). Jak dla mnie na początek wystarczyłaby muzyka na świetlicy, kominek, może jakieś książki na półkach… Ale co ja tam wiem. Przecież nie prowadzę schroniska.

JEDZENIE: 3,75

INFRASTRUKTURA: 4,5

OBSŁUGA: 4,5

SZLAKI: 4,5

KLIMAT: 3,75

OCENA: 3,75

1 Comment

  • Odpowiedz Luty 19, 2014

    juanita

    Ostatnio zdarzyło mi się tam zajść- powyrywane drzewa po halnym uniemożliwiły dotarcie do Niemcowej…i także nie byłam zadowolona. Dolegliwości takie jak wspomniałeś, dodam od siebie że książki gdzieś się poniewierały, ale obsługa była niechętna udostępnieniu 🙁 Kuchnia nie zachęca do wspólnych posiadywań i wrzątek kosztuje 1zł, a gdy człowiekowi zimno to przecież na jednej herbacie nie poprzestanie 😀

Leave a Reply