Pochówek dla rezuna

W całej Słowiańszczyźnie nie ma dwóch takich narodów, które by pod względem życia politycznego  i duchowego tak ściśle zrosły się ze sobą, tak licznymi były powiązane węzłami, a mimo to ciągle stroniły jeden od drugiego, jak Polacy i Ukraińcy.

 Iwan Franko na zjeździe literatów i dziennikarzy polskich we Lwowie, 1894

Trudno pisze się w Polsce o sprawach narodowościowych. O konfliktach, winach, pojednaniach i poszukiwaniu prawdy. Każdy historyk ma swoją wersję wydarzeń. Świadkowie z obu stron widzą historię w zupełnie innych barwach. Dlaczego z Niemcami udało się nam porozumieć, wyciągnąć do siebie rękę, a wschód, mimo pokrewieństwa etnicznego, ciągle rodzi nowe konflikty? Wydawałoby się, że 60-70 lat, które minęły od wydarzeń związanych z Rzezią na Wołyniu, walkami w Bieszczadach i Akcją Wisła, to wystarczający czas, by spojrzeć w przyszłość, a nie rozgrzebywać przeszłość.

Niestety po obu stronach granicy ciągle istnieją ludzie, do których nie dociera, że Polskę i Ukrainę łączy coś więcej, niż tylko wspólna historia. Że nie ma innej drogi, jak podanie sobie ręki. Przestępstwa i zabójstwa popełniały obie strony. Takie są fakty. Łatwo wytknąć błędy i barbarzyństwo UPA, trudniej zauważyć, że również wśród Polaków, byli tacy, którzy dokonywali aktów zbrodni.

Rezun

Pisanie o faktach wymaga sporej odwagi. W kraju, w którym tak trudno zaakceptować Jedwabne, a film fabularny o polsko-żydowskich sąsiadach, zbiera pokłosie pełne nienawiści i absurdalnych zarzutów, wytykanie własnych błędów nie należy do najbardziej popularnych. W „Pochówku dla rezuna” dostaje się obu stronom. Ukraińcom za Wołyń, Polakom za cierpienia Łekmów i zbrodnie popełnione w wioskach Piskorowice i Zawadka Morochowska.

Choć przez pierwsze kilkadziesiąt stron przeszkadzało mi, że autor bardziej stara się zrozumieć ukraińskie, niż polskie motywacje, to po lekturze całości doszedłem do innych wniosków. Nie sposób mówić o pojednaniu, jeśli nie dopuścimy do głosu obu stron sporu. Przecież w polskiej faktografii istnieje wiele książek, które mówią o ukraińskich zbrodniach i wszystkich Upowców, wrzucają do jednego worka. Takich, które szukają głębiej i dążą do dialogu, jest znacznie mniej.

Ta książka do nich należy. To obiektywny reportaż, który pokazuje jak łatwo zapomnieć się w nienawiści. Jak słowo sąsiad może nabrać zupełnie innego, przerażającego znaczenia. Autor oddaje w niej głos zarówno osobom, które zostały wysiedlone z własnej ziemi, jak i tym którzy na tą ziemię przybyli, skrzywdzonym przez UPA, jak i tym, którzy chcą uczcić szacunek Ukraińców poniżonych przez Polaków. To kilka niezależnych reportaży powiązanych ze sobą tematyką i sposobem postrzegania problemu polsko-ukraińskiego konfliktu.

Trudna, lecz wartościowa lektura, która pokazuje, że pojednanie jest możliwe. Musimy tylko chcieć sobie przebaczyć. Zbyt wiele nas łączy.

Po co piszę o tym wszystkim na  stronie poświęconej podróżom? Bo nie wyobrażam sobie, że można podróżować po świecie bez otwartości na człowieka. Bo w Bieszczadach, Beskidzie Niskim i Karpatach Wschodnich zbyt wiele jest niemych śladów tamtych wydarzeń. Warto wiedzieć więcej na temat miejsc, które odwiedzamy. Warto znać przeszłość, bo tylko wtedy teraźniejszość ma świadomy wymiar, a podróżowanie można odbierać pełniej.

TYTUŁ: Pochówek dla rezuna
AUTOR: Paweł Smoleński
WYDAWNICTWO: Czarne
ROK WYDANIA: 2011
LICZBA STRON: 188

Be first to comment