Bacówka PTTK pod Bereśnikiem

SAM_0772Są takie schroniska, do których chce się wracać. W których człowiek czuje się jak u siebie. Dobrze mu tam. Ciepło, klimatycznie, górsko. Nic tylko zamówić grzańca, rozsiąść się wygodnie w stoliku i oddać się rozmowie /dumaniu/ lekturze (niepotrzebne skreślić, brakujące dopisać). I wcale nie chodzi o położenie. Istnieje w Polsce wiele obiektów, które ulokowane są w znacznie ciekawszych miejscach, niż Bacówka PTTK pod Bereśnikiem. Ale kolejny raz przekonuję się, że to nie położenie, lecz ludzie prowadzący schronisko decydują o jego klimacie.

SAM_0766

W ostatnim numerze kwartalnika „Polski region Pieniny” o bacówce napisano: już nie miasto, jeszcze nie góry. Wiele jest prawdy w tym określeniu. Ale tylko jeśli mowa o położeniu schroniska! Bo chociaż z okien bacówki widać zabudowania Szczawnicy, a do obiektu można dojechać asfaltową drogą, to już dawno nie czułem się na schronisku „tak bardzo w górach”. Zacne to i godne polecenia miejsce. Gospodarze świetnie wywiązują się ze swojej roli i dokładają wszelkich starań, by turysta poczuł klimat, po który przyjechał w góry.

W trakcie naszego pobytu na obsłudze były wyłącznie dwie osoby, lecz nawet przez chwilę nie odczułem, braków osobowych. Wszystko odbywało się szybko i sprawnie. W piecu napalone, woda zagrzana, pokój ciepły (nawet parny;) i wysprzątany, jedzenie podane.

No, może na zamówienia trzeba było odrobinkę poczekać, ale przecież człowiek się nie rozdwoi. Poza tym w dobrym lokalu, to norma. Potrawa nie zrobi się sama. Chyba, że używamy półproduktów, a tych w Bereśniku nie uświadczysz! Ostatni raz na schronisku, tak smacznie zjadłem na Andrzejówce w Górach Suchych (pozytywnych skojarzeń z tamtym obiektem jest zresztą znacznie więcej – chociażby „pół górskie” położenie, sympatyczni ludzie i dobra muzyka).

menu

Schroniskowe menu

Wszystkie potrawy w menu, to autorskie propozycje gospodarzy. Nie dość, że intrygują nazwami i świetnie wyglądają na talerzu, to przede wszystkim dobrze smakują (skąd wy bierzecie ten jogurt? 😉 Kuchnia to z pewnością duży plus tego miejsca i zdecydowanie wyróżnia się na tle schroniskowych standardów. Do tego porcje są całkiem spore i w rozsądnej cenie. A jeśli nocujecie na bacówce to możecie liczyć na dodatkowe zniżki, gdyby po jedzeniu zaschło w gardle. Jest w czym wybierać pośród piw.

Dobrze sączy się trunek, gdy z głośników dobiegają akustyczne wersje AC/DC i bluesowe standardy. Jeśli do tej pory nie lubiliście muzyki z delty Missisipi, to gwarantuję, że po rozmowie z gospodarzem przypadnie wam do gustu. (Panie Remiku, przydałyby się lepsze głośniki, bo nie wszystkie nuty dochodzą z kuchni!).

jedzenieNa talerzu po kolei: Pierogi z mięsem, Kurczak Optymistyczny (bo dał się złapać), Janosikowe Ziemniaki z kiełbasą i śniadanie mistrzów, czyli Kiełbasa Kierownika (łykam ślinkę).

Jeśli chodzi o same pokoje i wystrój wnętrza, to kolejne „+1”. Schronisko ma klimacik. Przytulna świetlica z kominkiem, na ścianach stare fotografie, ryciny, panorama Pienin i Tatr. Między półkami przemykają dwa mruczące kociaki. Przy ścianie komoda zapełniona książkami i magazynami górskimi, które można pochłaniać do woli. Na stoliku ogólnodostępny czajnik, w którym można zagotować sobie wodę na herbatę. Nic tylko się gościć.

rankingCzy potrzeba jeszcze jakiś rekomendacji? 😉

SAM_0789Taka półeczka powinna być w każdym schronisku!

Same pokoje schludne, wysprzątane i zadbane. Każdy z nich ma własną, oryginalną nazwę, o czym przypomina tabliczka przywieszona na drzwiach. Na korytarzu gniazdo elektryczne z kilkoma wejściami, w których można nakarmić elektrycznością wygłodniałe komórki.

wnętrzaJadalnia może i wąska, ale za to bliżej do ludzi

Na prysznic i toaletę też nie ma co narzekać. Umywalnie, znajdujące się w piwnicach, są przestrzenne i czyste. Z ciepłą wodą w kranach, z mydłem w dozowniku i papierem w zapasie (nie wszędzie jest to standard, nie wszędzie…).

Na zewnątrz kilka ławeczek, wiata na grilla. Jest gdzie posiedzieć i powypatrywać Tatr chowających się za chmurami. Na pierwszym planie Pieniny i Szczawnica. Za dnia miasto może i razi, może i przeszkadza. Odciąga uwagę od gór. Ale za to w nocy można je podziwiać w zupełnie innym świetle.

ciapsy

O klimacie decydują detale i drobnostki, które budują całokształt. W tym schronisku się o tym pamięta. Nawet tak prowizoryczna wydawałoby się rzeczy jak drogowskazy mijane na szlaku, zdają się zapraszać na herbatę. Są pomysłowe i zabawne.  Od razu chcemy poznać miejsce, do którego zapraszają.

drogowskazy

Do takich schronisk najlepiej zaglądać poza sezonem. Gdy na szlaku nie ma już kuracjuszy, trampkarzy i nudziarzy. Wtedy w spokoju można sobie posiedzieć przy jednym. Albo dwóch. Albo w ogóle się zasiedzieć. Bo w Bereśniku warto.

Galeria ze szlaku czerwonego z Przechyby na Dzwonkówkę. Do Bacówki pod Bereśnikiem trzeba odbić na szlak żółty:

JEDZENIE: 4,75

INFRASTRUKTURA: 4,5

OBSŁUGA: 4,75

SZLAKI: 4,5

KLIMAT: 4,75

OCENA: 4,75

PS.

Pod tym adresem można znaleźć ciekawy wywiad z gospodarzami schroniska.

Be first to comment