Bordżomi – gruziński kurort zdrojowy

Po trzygodzinnej podróży marszrutką wysiadamy w Bordżomi. Dookoła góry. Na jednej ze skalistych skarp stoją cztery krzyże. Po przeciwnej stronie, za rzeką, przez którą przerzucony jest malowniczy most, na wysokiej skale, widać ogromny Diabelski Młyn. Bordżomi to dawny kurort. Powoli odzyskuje utracony blask. Za czasów Związku Radzieckiego, należał do jednych z najbardziej snobistycznych miejsc wypoczynkowych w całym Sojuzie.  Rosjanie przyjeżdżali tu nie tylko po świeże powietrze i widoki, ale przede wszystkim dla wody mineralnej. Zaczęto ją eksploatować jeszcze za Romanowów, w 1890 roku.

2. Borżomi (1)

 Most prowadzący do zdrojowej części miasta

2. Borżomi (33)

Lokalny koloryt 

2. Borżomi (124)

Dworzec w Bordżomi

My zjawiliśmy się tu głównie dla gór. Znajdujący się u podnóża miasteczka Park Narodowy Borjomi-Kharagauli, należy  do jednych z największych w Europie. Mały Kaukaz przypomina w tym miejscu odrobinę Pieniny. Tyle że wyższe, osiągające wysokość ponad 2600 metrów. Pokryte pięknymi halami, które przemierzyć można pieszo, na rowerze, lub konno. Siedziba parku (co ciekawe powstałego z inicjatywy Niemców, którzy do dziś nim zarządzają), znajduje się około 1,5 kilometra od przystanku marszrutek, w dół miejscowości. Jeśli chcemy wybrać się na jedną z 9 znakowanych tras, trzeba odwiedzić siedzibę parku i odebrać imienne pozwolenie. Jest darmowe, ale warto wrzucić coś do parkowej skrzynki. W zamian otrzymamy całkiem przyzwoitą mapkę trekingową. Obsługa mówi po angielsku i jest bardzo pomocna.

2. Borżomi (34)

Jednak pierwszego dnia skupiamy się na mieście i Parku Zdrojowym. Nasz gospodarz – George, świetnie mówi po angielsku. Wita nas ciepłą herbatą i domowymi ciastkami, przygotowanymi przez jego ciocię. Szybko dowiadujemy się co zobaczyć, gdzie zjeść i jak poruszać się po okolicy.

Najpierw część zdrojowa, potem kulinarna, a na koniec kulturalna. Park, knajpa, muzeum.

2. Borżomi (30)

Uzdrowisko zdecydowanie wyróżnia się od części mieszkalnej Borżomi. Drewniana architektura przypomina trochę zabudowę Krynicy Górskiej lub Szczawnicy. Choć połowa budynków ugina się pod ciężarem czasu, a druga właśnie odzyskuje dawny blask, to całość wywiera pozytywne wrażenie.

Park Zdrojowy ulokowany jest między dwoma wysokimi skałami, w górskiej kotlinie i ciągnie się na przestrzeni ponad dwóch kilometrów. Czyste budynki, wyremontowane ścieżki, równo przycięta zieleń, mostki przerzucone przez rwący potok i eleganckie lampy, co kilka metrów. Park, otwarty ponownie w 2005 roku przez prezydenta Saakaszwilego, robi wrażenie. W lato działa tu kolejka górska prowadząca na wcześniej wspomniany Diabelski Młyn, liczne karuzele, obiekty sportowe i stragany. Można również zaczerpnąć wody Borżomi z dwóch parkowych źródeł. Na szczęście późną jesienią ludzi jest zdecydowanie mniej. W spokoju można chłonąć górski klimat.

[Kliknij zdjęcie]

Największe zaskoczenie czeka na końcu parku. Podążając górską ścieżką, przez około 1,5 kilometra, dochodzimy do niewielkiej polany, z jednej strony zamkniętej górską skarpą i rwącym potokiem. Tuż przy nim, zbudowano niewielki, odkryty basen. Wypełnia go ciepła woda (30 stopni), spływająca prosto z gór! Mimo braku ręcznika i niezbyt wysokiej temperatury na zewnątrz, jakoś trudno było powstrzymać się przed kąpielą…  Tym bardziej, że rosyjscy amatorzy kąpieli tylko czekali, kiedy „Poljak” wymięknie 😉

2. Borżomi (18)

2. Borżomi (21)

Warte odwiedzenia jest również muzeum, ulokowane w mieście, w dawnym budynku po Romanowach. W środku znajdują się eksponaty związane z carską rodziną, uzdrowiskiem, lokalną florą i fauną oraz Kaukazem. Wstęp kosztuje 5 lari. W cenie „opieka” jednej z pań muzealniczek, które pilnują, by nie pominąć żadnego zabytku. A te, choć upchane po gablotkach i na zamykanym na plombę poddaszu, godne są poznania.

2. Borżomi (31)

Poranny widok na muzeum (z lewej) i góry z okna naszego pokoju

2. Borżomi (127)Część ekspozycji na wolnym powietrzu

2. Borżomi (128)Na koniec dnia najlepiej wystołować się w restauracji Old Borjomi, pełniącej również funkcję hostelu. Ciepłe, drewniane wnętrza, Katie Melua z głóśników i kuchnia prosto z gruzińskiego pieca. Smakowicie!

6 (9)

PS. jedzeniowe –  jeszcze wrócę, do tematu 😉

PS. podróżnicze – Bordżomi to dobry punkt wypadowy do Bakuriani, zimowej stolicy Gruzji. Do tej leżącej na 1700 metrów n.p.m. miejscowości, można dojechać elektriczką z Bordżomi. Wlecze się niemiłosiernie, ale ponoć widoki na Kaukaz są wyjątkowe. Na miejscu warto wybrać się na górę Kohta („urocza”). W słoneczny dzień panorama rozpościera się podobno od Kazbeku po Elbrus!

Skalne miasto Wardzia to kolejny z obowiązkowych punktów do odwiedzenia. Ten średniowieczny monastyr wykuty w skale jest jednym z najbardziej wyjątkowych miejsc w Gruzji. Leży niedaleko miejscowości Achalkalaki, do której nie udało się ostatecznie dotrzeć… Dopisuję do listy miejsc do odwiedzenia.

 

Be first to comment