Beskid Śląski: Dolina Brennej i Stary Groń

Dobrze jest mieszkać na południu. Godzinka, półtorej i jesteś w górach. Może nie wysokich, może gwarnych, ale poszerzających horyzonty. Beskid Śląski zawsze jest w zasięgu. Może dlatego tak rzadko w niego jeżdżę. To zwykle opcja rezerwowa, spontaniczna. Gdy nie ma czasu, albo skarbonka pusta. Tak było też tym razem. Pogoda zdopingowała do ruszenia się z miejsca. Łyknięcia odrobiny górskiego powietrza. A ponieważ październikowy weekend przypominał raczej sierpniowe popołudnie, w obawie przed tłumami turystów, wybór padł na ten fragment mapy, który wydawał się najmniej wydeptany.

Dolina Brennej, to dobry punkt wyjścia na kilka malowniczych tras. Błotny, Równica, Trzy Kopce, Klimczok… Tym razem wybór padł na trasę szlakiem czarnym przez Stary Groń, a potem czerwonym na Przełęcz Karkoszczonka. Opcja idealna dla: rodziców chcących zarazić dzieci górskim bakcylem, miłośników romantycznych spacerów dla dwojga, biegaczy górskich, sympatyków zjazdów i podjazdów na dwóch kółkach (koniecznie muszę się tu wybrać na rowerze!), turystów 50+, posiadaczy psiaków, szukających spokoju i wytchnienia… Jednym zdaniem dla każdego.

PicMonkey Collage

Podejścia w znacznej mierze są łagodne i krótkie. Przeważającą część szlaku wędruje się praktycznie po płaskim, idąc grzbietami. Trochę bukowych lasów, kilka ciekawych panoram na okoliczne wioski, jeszcze więcej malowniczych polan i górskich łąk, poprzecinanych kamiennymi murkami i drewnianymi płotkami. Trasa łagodna i wyjątkowo sielankowa. Jedna z tych, o których śpiewa Stare Dobre Małżeństwo. I chociaż najwyższy punkt na trasie ma zaledwie 929 m n.p.m. (Hyrca), to można poczuć przejście w nogach. Cała pętla ma bowiem prawie 25 km. Zdecydowanie warto ją skrócić i pomyśleć o transporcie od momentu zejścia z Przełęczy Karkoszczonka. Inaczej czeka nas 40 minut dreptania po asfalcie…

Do ciekawszych miejsc na trasie należą polana na Horzelicy i Starym Groniu, na których jeszcze w latach 70-tych odbywał się tradycyjny wypas owiec. Atrakcyjny jest również widok spod góry Beskidek (850 m n.p.m.) na Szczyrk i otaczające go szczyty. Dobrym punktem na popas jest prywatne schronisko Chata Wuja Toma, położone na wspomnianej już Przełęczy Karkoszczonka ulokowanej między Brenną i Szczyrkiem. Ludzi sporo, ceny nie najniższe, ale w miarę smaczne jedzenie i malownicze położenie rekompensuje drobne minusy.

 

Be first to comment