Tysiąc szklanek herbaty – recenzja

Po raz pierwszy trafiłem na tekst Robba Maciąga w magazynie Rower Tour kilka dobrych lat temu. Rzecz dotyczyła wyprawy przez Azję południową. Ma facet jechane – pomyślałem sobie wtedy.

Potem była krótka notka w Pojechanych Podróżach na temat wyprawy pod Mount Everest. I wreszcie w grudniu zeszłego roku książka opisująca podróż przez Azję – „Rowerem przez Chiny, Wietnam i Kambodżę”. Tak się akurat złożyło, że mnie wówczas rozłożyło. Leżałem w szpitalu. Książka dała mi niezłego kopa. Nakręciła do działania. Pozwoliła planować na przyszłość.

Kiedy zobaczyłem kolejną pozycję z nazwiskiem autora na okładce, wiedziałem, że wcześniej czy później po nią sięgnę. Podręcznik podróży rowerowej przejechałem od deski do deski. To właśnie tam znalazł się fragment opisu z podróży rowerem po Jedwabnym Szlaku. Chyba najlepszy w całej książce. Nie minęło wiele czasu, gdy pomarańczowa okładka „Tysiąca szklanek herbaty” znalazła należne miejsce na mojej czytelniczej półce.

Tym razem Robb podróżuje wraz ze swoją żoną Anią (i przyjaciółmi) przez Azję środkowo-wschodnią. Zaczynają w południowej Turcji, a kończą w południowych Chinach, tuż przy granicy z Laosem. Osiem miesięcy w podróży, osiem miesięcy w siodełku. Syria, Turcja, Iran, Turkmenistan, Uzbekistan, Tadżykistan, Chiny… Kraje przez które przebiegała mityczna wstążka Jedwabnego Szlaku. Orient, góry i aromat herbaty parzonej na dziesiątki sposobów. „Gorącej jak zaproszenie do domu”, które nieustannie spotykało podróżników na szlaku.

maciag-robert-tysiac_szklanek_herbaty-3dTo dużo lepsza książka, niż pierwsze wydawnictwo autora. Emanuje z niej spokój, zrozumienie świata. W pierwszej pozycji rower był ucieczką od problemów, które zastały podróżnika w Chinach. Tutaj jest formą poznania, witania się ze światem. W „Rowerem przez Chiny…” pisanie nakręcały przeżycia związane z osobistą tragedią. Autor często skupiał się na wewnętrznych emocjach.  W „Tysiącach szklanek herbaty” bohaterem jest człowiek spotkany na szlaku. Nie przyroda, zabytki, czy wykręcone kilometry. Tylko właśnie człowiek.

Taki zwykły, szary. Który gości podróżników we własnym domu, częstuje litrami wybornej herbaty i sam ciekaw jest spotkania z inną kulturą. Bo – i tu nie mogę się z autorami nie zgodzić – ludzie są wszędzie tacy sami. Otwarci i pełni zaufania. Tylko ich obraz zniekształca się w krzywym zwierciadle współczesnych mediów. A przecież czasami wystarczy wsiąść na rower by to zrozumieć, by przekonać się na własnej skórze.

I właśnie do tego zachęcają Maciągowie. O tym jest ta książka. O ruszeniu z miejsca, o ściganiu horyzontu. Ale nie koniecznie na najwyższym przełożeniu, niekoniecznie bijąc kolejne rekordy przejechanych kilometrów. Raczej we własnym tempie. Tak, żeby nic nam nie umknęło. Bo czasami warto wstąpić na herbatę do miejscowych, posiedzieć dłużej przy ognisku, zaufać innym.

Dopiero wtedy encyklopedyczne fakty nabierają znaczenia. Dopiero wtedy historia i kultura dają się zrozumieć. W podróżach nie chodzi przecież o zaliczanie i odhaczanie. Chodzi o coś znacznie, znacznie ważniejszego. Można to zrozumieć, tylko gdy ruszymy w drogę, gdy uśmiechniemy się do ludzi.

Aromatyczna i ciepła. Pełna barwnych, zapadających w pamięć zdjęć. Zachęcająca do szukania głębiej, patrzenia dalej. Lektura pobudzająca zmysły i zachęcająca do podróżowania. Warto sięgnąć po nią w wolnej chwili i wychylić w spokoju. Do dna.

TYTUŁ: Tysiąc szklanek herbaty. Spotkania na Jedwabnym Szlaku.
AUTOR: Robert „Robb” Maciąg
WYDAWNICTWO: Helion / Bezdroża
ROK WYDANIA: 2012
LICZBA STRON: 320

4 komentarze

  • Odpowiedz Październik 2, 2013

    Sharon Davis

    Thank you for such an insightful blog. I have really enjoyed reading your articles, although I’m sure some of the sentiments would have been lost in translation.

  • Viagra…the next time I read a blog, I hope that it doesnt disappoint me as much as this one. I mean, I know it was my choice to read, but I actually thought youd have something interesting to say. All I hear is a bunch of whining about something that you coul…

  • How come we need to sign in with OUR gmail?can we go back using our regular youtube name?the gmail is too much hassle!That really sucks.

  • Hej Katrine,Bord nr. 4 vil helt klart passe bedst til stolen! Og skulle du engang blive træt af stolenes farve og vil male dem, vil bordet stadig passe til hvide/sorte/blÃ¥r (…) stole 🙂

Leave a Reply