Osobita – tu kończą się Tatry

SAM_9138

Tu kończą się Tatry. To ostatni szczyt na zachodzie. Odosobniony, samotny, trzymający się na uboczu tatrzańskich wierzchołków. I stąd jego nazwa. Osobita, choć niezbyt wysoka, ledwie 1687 m, wysoko unosi skalistą głowę. Samo podejście, choć łatwe technicznie – całą trasę wędruje się przez las – jest dość wymagające kondycyjnie. Można się zasapać. Z racji wybitności góry jest naprawdę stromo.

PicMonkey Collage

Za to gdy wdrapie się już na przełęcz, widoki zachęcają do dłuższej kontemplacji. Krajobraz naprawdę zaskakuje. Tatry Orawskie prezentują się stąd wyjątkowo majestatycznie. Na szczególną uwagę zasługuje, grający pierwszoplanową rolę, Giewont. Jego pionowe, bielące się ściany, skutecznie działają na wyobraźnię, a niewielka plamka na wierzchołku ledwie, ledwie przypomina zarys krzyża.  Nic tylko rozsiąść się na trawie i powoli, bez pośpiechu, najadać się widokiem.

Szkoda tylko, że nie można przyjrzeć się z bliska samej Osobicie. Od 1989 roku wierzchołek góry nie jest dostępny dla ruchu turystycznego. Utworzono tutaj obszar ochrony ścisłej, o czym z daleka ostrzega tabliczka z przekreśloną ręką.  Choć nie brak turystów, którzy za nic mają rozporządzenia parku. Niewielkie postaci pomiędzy wapiennymi skałami widziałem zarówno teraz jak i 6 lat wcześniej, podczas pierwszej wizyty w tym miejscu…

Bo właśnie dolomitowe, zastygłe w dziesiątkach kształtów skały kontrastujące z zielenią traw, należą do najciekawszych elementów tutejszego krajobrazu. Cała Osobita poprzecinana jest jaskiniami krasowymi i szczelinami, z których wiele nie zostało jeszcze zbadanych. Do największych należy Bezdenna Studnia i Jaskinia w Okoliku.

Dawniej góra była jedną z ulubionych kryjówek zbójników, którzy na wiosnę zbierali się tu w drużyny i rozpalali watrę na szczycie. Ponoć niektóre z jaskiń służyły jako miejsca ukrywania łupów. Kto wie może niektóre z takich skarbczyków ciągle czekają na odkrycie…

Be first to comment