Majówka na Słowacji… i jeszcze jeden i jeszcze raz

Się nie spisałem. Od ostatniego posta minęły cztery tygodnie. W tym czasie wiosna rozkwitła pogodą, a w głowie kiełkują kolejne pomysły. Niby dzień coraz dłuższy, a czasu jakoś dziwnie mniej… Nie zwalać na robotę, nie zwalać na robotę, nie zwalać na robotę… Za późno.
Pisać! Bo tematy w kolejce się niecierpliwią:
– Halo! Nie przepychaj się pan tymi górskimi buciorami! Przecież wypad rowerowy był pierwszy.
–  Pan tu nie stał! Chodziłem mu po głowie, zanim w ogóle ogarnął dwa kółka  po zimie!
– A ja?! Mnie przeczytał dobry miesiąc temu. Co mnie wasze pedałowanie i wspinanie obchodzi. Obrastam kurzem. Trochę kultury!
– Niezłe jaja. Jestem Projektem przez duże „P”! Gdyby nie ja to skąd miałby kasę na niesiedzenie w miejscu?
– A co ze mną? MegaWyjazd sam się nie zaplanuje. Trochę pomyślunku, wy przyziemne, lokalne wypadziki…
Itakdalej, itepe, itede… Nie ogarniam. Ale zaczynam. A ponieważ bardzo chciałem dzisiaj dać znak, że żyję, to na początek mała zajawka. Póki nie polepię wszystkiego od A do Zet.
Kiedy gadam z kumplami z Wysp i planuję najbliższe wspólne rozjazdy, nie pojmują o co „kaman”. Że jak? Że niby znowu wolne? Jaki długi weekend? Kto zarobi na te wszystkie emerytury?
Zapomnieli, jak wygląda nasz piękny kraj w te kilka majowych dni. Od Gdańska po Kraków, od Zgorzelca po Medykę, od Zakopianki po słynny odcinek autostrady A2 oddany tuż przed pierwszym gwizdkiem Mistrzostw Europy, rodacy przemieszczają się w tę i we wtę. W maju wędrówka ludów przybiera na sile.
I właśnie dlatego często skręcam na południe. Na drogach ruch mniejszy, a w górach przestrzeni więcej.
Majówka 2010: Mała Fatra. Majówka: 2011 Mała Fatra strikes back. Majówka: 2012 Wielka Fatra, Niżne Tatry. Majówka 2013… też Słowacja. No bo gdzieżby indziej?
Miała być Rumunia, miały być Węgry, miała być Czeska Szwajcaria… Wyszło jak zwykle. I wcale nie żałuję. Z każdą wizytą na południu, nabieram ochoty na zapełnienie kolejnych plam w atlasie słowackich gór. Kraj może nieduży, za to liczba zabytków i nastawienie ludzi wielkie, jak góry, które czekają na turystów. Łapka do góry – Lubię to!
Każdy wyjazd na Słowację kończy się tak samo. Zerkam na mapę, wyznaczam wstępny, wcale nie za duży region, i… jak zwykle wyjeżdżam niespełniony. Znów nie udało się zobaczyć wszystkiego. A ja głupi, naiwny, myślałem, że obskoczymy jeszcze okoliczne pasma.
To nigdy tak nie działa. Wprost przeciwnie. Lista miejsc do odwiedzenia wciąż rośnie, a mapa zawsze okazuje się za mała. Słowackie vrchy nie dadzą się schodzić jeszcze przez 20 następnych majówek. Dlatego zanim litery ułożą się w zdania, a piskele w zdjęcia, mała zagadka: co to za region Słowacji?
Podpowiedź: można tam spotkać świstaka, niedźwiedzia brunatnego i Owczarka Niewiadomskiego – jak widać na załączonym naprędce kolażu.
Ja, Szczypior, Rav
PS.
Rodzina, znajomi poinformowani o wypadzie oraz ekipa wyjazdowa, nie zgaduje. Hmmm, czyli wszyscy fani bloga… No trudno… Sam sobie odpowiem w następnym poście.

Be first to comment