Zima z Gochą… czyli Gorczańska Chata

Przyznaję. Ostatnimi czasy trochę mi się przyspało. Wszystko przez pracę. Nie było czasu na blogowanie. Na szczęście w końcu zaczynam robić to, co zawsze pozostawało w sferze planów. Pisać o górach i podróżowaniu. Zawodowo.
Tym razem weekend minął pod znakiem Pienin, Spisza i Gorców. Termin na oddanie przewodnika coraz bliżej, dlatego trzeba było ruszyć w teren. Zweryfikować teorię z praktyką. Trochę gór, trochę architektury, trochę historii… dużo energii do działania, nowe projekty na horyzoncie.
Myślałem, że w tym roku zima powiedziała już ostatnie słowo, tymczasem okazało się, że jeszcze nie zamierza się żegnać. Mimo prognoz na „-20” wieczorową porą, nie pozostało nic innego jak ubrać wizytowe kalesony, podwójne rękawiczki i przybić jej piątkę. Na miejsce sparingu wybraliśmy „Gochę”, czyli Gorczańską Chatę, która od 2009 roku znajduje się pod opieką Studenckiego Koła Przewodników Górskich z Krakowa.
Do końca lat osiemdziesiątych chata była własnością, mieszkających tutaj Państwa Polaków, od których wykupił ją Akademicki Związek PTTK w Krakowie wraz z Akademią Górniczo Hutniczą. Pierwotnie schronisko nosiło nazwę związaną z gwarowym określeniem górnika – Hawiarska Koliba. Dopiero po zmianie dzierżawcy, nadano jej miano „Gochy”.
Chatka znajduje się w Ochotnicy Dolnej – jednej z najdłuższych wiosek w Polsce, która liczy, prawie 40 km, w samym sercu Gorców. Dokładnie w przysiółku Jamne, na południowych zboczach Pasma Gorca. Prowadzi do niej szlak żółty, którym można dojść do Polany Przysłop Dolny, skąd szlak zielony wiedzie dalej na Gorc. Dojście do chatki z przysiółka jest bardzo proste i zajmuje 15 minut. Nawet po zmroku nie powinno być problemu ze znalezieniem drogi. W zimę, przy dużych opadach śniegu trzeba być natomiast przygotowanym na problemy z zaparkowaniem samochodu. Łopata do wykopania miejsca parkingowego na pewno się przyda.
 Okolice Gochy
Poza miesiącami wakacyjnymi chatka działa na zasadzie sezonowej, od późnego popołudnia w piątek, do wieczora w niedzielę. Obiekt posiada prąd, bieżącą ciepłą i zimną wodę, umywalki i prysznic. Chociaż w zimę trzeba mieć sporo samozaparcia, żeby korzystać z umywalni – brodzik zamienia się czasami w lodowisko. Jeśli nie odstraszy was chłód, to z dużym prawdopodobieństwem mogą pojawić się niedobory wody. Na szczęście ubikacja jest w środku, więc nie trzeba odmrażać sobie tego i owego na śniegu.
„Gocha” to chatka studencka, więc nie można spodziewać się luksusów. Zaletą są natomiast niskie ceny noclegów (12 złotych studenci, honorowi dawcy i członkowie PTTK, 15 zł reszta świata), ciekawe towarzystwo i dobry klimat. Tego nigdy tu nie brakuje.
W chatce nie ma posiłków, w cenie noclegu jest natomiast herbata. Do dyspozycji turystów pozostaje jednak ogrzewana tradycyjnym piecem kuchnia, czajnik elektryczny i lodówka. Na wyposażeniu jest pełen zestaw sztućców, talerzy, patelni, i co wam tam jeszcze będzie potrzebne. Spokojnie można więc przyrządzić sobie coś na ząb. No chyba, że będziecie mieli szczęście trafić na specjały, przygotowane przez chatkowiczów, pizza wychodzi chłopakom bardzo, bardzo. Każda kolejna lepiej. Nie wspominając o piwie domowej roboty 😉
Robiłem już jajecznicę dla kilku osób, z kilku składników, z kilku jajek… ale nigdy nie przez kilkadziesiąt minut 🙂 
W  schronisku znajduje się 48 miejsc noclegowych, w trzech dużych i jednym małym pokoju. My walczyliśmy o przeżycie w 10 osobowej sali na parterze. Przy minus 20 za oknem trzeba się było nieźle opatulić w śpiwór i będące na wyposażeniu koce. Jeśli macie możliwość to sala na piętrze, znajdująca się nad dogrzaną kuchnią, jest najlepszym wyborem na chłodne noce. Na parterze, mimo rozpalonego kominka, nad ranem robi się chłodnawo. Zdecydowanie nie dla miłośników solarium. Cała reszta świata powinna obudzić się z wszystkimi kończynami  😉
Wnętrza Gochy
Samo otoczenie „Gochy” nie należy może do specjalnie atrakcyjnych. Większość widoków przysłaniają liczne drzewa i krzaki. Ale nie to jest najważniejsze. Wystarczy ruszyć na szlak by po chwili, na jednej z gorczańskich polanek, napawać się widokami Tatr. W tych górach zima jest równie atrakcyjna jak wiosenna zieleń hal. A po trasie, herbatka w Gorczańskiej Chacie smakuje jak najdroższy szampan. W końcu w górach wszystko ma bardziej wyrazisty charakter. Miejska rzeczywistość, nawet ta najbardziej kolorowa, w porównaniu z chatką zanurzoną wśród gorczańskich wzgórz, wypada zdecydowanie szaro. Zwłaszcza przy białym puchu.
Tatry widziane z Bukowinki (937 m n.p. m.) niedaleko Przełęczy Knurowskiej
JEDZENIE: Samoobsługa (pizza na 5kę)
INFRASTRUKTURA: 2,5
SZLAKI: 3.75
OBSŁUGA: 4,75

KLIMAT: 5

Oficjalny blog „Gochy” znajdziecie tutaj.

2 komentarze

  • Odpowiedz Marzec 25, 2013

    Anonymous

    Bardzo dobrze czyta się Twojego bloga- a kilka wyrażeń szczególnie przypadło mi do gustu (np. „zamaszyście zamszowy” o kocach w Chacie pod Rysami 🙂 ) Co do samej Chatki, rzeczywiście pomimo niewygód jest to miejsce niesamowicie klimatyczne! Chciałabym jeszcze kiedyś wpaść do GoChy, upiec jej ciastka 🙂 Pozdrawia świadek zmagań z jajecznicą.

  • Odpowiedz Marzec 25, 2013

    Lukasz Czubak

    Hej hej, dzięki za opinię. Następnym razem obiecuję, że jajecznicy starczy dla każdego. Do zobaczenia na szlaku 😉

Leave a Reply