Georgialiki – recenzja ksiązki

Gruzja, choć niewielka, tak wiele ma do zaoferowania. Każdy kto nie potrafi usiedzieć w miejscu, prędzej lub później kieruje swój wzrok na Kaukaz i zaczyna szukać informacji na temat tego niewielkiego państwa. Kazbek, Ushba, Tbilisi, Batumi, Gruzińska Droga Wojenna, Mccheta, chinkali, chaczapuri… Góry, zabytki, kuchnia… Wszystko co przyciąga ciekawych świata i pozwala nasycić zmysły.

Katarzyna Pakosińska, znana głównie z Kabaretu Moralnego Niepokoju, doskonale to wie. Po raz pierwszy odwiedziła Gruzję jeszcze w latach 80-tych i od tego czasu nieustannie chce tam powracać. „Georgialiki” to książka, która podsumowuje jej podróże po tym zakątku Kaukazu,  przedstawia najciekawsze regiony, zabytki i kulturę. Główną oś fabularną stanowią wspomnienia z okresu kręcenia programu „Tańcząca z Gruzją” – polsko-gruzińskiego serialu dokumentalnego, w którym Pakosińska pełniła rolę gospodarza i narratora oprowadzającego po ojczystym kraju jednego z „Czterech Pancernych”.

Nie jest to typowa książka podróżnicza, jakich setki na półkach współczesnych księgarni. Nie jest to poważny w zamierzeniu reportaż, który ma dogłębnie zbadać omawiany temat. To raczej satyryczny przewodnik wspominkowy, literackie alibi autorki, uzasadniające dlaczego zakochała się w Gruzji. Jak na tematykę podróżniczą to forma dosyć oryginalna i z pewnością się wyróżniająca. Jednak czy sprawia, że książkę czyta się z lekkością – bo takie było zapewne zamierzenie autorki – od deski do deski? Nie do końca jestem przekonany.
Są tu rozdziały lepsze i gorsze. Śmieszniejsze i budzące grymas zniecierpliwienia. Ciekawsze i  nudniejsze. Jednak po lekturze całości zostaje pewien niedosyt. 350 stron lektury i… I właśnie? I co? Muszę przyznać szczerze, że mam problem żeby przypomnieć sobie jakieś bardziej intrygujące fakty, ciekawe anegdoty czy miejsca, których wyobrażenie zostało zapisane w mojej pamięci. A przecież mam na Gruzję niezłą zajawkę. Apetyt na Kaukaz mi dopisuje.
Wydaje mi się, że to wina literackiej maniery z jaką napisana jest książka, pseudo dysputy, jaką autorka prowadzi z „Czytelnikiem”. Tego jak komentuje na głos swoje własne pomyłki, wpadki i okrasza je humorem znanym z polskich kabaretów. Coś, co miało sprawić, że lektura nabierze lekkości, odciąga niepotrzebnie uwagę. Gruzja rozmywa się w żarcikach,  śmiechach-chichach i narratorskich wtrąceniach. Na początku styl wciąga. Jednak im dalej między akapity, tym – serdeczny skądinąd – uśmiech Pani Kasi, coraz bardziej drażni. W tej formie doskonale sprawdzają się na przykład historie o gruzińskiej kuchni czy edukacyjne wtrącenia w typie „jak się bawić, to i uczyć”, jednak całość wypada średnio. Zdziwienie wywołuje również fakt, że do książki nie dołączono żadnej mapki (!). Jak na książkę podróżniczo-wspominkową, to dosyć oryginalny zabieg….
Dużo lepsze wrażenie wywarła na mnie druga część książki, w której autorka zaprasza na wyobrażoną suprę – gruzińską ucztę – grupę swoich kaukaskich przyjaciół i przepytuje ich na różne tematy. Z tych wywiadów rzeczywiście można dowiedzieć się interesujących rzeczy. Spojrzeć na Gruzję oczami ludzi, którzy mają na jej temat coś ciekawego do powiedzenia. Duże wrażenie wywierają również przytaczane  legendy i podania gruzińskie. Ale ich przecież nie napisała autorka…
Nie zrozumcie mnie źle, książka wcale nie należy do słabych. Czyta się ją całkiem przyjemnie. Ale ja  spodziewałem się odrobinę czegoś innego. Było śmiesznie, ale nie do rozpuku. Było syto w atrakcje, ale ja ciągle jestem głodny Gruzji.
Książka do miłośników humoru Pani Kasi, lekkich opowiastek satyrycznych z kulturą w tle, Gruzinofilów. Dopiero na końcu dla ciekawych świata.
Można przeczytać, ale równie dobrze można pojechać do Gruzji i wrócić z własnymi wspomnieniami.
TYTUŁ: Georgialiki. Książka pakosińsko-gruzińska
AUTOR: Katarzyna Pakosińska
WYDAWNICTWO: Pascal, Bielsko-Biała
ROK WYDANIA: 2012
LICZBA STRON: 351

4 komentarze

  • Odpowiedz Marzec 12, 2013

    Anonymous

    No to myślę ,że teraz wypad do Gruzji.

  • Odpowiedz Marzec 12, 2013

    Lukasz Czubak

    Jak nic nie stanie na przeszkodzie, to wrzesień 🙂

  • Odpowiedz Marzec 16, 2013

    poczytajka

    Masz już sprecyzowane plany (środek transportu itp.)? Bo ja też myślę o Gruzji, o ile mąż dostanie urlop…

  • Odpowiedz Marzec 16, 2013

    Lukasz Czubak

    Do Gruzji przymierzam się od trzech lat. Najpierw zmiana pracy, potem Rumunia. Tak się składa, że na czerwiec mam już zaplanowaną Islandię na 100%, więc póki co żyję tymi planami. Na planowanie przyjdzie czas po przyjeździe ;).

Leave a Reply