Miedzianka. Historia znikania: recenzja

W ostatnim poście było o kurzu. Ta książka ma z nim sporo do czynienia. Nie tylko ze względu na treść ale i fakt, że sporo go nazbierała leżakując na mojej półce. Zabrałem się za nią dopiero kiedy opadła medialna wrzawa na jej temat. Debiutancki reportaż Filipa Springera nieźle namieszał. Finał literackiej nagrody Nike, finał nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego na najlepszy reportaż, setki pozytywnych recenzji w prasie, telewizji i Internecie. Moja osobista sympatia i szacunek 😉  Czy można sobie wymarzyć lepszy debiut?
O co to całe zamieszanie? O niewielkie miasteczko na Dolnym Śląsku, w samym sercu Rudaw Janowickich – Kupferberg, po naszemu Miedzianka. Miasteczko, które znikło, przykrył je kurz historii. Lub jak woli Springer, obróciła w pył metaforyczna Bestia – czas. Na szczęście autor, niczym wprawny archeolog, którym zresztą jest z wykształcenia, litera po literze, akapit po akapicie, cierpliwie ocala ją od zapomnienia, odsłaniając kolejne warstwy fascynującej historii, w której przeplatają się losy Polaków, Niemców i Rosjan. Historii, która bliższa jest dynamicznej literaturze faktu, niż wspominkom z zamierzchłych czasów.
Z rozrzuconych po książkach i gazetach wiadomości, z kawałków informacji wydobytych podczas rozmów z ostatnimi mieszkańcami i pisemnych wspominków Niemców, autor układa fascynujący obraz prowincjonalnego miasteczka. Powstaje alegoryczny patchwork, którego różne odcienie i kształty tworzą jedną, spójną całość – wielobarwną historię o przemijaniu i losach jednostek na tle zmian społecznych i kulturowych.
Założenie miasteczka w XVI wieku, dynamiczny rozwój związany z wydobyciem szlachetnych kruszców, losy mieszkańców na tle wojny trzydziestoletniej, echa światowego konfliktu z 1914 roku, nieoczekiwane wkroczenie nazistowskiej ideologii w spokojne życie miasteczka, wypędzenie Niemców po przegranej wojnie, zasiedlenie przez Polaków, rabunkowe wydobycie rud uranu przez Rosjan…  Zmieniają się czasy, zmieniają się rządy i państwa, a Miedzianka trwa. I dopiero kurz historii, przykrywa ją warstwą na tyle grubą, że zapada się pod ziemię… dosłownie. Niepotrzebna, niechciana, zapomniana. Zostawiona sama sobie.
Dobrze, że znalazł się ktoś, chciał opowiedzieć jej historię. Z pasją, z pomysłem, posługując się językiem, który, sprawia, że chce przewrócić się kolejną stronę. „Miedzianka. Historia znikania”. Dla mnie osobiście –  historia odkrywania. Inspirująca lektura, fascynująca podróż w czasie.
Miedzianka kiedyś i dziś…
(foto archiwum wyd. Czarne i Filip Springer)

TYTUŁ: Miedzianka. Historia znikania.

AUTOR: Filip Springer
WYDAWNICTWO: Czarne, Wołowiec 2011
LICZBA STRON: 265

Be first to comment