Gorączka. W świecie poszukiwaczy skarbów: recenzja książki

Był taki moment, że nazwisko Tomka Michniewicza było odmieniane w mediach przez wszystkie przypadki. Tomek to, Tomek tamto, Tomek na ekranie, Tomek na radiowej fali, Tomek podróżuje za trzy grosze, Tomek zgarnia nagrody… Prawie jakby znalazł się następca bohatera wykreowanego przez Szklarskiego. Na szczęście przegapiłem przysłowiowe pięć minut Michniewicza, nie czytałem jego debiutu literackiego, więc z jeszcze większą ciekawością sięgnąłem po nową publikację autora „Samsary”.
Gorączka, jak można wnieść po tytule, traktuje o szukaniu kosztowności. A dokładniej o konsekwencjach uganiania się za mirażem szybkiego bogactwa. Jak dorobić się na pokerze w Las Vegas?, jak odnaleźć zasypaną hiszpańską kopalnię w teksańskiej prerii?, jak wydobyć złoto z zatopionego galeonu?, jak spieniężyć nielegalną kość słoniową? Tego i jeszcze kilku innych ciekawych rzeczy dowiecie się z tej całkiem zgrabnie napisanej książki.
Czy wiecie, że u wybrzeży Karaibów i Florydy leży najprawdopodobniej ponad 1700 zatopionych okrętów z kosztownościami? Czy wiecie, że na 47 milionów mieszkańców RPA podatki płaci zaledwie 7, z czego 5 milionów to biali? Czy wiecie, że zama zama – nielegalni poszukiwacze złota w Afryce, potrafią przesiedzieć pod ziemią (bez wychodzenia) nawet kilka lat (sic!).
Ja też nie wiedziałem.
To nie są fakty, o których słyszy się w mediach. To właśnie takie ciekawe obserwacje w połączeniu z sensacyjną nutką sprawiają, że książkę czyta się naprawdę w napięciu, kartkując kolejne strony (no, może za wyjątkiem lekko przynudzającego, retro początku). Ale… bo przecież zawsze musi jakieś być, czegoś tu brakuje. Niby wszystko w idealnych proporcjach, zgodnie z przepisem – ciekawy temat, lekkie pióro, intrygujące fakty – jednak kucharz jakby nie do końca panował nad procesem przyrządzania fabuły. W pewnym momencie,  gdzieś tak od środka książki, treść powraca czkawką i zaczyna kręcić się w miejscu.

Może pojedziemy tu, a może na chwilę zatrzymamy się tu, sprawdźmy co dzieje się w tej kopalni, albo nie, spróbujmy złapać handlarzy kością słoniową, zobaczymy co z tego wyjdzie…  Czytelnik zaczyna się zastanawiać do czego to wszystko zmierza, jaki jest plan. Odnosi się wrażenie, że autor gubi się we własnych przemyśleniach i sam pogrążą się w gorączce… podróżowania, które ma udowodnić postawioną w tytule tezę i wypełnić książkę intrygującą treścią. Troszkę to denerwujące, przyznaję. Jednak nie na tyle, żeby nie polecić lektury. Gdyby bohater Szklarskiego żył w dzisiejszych czasach, to pewnie też ratowałby nosorożce w Afryce. A ponieważ do literackiego Tomka mam ogromny sentyment, to szczerze polecam i tę część przygód. Tomek w świecie poszukiwaczów skarbów, to wartościowa książka.

AUTOR: Tomek Michniewicz
WYDAWNICTWO: Wydawnictwo Otwarte
ROK WYDANIA: 2011
LICZBA STRON: 368

Be first to comment