Wiślana Trasa Rowerowa

Wysoki Sądzie nie mam nic na swoje usprawiedliwienie… Przyznaję się do winy. W tym sezonie rower poszedł w odstawkę, liczyły się tylko góry. Słucham? Ile przejechałem w tym roku? Oj, proszę mnie nie zawstydzać, to nie są odległości, którymi można się chwalić… Zresztą, nie liczą się kilometry, tylko chęci… Od przyszłego sezonu obiecuję poprawę! Nawet poczyniłem w tym kierunku pewne kroki… a raczej ślady…
Wisła. Mówi się i pisze, że to jedna z ostatnich dzikich rzek Europy. Możną ją poznawać na kajaku… tratwie… katamaranie… z aparatem w dłoni… albo łowiąc pływające w niej śmieci [odnośniki do wypraw na końcu posta]. To przyroda, historia, tradycja, ludzie. Element naszej tożsamości i kolebka państwowości. Piękna zarówno latem jak i zimą. Urzekająca dzikimi plażami i malowniczymi pejzażami. Dom dla setek gatunków zwierząt i dla dziesiątek typów roślin. Już wkrótce będzie ją można również poznać na… rowerze.
Podczas gdy inne kraje budują ścieżki rowerowe na potęgę, u nas ciągle spuszcza się bikerom powietrze z kół… Owszem, od czasu do czasu otworzy się nowy odcinek ścieżki albo odświeży oznakowania turystyczne, tylko jakoś nikt nie zadaje sobie pytania dlaczego nigdy nie wiadomo dokąd dana droga prowadzi, albo dlaczego kończy się na końcu ruchliwego skrzyżowania. Jest ścieżka? No jest! To czego te Zamany i Szurkowskie ciągle chcą…?!
Na szczęście – ciężko podchodzi mi to pod klawiaturę – polityk też człowiek. O dziwo również w tej grupie osób możemy znaleźć postaci nakręcone na dwa kółka. Jedną z takich osób jest pani Grażyna Staniszewska – posłanka do Parlamentu Europejskiego. To m.in. z jej inicjatywy w 2004 zainicjowano projekt Wiślanej Trasy Rowerowej, która ma przebiegać od zapory nad Jeziorem Czerniańskim przy zbiegu Czarnej i Białej Wisełki aż po ujście w Gdańsku.
Łączna długość trasy ma wynieść 1,3 tyś, kilometrów i przebiegać przez najciekawsze turystycznie miejsca znajdujące się nad brzegami królowej polskich rzek. Na pokonanie szlaku będzie trzeba przeznaczyć około dwóch tygodni. Trasa została zaplanowana na zasadzie rybiego kręgosłupa, od którego odchodzą ości w postaci dodatkowych pętli, zachęcających do zwiedzenia  okolicznych atrakcji.
Pierwszy, pilotażowy odcinek, który ma wyznaczyć standardy dla następnych fragmentów, znajduje się na Śląsku. Ma długość około 50 kilometrów i przebiega między innymi przez takie miejscowości, jak Ustroń, Skoczów i Wisła. Trzy tygodnie temu miałem okazję przejechać go na linii miejscowości Drogomyśl – Wisła. Szlak przebiega wzdłuż koryta rzeki (wyjątkowo w tym roku suchej! w niektórych miejscach nurt praktycznie zanikł…), ubitymi i żwirowymi ścieżkami, które na niektórych fragmentach np. park zdrojowy w Ustroniu, deptak w Wiśle, zamieniają się w asfalt i miejskie ścieżki rowerowe.
Trasa jest bardzo łatwa, i co istotne, również bardzo bezpieczna. Wszędzie gdzie to możliwe wytyczono ją z dala od dróg jezdnych, a w przypadku krzyżowania się z ulicą, rowerzystów ostrzegają widoczne z daleka znaki. Szlak doskonale nadaje się na wycieczkę nawet dla niezbyt wprawionych rowerzystów i dla rodzin z dziećmi. Droga jest w zasadzie cały czas płaska i pozwala bez wysiłku cieszyć się widokami. Sprawne pokonywanie kolejnych kilometrów ułatwia dobrze oznakowana infrastruktura i często pojawiające się logo trasy.
Mam nadzieję, że kolejne fragmenty szlaku będą powstawać równie sukcesywnie i już niedługo, bez troski o przejeżdżające obok ciężarówki i atakujące nozdrza spaliny, będzie można  pokonać całą drogę aż nad morze.  Oby tylko szlak nie powstawał jak polskie autostrady… Jeśli chcecie przyspieszyć jego dokończenie warto wpisać się na listę poparcia, którą znajdziecie tutaj.
Chyba czas odkurzyć sakwy…
PS.
Wisła piękną rzeką była, jest, i mam nadzieję dalej będzie. Wierząc w takie przesłanie podrzucam klika linków z wypraw z Wisłą w tle. Szczególnie polecam projekt fotograficzny:

Be first to comment