Największy skansen w Polsce

Pozostałości dawnych osad, samotne krzyże, opuszczone drewniane cerkwie, zdziczałe sady… Chyba w żadnym innym rejonie górskim w Polsce nie znajdziemy tyle śladów dawnego osadnictwa, co w Beskidzie Niskim i Bieszczadach. Do drugiej wojny światowej tereny te zamieszkiwane były przez dwie duże grupy etniczne – Bojków i Łemków. Dziś zabytki ich kultury możemy oglądać wyłącznie na kartach książek lub w muzeach. Największą i pierwszą w Polsce,  jednostką etnograficzną gromadzącą wspomnienia po tych kulturach jest Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku .
To największy skansen w Polsce. Od momentu jego założenia w 1958 roku stale się rozwija i zyskuje nowe eksponaty. Na powierzchni 38 ha znajduje się ponad 100 obiektów drewnianych z okresu od XVII do XX wieku: oryginalne chyże łemkowskie, cerkwie, kapliczki, budynki gospodarcze (kuźnia, wiatraki, młyn wodny), urządzenia związane z wydobyciem ropy a nawet odwzorowany z pieczołowitością rynek galicyjskiego miasteczka z lat 30-tych XX wieku.
Zwiedzania jest tu na dobre dwie godziny. Jeśli chcemy faktycznie wynieść coś z wycieczki i nie zgubić się pomiędzy eksponatami, to dobrze jest wynająć przewodnika. W rozłożeniu na kilka osób koszt 40 złotych nie powinien być dotkliwy, a z pewnością dowiemy się interesujących faktów. Tym bardziej, że obiekty nie są jakoś bardzo dokładnie opisane, a zwiedzanie wnętrz odbywa się wyłącznie z przewodnikiem. Szczerze polecam starszego pana, który wygląda niczym bluseman na emeryturze – długie, mimo łysiny, włosy, siwa broda, klimatyczny look – z pewnością skojarzycie, który zacz. Mężczyzna opowiada bardzo ciekawie, jest otwarty na pytania grupy i nie zanudza przewodnicką manierą „droga wycieczko…”

Wejścia do skansenu strzeże… japoński kot bojowy 😉
 
Rozmieszczenie grup etnicznych na obszarze Bieszczad i Beskidu Niskiego
Zwiedzanie rozpoczyna się od obowiązkowego postoju przy mapie, z której możemy dowiedzieć się, jakie ziemie zajmowały poszczególne grupy kulturowe. I tak tereny w zachodniej części gór, czyli region Beskidu Niskiego od Popradu po dolinę Osławy na wschodzie, zajmowali Łemkowie. Była to grupa pochodzenia rusko – wołoskiego, która wytworzyła się z napływających na te tereny w XVI wieku pasterzy wołoskich (rumuńskich) i miejscowej ludności ruskiej oraz polskiej. Nazwa Łemko (nigdy nie Łemek; dla ścisłości Łemkini, nigdy nie Łemka), przylgnęła do tej grupy dopiero
od połowy XIX wieku. Jej pochodzenie związane jest ze słowem „łem”, które było nadużywane przez górali z tych stron (sami o sobie mówili Rusnacy). Na początku lat 40. XX wieku, Łemkowie stanowili ok. 100 tyś. społeczność. W przeprowadzonym w 2002 r. spisie powszechnym narodowość łemkowską zadeklarowało zaledwie 6 tyś. obywateli RP… (Więcej o Łemkach tutaj)
 
Tradycyjna chyża łemkowska… Niebieskie elementy zdobnicze skutecznie odstraszały owady
łemkowska cerkiew p.w. Narodzenia Bogurodzicy z 1801 r.
                                                                      Dzwon z 1920 roku wykonany w słynnej ludwisarni Felczyńskich a wykopany w 2006 roku w okolicach Balnicy. Najprawdopodobniej ukryto go podczas II wojny światowej.
Pełna historia odnalezienia tutaj
Na wschód od regionów zajmowanych przez Łemków, w regionie Bieszczad i Podgórza Bieszczadzkiego osiedliła się inna podgrupa Rusnaków, czyli Bojkowie.  Ich nazwa pochodzi najprawdopodobniej od partykuły słowa boje (boj) używanej w znaczeniu słowa „tak”. Inne wersje zakładają pochodzenie od przezwiska stosowanego jako synonim człowieka zacofanego i prymitywnego, jakie miały nadać im sąsiadujące z nim grupy Rusnaków – na zachodzie Łemkowie i na wschodzie Huculi.

Różnice kulturowe pomiędzy tymi grupami były zdeterminowane głównie warunkami geograficznymi. Bojkowie, w przeciwieństwie do swoich wschodnich sąsiadów zamieszkiwali bowiem teren wysokich, wyludnionych gór, które pozostawały poza wpływem innych prądów kulturowych. Stąd cywilizacyjnie grupa ta stała niżej niż ich zachodni pobratymcy. W trakcie Akcji Wisła większość tej nacji wysiedlono z ziem polskich na teren ówczesnego ZSRR. Dziś przedstawiciele tej nacji żyją głównie na Ukrainie. (Więcej o Bojkach tutaj)

Tradycyjna chyża bojkowska, ze względu na pochylenie stoku pozbawiona pomieszczenia gospodarczego, które umiejscowiono obok pomieszczeń mieszkalnych.
W przeciwieństwie do chat łemkowskich zdobienia są dużo uboższe. 

 

i wnętrze…
 
Bojkowska cerkiew z Rosolina (1750 r.)
Na północy od grup jednolicie ruskich zamieszkiwali Dolinianie– grupa mieszana pochodzenia polsko-ruskiego, która wykształciła się na przełomie XIV i XV wieku z obu nacji i osadników niemieckich. Na zachodzie sąsiadowali z nią Pogórzanie, grupa praktycznie jednolicie polska. (Więcej na temat obu grup tutaj).
Kościół z Bączala Dolnego p.w. Św. Mikołaja Cudotwórcy zlokalizowany w sekcji Polskiej (1667 r.)
 
Jak widać farorz miał całkiem sporo placu… to tylko pomieszczenia gospodarcze
Warto zwrócić uwagę, że przenosząc obiekty z ich pierwotnego położenia starano się odwzorować teren, w którym  pierwotnie  się znajdowały. I tak chaty Bojków usytuowano na zboczach stoków, zaś zabytki Dolinian i Pogórzan sąsiadują z polami uprawnymi i polskimi gruszami. Taki sposób ekspozycji ciekawie oddaje kontekst historyczno-kulturowy i rozbudza wyobraźnię.
Interesującym obszarem sanockiego skansenu jest Galicyjski Rynek z lat 30-tych XX w. Ta uruchomiona w 2011 roku dzięki finansom unijnym ekspozycja odzwierciedla typowy dla tych obszarów rynek niewielkiego miasteczka, w którym każdy z budynków pełnił odrębną funkcję gospodarczo-społeczną. Znajdziemy tu więc budynki straży pożarnej, dom nauczyciela, szewca, żydowskiego kupca, aptekarza, zegarmistrza, fryzjera, pocztę i gospodę. Każde z pomieszczeń zostało wyposażone w eksponaty z epoki i zaprojektowane na wzór oryginalnych budynków z tamtych czasów.

 

Galicyjskie miasteczko a człowiek czuje się niczym na planie filmowym westernu…
 
Oryginalne reklamy przedwojenne wiszące na jednym z zajazdów sugestywnie oddają klimat tamtych lat… ech, te pepegi!!!
Każde z pomieszczeń posiada oryginalne wyposażenie z tamtych lat. W tym przypadku zaglądamy do wnętrza apteki i poczty.
Podejście do klienta Poczty Polskiej nie zmieniło się specjalnie od tamtych czasów…
 
Wizyta w skansenie jest niedroga, bilety kosztują odpowiednio 8 i 12 złotych. To naprawdę niewiele za możliwość przeniesienia się w czasy, gdy polskie Karpaty wschodnie były miejscem przenikania się kultur, wyznań i języków; gdzie Łemkowie żyli zgodnie z Polakami, a żydowscy kupcy w spokoju współegzystowali z młodszymi braćmi w wierze. Dziś taki klimat możemy znaleźć wyłącznie w muzeum… i czasami na szlaku, gdzie złamany krzyż albo kruszące się fundamenty przypominają o dawnych mieszkańcach tych ziem…
PS.
Odwiedzając Sanok warto również zajrzeć do Muzeum Historycznego znajdującego się w sanockim zamku. Oprócz bogatych zbiorów sztuki cerkiewnej  i sakralnej jednostka może pochwalić się największymi na świecie zbiorami prac autorstwa Zbigniewa Beksińskiego – ponad 600 obrazów i grafik.
ZOBACZ RÓWNIEŻ:

2 komentarze

  • Odpowiedz Październik 26, 2012

    Anonymous

    Jak ja lubię czytać te Twoje opisy z wypadów.
    Gdzie następny wyjazd? Pozdrawiam

  • Odpowiedz Październik 27, 2012

    Czubaka

    Może na zbliżający weekend uda się gdzieś wyskoczyć… Plan jest nie chcę zdradzać 😉

Leave a Reply