Rumunia (Transylwania): Piatra Craiului

(Piatra Craiului cz.2)




TRASA 1: REFUGIUL DIANA

Cabana Plauil Foii – Refugiul Diana (szlak żółtego trójkąta)
Czas: ok. 6 h
Trudność: Średnia

Pierwsze wyjście w rumuńskie góry i od razu wpada. Niby wszystko szło zgodnie z planem. Minęliśmy polanę – tak jak na mapie. Weszliśmy w las i po chwili w stare koryto rzeki – tak jak na mapie. Minęliśmy strumień po prawej stronie – tak jak na mapie. Stanęliśmy przed pionową ścianą… W tej kwestii mapa milczała.

Od początku wydawało się dziwne, że oznaczenia były tylko na początku szlaku. Ale skąd człowiek ma wiedzieć, że w taki sposób nie są znakowane wszystkie trasy w rumuńskich górach? Może oznaczenie jest tylko przy wejściu i przy zejściu ze szlaku? Dziś już wiem. Nie, nie jest. Jeśli po 200-300 metrach nie widzicie oznaczeń, to koniecznie trzeba zawrócić i szukać w miejscu, w którym rozstaliście się z ostatnim znakiem. Niedaleko pada ścieżka od oznaczeń. Ale skąd człowiek miał wiedzieć…
No i do tego mapa. Pierwszy, i nie ostatni raz, Dimap sobie, a teren sobie. Różnice niby niewielkie, ale są. Pół biedy jeśli szlak jest oznakowany innym symbolem lub kolorem, ale czasami prowadzi w zupełnie inne miejsce. Na przykład pod pionową ścianę… Zdecydowanie polecam mapę Bel Alpin tego terenu. Nie jest idealna, ale przynajmniej odzwierciedla rzeczywistość.
Szlak biegnie gdzieś przez tę polankę. Warto go poszukać, bo potem nie sposób go już odnaleźć…
 Stare koryto rzeki, które wydawało się nam tym właściwym…
Chcąc, nie chcąc, musieliśmy zrezygnować z dalszej wspinaczki. 30 stopni w cieniu nie nastrajało do szukania szlaku na polanie, na której ostatni raz widzieliśmy go na oczy. Z dwóch niezależnych źródeł wiem jednak, że szlak faktycznie istnieje (od Cipriana z Salvamontu i spotkanych na zajutrz Polaków, którzy schodzili nim z grani). Zagadką pozostaje tylko, w które krzaki odbija, że nie sposób go odnaleźć. Na pewno nie można skręcać zaraz w pierwszą wydeptaną ścieżkę po prawej stronie, to nie szlak!
Ale co tam, dobrze się stało. Nazajutrz czekała nas 12 godzinna trasa, która odcisnęła wrażenie nie tylko na mojej psychice. Gdybyśmy tego dnia dłużej zabawili w górach, nie wiem czy udałoby się nam przejsć ją całą.
Całościowy pis tej trasy (niestety w języku rumuńskim), wraz z mapą i zdjęciami można znaleźć tutaj
TRASA 2: KRAWĘDZIOWA

Cabana Plauil Foii – Refugiul Spirla – La Prepeleag – Vf. Fuduliror – Saua Tamaselului – Cabana Plauil Foii (czerwony pasek, następnie niebieski trójkąt)
Czas: około 12 h
Trudność: Trudna

W planach był La Om. Przez La Zaplaz. Plany zweryfikowało doświadczenie pracownika Salvamontu. „Ta trasa jest dosyć trudna” – zaopiniowało doświadczenie podczas wieczornej nasiadówki przy Ciucu. „Myślę, że natrudniejsza w Piatra” – zamyśliło się łykając złocistego napoju. Po chwili ciszy nastąpił wyrok, który wszystkie plany przysypał lawiną wątpliwości i strachu. „W sumie, to chyba najtrudniejsza trasa w całej Rumunii… Dużo łańcuchów, niestabilnych kamieni i wspinania…” Spojrzałem po twarzach towarzyszy. Kopara opadła. Już wiedziałem, że nie tym razem. Że trzeba się dostosować do reszty.

Za to doświadczenie zaproponowało alternatywę: „Proponuję alternatywę. Piękna, widokowa trasa u podnóża grani, którą dostaniecie się na przełęcz Funduri. Niedaleko znajduje się schron, w którym możecie przenocować”. Serce zabiło szybciej. Przez kolejne 30 minut, nocleg na grani wydawał się realną perspektywą na następny wieczór.  Dopóki nie dowiedzieliśmy się, że za dwa dni zapowiadają zmianę pogody… Ale i tak było konkretnie.
Trasa zaczyna się pod samym schroniskiem. Wystarczy wyjść na główną drogę, skręcić w prawo a po kilkudziesięciu krokach, na skryżowaniu w lewo. Oznakowania czerwonego paska doprowadzą was pod samą grań. Trasa jest dosyć męcząca, przejście całej pętli zajmie około 12 godzin. Ponieważ na szlaku znajduje się wiele fragmentów obfitujących w sypkie podłoże, warto upewnić się, że w ciągu dnia nie zmieni się pogoda. Na trasę warto zabrać kije trekingowe. Podejście przed samą przełeczą jest bardzo niebezpieczne, łatwo tam stracić równowagę. Ale po kolei…
 Ruszamy…
 
Piatra rośnie z każdą chwilą…
Trasa zaczyna się niewinnie. Pierwszy odcinek prowadzi szutrową drogą, przebiegającą doliną potoku Spirlea. Mijamy liczne zabudowania, campingi rumuńskich turystów i stada pasących się owiec. Jeśli nie towarzyszy wam eskorta złożona z miejscowych psiaków, to możecie być spokojni. Nic nie powinno się stać. Psy pasterzy są dobrze wyszkolone i jeśli tylko nie narzucacie się im gwizdaniem albo Suchą Krakowską, to nawet na was nie spojrzą. Inaczej ma się sprawa, gdy zauważą obce czworonogi. Jatka wisi w powietrzu…
Nam niestety, stety, towarzyszyła prawdziwa obstawa miejscowych burków, która mimo początkowych prób ich pozbycia się nie odstępowała nas na krok. Kilka razy doszło między nimi a psami pasterskimi do ostrej wymiany „zdań”. Na szczęście obyło się bez ofiar i cała piątka „naszych” czworonogów szczęśliwie przeszła szlak bojowy Piatra Craiului.
Przewodnikiem stada był masywny „Plama”, najprawdopodobnej uciekinier z  pasterskiego obozu pracy, który nad pilnowanie owiec w dolinach wybrał oprowadzanie turystów po szczytach. Zawsze szedł na początku grupy i gdy tylko zostawaliśmy w tyle przystawał, dając nam znaki łbem, w którym kierunku powinniśmy podążać. Jego gwardię przyboczną  stanowiła dwójka zabijaków: drażliwy i łatwo wpadający w psie nerwy „Skarpeta” oraz plątająca się pod nogami i niezbyt rozgarnięta „Dobby”. Okoliczne chaszcze i pagórki penetrowała podpalana „Pinczerka”, zaś ogon zamykała spokojna i bojaźliwa „Sunia”.
Pies… najlepszy przyjaciel człowieka…
Plama z wierną obstawą
 Pinczer na czatach
 Sunia obserwuje nas z boku
Jednak wracając do trasy. Po dojściu do końca szutru, odbijamy lekko w lewo. W prawo, w las, prowadzi szlak niebieskiego trójkąta, którym będziemy wracać. Nasza droga skręca w kierunku widocznej już grani. Od tego momentu ścieżka przybiera typowo górski wygląd i leniwie zaczyna wspinać się w kierunku wapiennych szczytów. W niedługim czasie mijamy ostatni punkt, w którym można uzupełnić zapasy wody. Warto przystanąć i odpocząć na chwilkę, bo po kilkudziesięciu metrach czeka nas prawdziwa wspinaczka. Robi się naprawdę stromo. Ścieżka najpierw odbija w prawo, by następnie lawirować ostro między drzewami. Odcinek nie jest może długi, ale naprawdę męczący. Po pokonaniu tego pierwszego wyzwania, wychodzimy na niewielką, lecz bardzo malowniczą polankę, na której znajduje się Refugiul Spirla (1440 m n.p.m.). Przed nami widoczny cel wspinaczki – najwyższa część wapiennej grani Piatra Craiului – szczyt La Om.
 Refugiul Spirla…
 
Schron z widokiem na La Om…
Kozica jest symbolem Parku Narodowego Piatra Craiului…
 
I słusznie bo jest ich tu całkiem sporo…
Z polany trasa odbija w las i po kilkuset metrach stromego podejścia osiąga skrzyżowanie szlaków. W lewo skręca się na najkrótszą drogę na La Om przez szczyt La Zaplaz (1698 m n.p.m.) (nawet jeśli nie zamierzacie zmierzyć się z tą trasą, to warto podejść na początek szlaku, by zobaczyć interesujące formy skalne), w prawo skręcamy na szlak krawędziowy prowadzący do Przełęczy Fundurii, stanowiącej południową granicę Piatra Mare.
Tak wygląda ścieżka, którą się wędruje…
 
 
 Ciągle przy skałach
 
Początkowo wędrujemy ciągle szlakiem czerwonego paska, a potem, aż do samej przełęczy  niebieskim trójkątem. Trasa jest bardzo… hmmm… oryginalna. Idziemy tuż przy samej, wysokiej na kilkadziesiąt metrów, pionowej ścianie. Z bliska można przyjrzeć się interesującym formom skalnym i postrzępionej grani. Pamiętajcie tylko, żeby nie zadzierać za wysoko głowy! Ciągle stąpamy po grząskim gruncie, a od stromej skarpy z prawej strony dzielą nas czasami centymetry. Ten fragment szlaku jest bardzo malowniczy i nie należy do trudnych. Trzeba jedynie pamiętać o zachowaniu nieustannej czujności. Widoki są przednie. Po drodze mija się ciekawą jaskinię Stanciului i znajdujący się tuż obok niej kamienny łuk o tej samej nazwie.
Widok grani ze ścieżki

Grząska ścieżka wysypana wapiennymi kamieniami prowadzi aż do samej przełęczy, zaledwie kilka razy zanurzając się w lesie. W razie załamania pogody istnieją trzy możliwości zejścia z grani: szlakiem niebieskiego trójkąta spod Przełęczy Tamaselului (tędy będziemy wracać do Cabana Plauil Foii), żółtym krzyżem do Cabana Garofita Pietrei Craiului i czerwonym trójkątem spod przełęczy do Cabana Valea lui Ivan.

Wejście na samą grań jest dosyć trudne i niebezpieczne, co wynika głównie ze złego zabezpieczenia szlaku. Póki trasa przebija się przez kilka pionowych, lecz stabilnych skałek, przeciętny turysta nie powinien mieć problemu z wędrówką. Jednak w momencie  gdy szlak osiąga rozległy kocioł, ostatnie podejście na grań, zaczynają się schody. A raczej ich brak. I  nie chodzi nawet o stromiznę. Po prostu podłoże, na którym  stawia się kroki, ciągle się osypuje. Człowiek ma wrażenie, że stoi w miejscu, a góry przemieszczają się w zwolnionym tempie. Trzeba mocno zapierać się o kamienie i twardo stawiać kroki. Priorytetem jest zachowanie odległości między wchodzącymi osobami. Nawet niewielki kamyczek powoduje prawdziwą lawinę. Zagadką pozostaje brak łańcuchów i lin (znajdują się zaledwie w jednym – wcale nie najtrudniejszym miejscu – i do tego wykonane są z bardzo niewygodnego materiału). Nie wyobrażam sobie jak wspinać się tu, gdy z góry schodzą turyści. W tym miejscu ruch zdecydowanie powinien być jednokierunkowy.

 Krótki fragment ubezpieczony stalową liną
Jednak wszystkie te minusy znikają, gdy człowiek wdrapie się wreszcie na szyt. No nie chce się schodzić, nie chce…
 Rumunia ma największą populację niedźwiedzia w Europie…
Widok ze szczytu Fundurilor

Jeśli pogoda (i umiejętności) dopiszą, to część powrotnej trasy można przejść granią. Tylko, że zejście wypadnie wówczas na najtrudniejszy fragment trasy, czyli La Zaplaz. Powrót szlakiem graniowym to zdecydowanie łatwiejsza opcja. Odbicie na szlak niebieskiego trójkąta, jest schowane nieco poniżej głównej grani, trzeba najpierw zejść do niewielkiej polanki i stamtąd odbić na szlak czerwonego trójkąta. W przeciwieństwie do szlaku graniowego oznakowania są dosyć rzadkie i poukrywane w lesie. Część trasy prowadzi przez gęsty i ciemny zagajnik, w którym łatwo zgubić drogę. Kolejna zmyłka następuje przy skrzyżowaniu szlaków odbijających na przełęcz Tamasului. Trzymamy się prawej strony i po kilkudziesięciu metrach powinny pokazać się właściwe oznaczenia, którymi dotrzemy do szutrowej drogi prowadzącej do Cabana Plauil Foii.

 W tym miejscu odbija szlak niebieskiego trójkąta…

 

TRASA 3: SCHRONISKO CURMATURA

Podul Magurii – Poiana Zanoaga – Cabana Curmatura – Prapastille Zarnestilor – Podul Magurii

Czas: około 5 h
Trudność: Łatwa
Tego dnia pogoda zweryfikowała nasze plany. Od rana deszcz wygrywał posepną melodię na dachu, pod którym przyszło nam nocować,  wiatr akompaniował mu przeciągłym zawodzeniem. Pozostało nam zwiedzanie. Na szczęście popołudniu słońce zaczęło przebijać się przez chmury. Postanowiliśmy więc sprawdzić czy Ursus smakuje tak samo dobrze w schronisku Curmatura, jak wszędzie indziej. Wybór padł na szlak żółtego paska, który rozpoczyna się przy asfaltowej drodze prowadzącej z Zarnesti do Magury, a którym w niecałe dwie godziny można dostać się do wspomnianej cabany.
Pierwszy odcinek szlaku przebiega lesistym wąwozem, na którego zboczach wystają wapienne kamienie – zwiastuny późniejszych form skalnych, które przyjdzie nam mijać na dalszym etapie trasy. Wkrótce wydeptana dróżka zaczyna trawersować wzgórze, po którym się wspinamy. Jest dosyć kręto, ale droga nie należy do trudnych. Po około 45 minutach dochodzimy do rozległej i bardzo malowniczej polany Zanoaga. Na południe roztaczają się widoki na Bucegi. Na północy dominuje wysoka na ponad 1800 metrów wapienna ściana Piatra Mica.
 Poiana Zanoaga
 
Bucegi
Na polanie prowadzony jest intensywny wypas owiec, lepiej więc uważajcie gdzie siadacie [sic!]. Niektóre połacie trawy są dosłownie czarne od (…) Miejsce jest bardzo klimatyczne, warto zatrzymać się tu na dłuższy popas. Z jednej strony pasterska chatka, z drugiej puszczone samopas konie, w tle pobrzmiewają dzwoneczki owiec, zza drzew wystają ciekawe formy skalne… Transylwania pełnymi kłami.
Z tego miejsca można odbić na szlak niebieskiego koła, który prowadzi bezpośrednio na grań, lub kontynuować wspinaczkę do schroniska. W przeciągu godziny powinniście zobaczyć ceglasty dach cabany. Droga prowadzi praktycznie płaską ścieżką przez las.
Muszę przyznać, że chcciaż nie zabawiliśmy tam długo, to Curmatura wywarła na mnie bardzo dobre wrażenie. Ogólnie schroniska, które odwiedziliśmy w Rumunii dzieliły się na trzy kategorie: A) górskie, nowoczesne hotele o wysokim standardzie, ale również specyficznej, niekoniecznie typowowo górskiej klienteli (np. Cabana Balea Lac w Fogaraszach), B) postkomunistyczne molochy z pozłacanymi klamkami, udające luksusowe hotele (np. Piatra Arsa w Bucegach) C) typowo wysokogórskie, klimatyczne obiekty, jednak o nienajlepszej infrastrukturze (np. Omu w Bucegach). Tymczasem w Curmaturze było i klimatycznie i przytulnie. Idealna lokacja pod samą granią, w miarę rozsądne ceny, przytulna sala z kominkiem, czyste wnętrza i zadbane otoczenie. Wszystkie te cechy sprawiają, że jest to miejsce, do którego chce się wracać. Nie wiem jak z łóżkami, ale na podstawie tej pobieżnej wizyty polecam zatrzymać się tam na dłużej.
 Cabana Curmatura – najpopularniejsze schronisko w Piatra
 
 Pod schroniskiem znajduje się również pole namiotowe
 Pan sobie życzy?

Nas niestety ponagliły grzmoty, które odbijały się echem z drugiej strony gór. Chcąc, nie chcąc, musieliśmy zrezygnować z wejścia na grań i zacząć schodzić do parkingu. Na drogę powrotną najlepiej wybrać szlak niebieskiego paska, który doprowadzi was do miejsca, które koniecznie musicie odwiedzić będąc w tej części gór. Wąwóz Zarnesti to prawdziwy fenomen, który wprawi w osłupienie każdego miłośnika przyrody. Pionowe, wysokie na kilkanaście metrów ściany, trudno ogarnąć wzrokiem. Od zadzierania głowy boli szyja. Kanion jest bardzo długi, droga jego dnem zajmuje z dobre 40 minut. Aż dziw bierze, że to miejsce jest tak słabo rozpropagowane. Naprawdę warto posłuchać echa kroków, odbijającego się od tych wapiennych ścian i dotknąć skał, w których zaklęte są tysiące lat historii tych gór. Gór, które mają do zaoferowania nie tylko piękne widoki, ale i piękne przeżycia. Przeżycia, od których człowiek uzależnia się mocniej, niż od szarej rzeczywistości.

 Zejście niebieskim szlakiem
 
 Wąwóz Zarnesti

Tutaj znajduje się wirtualna wycieczka po wąwozie.

– opisy pozostałych dwóch pasm, które odwiedziliśmy podczas wyprawy do Tranylwanii:
FOGARASZEDach Rumunii
BUCEGI (wkrótce)

3 komentarze

  • Odpowiedz Listopad 22, 2012

    Anonymous

    Witam. Bardzo dziękuję za Pańskie relacje i cenne info z wyprawy w góry Piatra Craiului, dość trudno a to w polskim internecie. Na pewno mi się przydadzą, ponieważ wiosną planuję wyjazd w ten rejon – wygląda to pięknie!!!!. Pozdrawiam!

  • Odpowiedz Luty 27, 2014

    Anonim

    Witam Dziękuję że Pan opisał te góry, dzięki panu udało mi się zrobić prezentację dotyczątą tego obszaru 🙂

    • Odpowiedz Luty 27, 2014

      Czubaka

      Proszę bardzo i zachęcam do odwiedzenia, jeśli jeszcze nie było okazji być w tych stronach. Piękne miejsce 😉

Leave a Reply