Jak dojechać do Rumunii… czyli podróż do Transylwanii

Dziki kraj, trzeci świat w środku Europy… Cyganie, żebrzące dzieci i złodzieje… Dziurawe drogi, walące się budynki, brudne latryny i jedzenie, po którym dostaniecie rozwolnienia… Syf, kiła i mogiła! „Że co? Jedziesz samochodem? Chyba naprawdę szukasz przygody! Przecież tam jeszcze nie wynaleźli asfaltu”. Ile razy słyszy się takie historie od ludzi, którzy nigdy nie byli w danym kraju, albo swoje doświadczenia wyciągają na podstawie pobieżnej wizyty w kibelku na trasie przelotowej do nadmorskiego kurortu.
Stereotypy mocno zakorzenione są w naszej kulturze. Ciężko wyplenić je ze świadomości. Sami wiemy coś na ten temat, bo od lat zmagamy się z opinią hydraulików i złodziei samochodów. Wystarczy wspomnieć ostatnie rewelacje brytyjskiego „The Sun” na temat naszego kraju… Na szczęście żyjemy w czasach, gdy z łatwością można obalić takie farmazony. Wystarczy tylko odrobina chęci.
A więc jeszcze raz, zacznijmy od początku. Tylko teraz już zgodnie z prawdą.
Rumunia: kraj w środku Europy (tak, tak, należy do Unii Europejskiej!), ponad dwudziestomilionowa populacja, bogata kultura i setki lat historii. Przesympatyczni ludzie, magiczne miasta pełne zabytków, jedzenie przyśpieszające pracę ślinianek, doskonałe piwo, piękne kobiety i jeszcze piękniejsze góry! A drogi? Po co psuć dobre wrażenie J? Te główne są w całkiem niezłym stanie. No i te serpentyny!
Od początku założyliśmy, że to nie jest kraj na jeden wypad. Sporo osób robi błąd i myśli, że w przeciągu 2-3 tygodni zobaczy wszystko. My skupiliśmy się tylko na jednym regionie a i tak mam poczucie, że ominęła nas połowa atrakcji. Transylwania to region pełen kontrastów i niesamowitej przyrody. A do tego otoczka mistycyzmu i tajemnicy, która towarzyszy w czasie podróży. Wampiry, średniowieczne miasta i górski klimat, który dawno już odszedł w niepamięć w naszych Beskidach. Naprawdę warto wybrać się w te strony i samemu przekonać się jak bardzo krzywdzące są opinie o „Kraju za Lasem”.
Rumunia drogi

Gdzieś w drodze…

Jak dojechać do Rumunii

Sposobów dojazdu do Rumunii jest kilka, w zależności od preferencji, budżetu i czasu z łatwością dobierzecie ten, który  najbardziej wam pasuje: począwszy od samolotu do Bukaresztu po bardzo popularny w tym kraju autostop (uwaga! normalną praktyką w Rumunii jest płacenie za podwiezienie). Nam najbardziej sensowne wydały się trzy opcje: kolejowa, autobusowa i samochodowa. Ta pierwsza odpadła kiedy okazało się, że bezpośredni pociąg do Braszowa już nie kursuje, a koszt dojazdu przez Budapeszt wynosi, bagatela, jakieś 700 złotych! Można jeszcze przemieszczać się pociągami podmiejskimi (koszt ok.250 zł), jednak czas dojazdu znacznie się wtedy wydłuża.

Bardzo korzystna cenowo jest opcja autobusowa. Do wyboru pozostaje PKS w Przemyślu, wożący turystów do Suczawy (w tym roku na temat kursów w internecie pojawiały się rozbieżne informacje, ponoć  kursuje w piątki rano ale ciężko uzyskać jakiekolwiek informacje) i węgierski przewoźnik Orangeways. Kursy odbywają się z Krakowa z przesiadką w Budapeszcie. Bus wyjeżdża o 14:30, o 21 jest w stolicy Węgier, a o 7:45 następnego dnia w Rumunii. Bilety można nabyć w kasie Regionalnego Dworca Autobusowego w Krakowie lub poprzez stronę internetową. Cena nad wyraz atrakcyjna, bo nieco ponad 300 złotych!

 

Rumunia drogi

My jechaliśmy starym Clio i dało radę

Ostatecznie ze względów praktycznych i na 4 osobowy skład wycieczki wybraliśmy własne auto. Dojazd do Cluj-Napoca, stolicy Transylwanii i jednocześnie pierwszego ważnego punktu naszego wypadu, zajął nam 14 godzin (ok. 800 km). Granicę między Węgrami i Rumunią przekraczaliśmy w okolicach miasta Valea Lui Mihai. Droga powrotna zajęła nam około dwóch godzin więcej, jednak i odległość do pokonania była większa – wyjeżdżaliśmy z miejscowości Sybin, a granicę przekraczaliśmy pod Oradeą (ok.1000 km). Koszt benzyny wyniósł około 1000 złotych. Przez 12 dni mój mały, francuski samochodzik przejechał ponad 2,5 tysiąca kilometrów na trasie:
Mapa Rumunia

Dokładna mapa dojazdu tutaj

Dokładna mapa
Rumunia Fogarasze

Nawet na szosie Transfogaraskiej

 

Plan wycieczki zakładał zwiedzenie najciekawszych miast i zabytków Transylwanii i jednocześnie zapoznanie się z trzema interesującymi pasmami górskimi: Piatra Craiului – charakterologicznie podobnymi do Pienin, lecz osiągającymi ponad 2200 metrów; Bucegami – o wysokości przekraczającej 2,5 tysiąca metrów, a na wierzchołkach przybierających wygląd rozległego płaskowyżu podobnego do Karkonoszy lub bieszczadzkich połonin i wreszcie Fogaraszami – będącymi odpowiednikiem rumuńskich Tatr z najwyższym szczytem kraju – Moldoveanu (2544 m n.p.m.).

Podróż samochodem po Rumunii należy do bardzo bezpiecznych, a pojazd bez problemu możecie zostawić bez opieki na kilka dni – oczywiście w miarę sensownym miejscu. Parkingi nie są drogie. Nawet w miejscach tłumnie odwiedzanych przez turystów. Pod schroniskiem Balea Cascada za trzy dni zapłaciliśmy 15 lei, czyli jakieś 17 złotych. Na Łysej Polanie za jeden dzień płaci się 20… Inna sprawa to kultura jazdy. Kierowcy jeżdżą zdecydowanie bardziej „odważnie” od Polaków, chociaż do brawury braci Ukraińców, trochę im jeszcze brakuje ;). Można się o tym przekonać szczególnie w większych miastach, w których trzeba zachować ciągłą czujność. Ogólnie jakość dróg nie jest wcale taka zła, jak słyszy się w Polsce. Biorąc pod uwagę trudny, górski charakter kraju i niższy poziom gospodarczy państwa, to jazda należy do naprawdę przyjemnych. Szczególną frajdę sprawiają liczne serpentyny i panoramiczne trasy, z których najpopularniejszą jest z pewnością słynna Trasa Transfogarska.

Szosa transfogaraska Rumunia

Jedna z najpiękniejszych dróg w Europie…

Rumunia Fogarasze

 

Niestety „europejski” standard jest tylko na głównych drogach. Boczne szosy to zupełnie inna szkoła jazdy. Tu nie dotarły jeszcze fundusze unijne. Jeśli nie musicie, to trzymajcie się z dala od wszelkich skrótów!W Rumunii odległość to pojęcie względne, które determinuje charakter trasy. 10 kilometrów po wiejskich szutrach, to w przełożeniu jakieś 80 km. po drodze krajowej. Dziury głębokości biedaszybów w Wałbrzychu, leje jak po bombach w czasie lądowania na plażach Normandii, mylne odcinki gładkiego asfaltu, który nagle, ni stąd, ni zowąd przeradza się w pole minowe, na które wpada samochód. Świętokrzyskie szosy dwadzieścia lat temu, to przy rumuńskim bezdrożu niemiecka autobahna! Nigdy nie zapomnę starszego rolnika, który kierował zabawnie pyrkającym traktorkiem i mijał się z gigantyczną ciężarówką nadjeżdżającą z przeciwka. Do dziś jestem pełen podziwu nad jego umiejętnościami i zastanawiam się, jak to możliwe, że nie wpadł do rowu i wyszedł cało z mijanki z kolosem.

Rumunia drogi

 

Tiry to chyba największa zmora rumuńskich dróg. Niestety w tym pięknym kraju nikt nie wymyślił jeszcze instytucji obwodnicy a autostrad jest tyle, co asfaltu starczyło… Jakieś 100 kilometrów… Wszystkie klekoczące i smrodzące ciężarówki jeżdżą przez centra miast i wioski, snując się powoli przed maską waszego samochodu. Taki stan rzeczy sprawia, że wskazówka prędkościomierza często zatrzymuje się w okolicach 50 kilometrów na godzinę i ani drgnie…

 

Inny problem to wszechobecne zwierzęta. Konie, krowy, kozy, psy, świnie, kury, koty… uff! a przede wszystkim psy, to stali użytkownicy rumuńskich dróg. Trzeba także uważać na wszechobecnych autostopowiczów, którzy lubią wyłonić się niespodziewanie zza zakrętu. Jeśli chcecie zwiększyć intensywność doznań i naprawdę poczuć, czym jest podróżowanie po Rumunii, polecam podrzucić na stopa rumuńskiego pasterza. Zapach Transylwanii na długo pozostanie z wami 😉

 

Rumunia drogi

Na ulicach tłoczno…

Konie Rumunia
Osiołki Rumunia

 

Zaskakujące są wysokie ceny benzyny, często przekraczające nawet 6 złotych. Jeszcze dziwniejsza jest rozbieżność cenowa paliwa, sięgająca czasami ponad 50 groszy na litrze – to samo zjawisko występuje przy zakupie Euro. Warto sprawdzić ofertę kilku kantorów, bo ceny są naprawdę rożne (uwaga na prowizję, którą pobierają niektórzy sprzedawcy w kantorach, warto dopytać się czy na pewno wynosi 0%).

 

W Rumunii obowiązuje opłata drogowa na wszystkie typy dróg. Zaraz po przekroczeniu granicy należy zarejestrować samochód i zakupić elektroniczną winietę. Koszt nie jest wielki i na dwa tygodnie wynosi około 10 Euro. Jadąc do Rumunii samochodem warto zakupić również winietę na Węgrzech – autostrady są tam bardzo dobrej jakości i znacznie skracają czas podróży. Koszt, bodajże na 30 dni, wyniósł niewiele ponad 80 złotych.

Przydatne przewodniki

Planując wypad do Rumunii warto zaopatrzyć się w odpowiednią literaturę. Z mojej strony mogę polecić kilka pozycji, z których korzystałem, bo ewidentnie przydały się w planowaniu podróży i odnajdywaniu się już na miejscu.

 
Rumunia i Mołdawia – praktyczny przewodnik
Witold Korsak, Jacek Tokarski
Użyteczny przewodnik opisujący wszystkie najważniejsze regiony Rumunii i sąsiednią Mołdowę. Dużo przydatnych informacji, przystępny język i szeroki zakres materiału obejmujący historię, kulturę i przyrodę Rumunii. Podane informacje są w miarę aktualne i pokrywają się z rzeczywistością. Oprócz opisów zabytków, turysta znajdzie w książce szeroką bazę potencjalnych noclegów na każdą kieszeń i restauracji, w których można się stołować. Pozycja może także stanowić wstęp do planowania wycieczek w najbardziej popularne pasma górskie – jeden z rozdziałów dokładnie opisuje specyfikę rumuńskich Karpat, udziela praktycznych porad związanych z wędrówką i wskazuje potencjalne miejsca nocowania. Wadą książki może być spora waga i niewielka odporność, już po pierwszym wypadzie zaczynają odklejać się kartki.
Polskojęzyczna literatura na temat gór Rumunii jest dosyć mizerna… W sumie to nie znam żadnej pozycji…  (gdyby ktoś znał coś godnego polecenia to poproszę o komentarz.). Dlatego rozglądając się za czymś co w kompaktowy sposób ujmie temat, a jak wiadomo jest dosyć obszerny ;), natrafiłem na wydawnictwo Cicerone. Ta brytyjska oficyna specjalizuje się w kompleksowych przewodnikach opisujących najciekawsze regiony i trasy górskie świata. Wśród nich znajduje się również pozycja, przekrojowo opisująca góry Rumunii. „The mountains of Romania…” to niewielka, lecz bardzo obszerna treściowo książeczka. W publikacji znalazły się praktycznie wszystkie najważniejsze pasma górskie, wraz z propozycjami tras, mapami, sugestiami noclegów i wskazówkami, jak radzić sobie w kraju o największej populacji niedźwiedzia w Europie. Niestety wadą przewodnika są dosyć stare mapy, które trzeba traktować wyłącznie poglądowo. Momentami irytuje również dziwny dobór tras, jakie proponuje autor, jednak całokształt  godny polecenia.
The Mountains of Romania: A Guide to Walking in the Carpathian Mountains
James Roberts
Przewodnik Rumunia

Góry Fogarskie oraz Iezer
Paweł Klimek
Przewodnik Rumunia

Jeden z nielicznych przewodników dotyczących gór Rumuni w języku polskim. Niestety (stety), dotyczy wyłącznie jednego pasma – najwyższych gór kraju i przylepionych do nich, mniejszych Iezer. W książce znajdziemy 22 trasy, kompleksowo opisujące wędrówki po Fogaraszach, wraz z czasami przejść, mapkami i wykresami, które, od biedy, mogą służyć jako jedyna mapa wypadu. Książeczka jest bardzo praktyczna i zawiera wiele przydatnych informacji, same trasy opisane są natomiast z dużą dozą staranności i wzbogacone zostały o całkiem niezłe zdjęcia, o co w tego typu publikacjach czasami trudno. Jeśli myślicie o zdobyciu najwyższego szczytu Rumunii, wybraniu się na wędrówkę wzdłuż Trasy Transfogarskiej albo zmierzeniu się z graniami otaczającymi Negoiu, to warto mieć tę pozycję w plecaku.

Jeśli samochód to wasz główny sposób przemieszczania się po Rumunii to zaopatrzenie się w dobrą mapę samochodową to absolutna podstawa. Nawet jeśli macie GPS! Generalnie oznakowania na trasie są nienajgorsze, jednak bez znajomości języka i wsparcia kartograficznego nawigacja elektroniczna może nie wystarczyć. Za dużo jest tu nieoczekiwanych skrótów, objazdów i dróg w remoncie, żeby pozwolić sobie na jazdę na czuja. Ja korzystałem z mapy „Rumunia i Mołdawia” z wydawnictwa ExpressMap i jakoś dotarliśmy do celu. Chociaż muszę przyznać, że bywały momenty, gdy przydałby się dokładniejszy atlas drogowy. Najwięcej problemów jest oczywiście w miastach, więc tu należy zachować szczególną ostrożność.


Mapa drogowa
Mapa Rumunia

Mapy górskie
Z mapami górskimi Rumunii jest największy problem. Polskich edycji, póki co, brak. Te, które można nabyć w Internecie, pochodzą z dwóch wydawnictw: węgierskiego Dimap i rumuńskiego Bel Alpin. Opisy tras są dostępne w języku angielskim. Mapy można kupić m.in. w Sklepie Podróżnika  i na stronach wydawnictw.
Wydawnictwo Dimap
Piatra Craiului –Bucegi – Postavarul – Piatra Mare – Ciucas (1:70.000)
Fogarasze (1:60.000)
Mapa Rumunia
Niestety prócz tego, że mapy pozwalają odnaleźć się w terenie nie mogę o nich napisać specjalnie nic dobrego. Skala obu wydawnictw jest na tyle duża, że poza ledwie widocznym paskiem szlaku, którego swoją drogą trzeba się czasami sporo naszukać, nie wyczytamy większych szczegółów. Mapy nie zawsze pokrywają się z tym, co w rzeczywistości znajduje się w terenie. Czasami szlaki mają inny kolor lub oznakowane są innym symbolem – przez takie nieścisłości zgubiliśmy szlak podczas pierwszego wyjścia w góry. Same opisy tras są dosyć enigmatyczne i nie za dużo mówią o rzeczywistej sytuacji w terenie. Brak również czasów przejść. A gdyby tego wszystkiego było mało pozostaje jeszcze kwestia wytrzymałości. Wyjście na szlak będzie pierwszym i ostatnim razem, gdy zobaczycie waszą mapę w całości…
Mapa Rumunia
Pierwsza z opisanych map kompaktowo ujmuje pięć interesujących pasm w regionie Brasova i Zarnesti: Piatra Craiului, Bucegi, Postavarul, Piatra Mare i Ciucas. Jak możecie się domyślać zasięg mapy jest jednocześnie zaletą i wadą tego wydawnictwa.
Mapa Fogaraszy kompleksowo obejmuje całe pasmo najwyższych gór Rumunii i z pewnością jest obowiązkowym ekwipunkiem każdego turysty, który zamierza wędrować przez ten region.
Wydawnictwo Bel Alpin
Piatra Craiului
 Bucegi
Mapa RumuniaMapa Rumunia
Mapy Bel Aplin są z pewnością dużo bardziej szczegółowe i każde z poszczególnych pasm traktują oddzielnie. Turysta znajdzie w nich tak istotne dla planowania wędrówek czasy przejść. Niestety tu również wadą jest wytrzymałość. Nie wiem z jakiego papieru są robione te druki, ale zupełnie nie są przystosowane do wielokrotnego użytku. Na szczęście w przeciwieństwie do dość drogich map Dimapu (35 zł plus koszty wysyłki) cena jest dość atrakcyjna – bodajże 9-14 lei. Bez problemu można zaopatrzyć się w nie w Rumunii, m.in. na zamku w Branie, popularnych kurortach w Bucegach i niektórych schroniskach. 



Be first to comment