Krynica Zdrój: Subiektywny przewodnik nie tylko dla schorowanych…

KIEDY: 28-31.03.2012
GDZIE: Krynica-Zdrój, Beskid Sądecki
 
Marzec to dla większości turystów martwy sezon. Na nartach nie pojeździsz, w góry nie wyjdziesz, na rower nie wyskoczysz. No chyba, że szusujesz za granicą, nie przejmujesz się błoto-śniegiem na szlakach, a dwa kółka traktujesz jako opcję całoroczną. Wtedy żadna pogoda nie powstrzyma cię przed wyjściem z domu. Mam to szczęście, że nawet jakby mi się nie chciało, to i tak muszę. W marcu moja luba obchodzi urodziny. A ponieważ przez resztę roku, zawsze znajdą się chętni żeby dorzucić się do benzyny na wypad, to w zasadzie tylko o tej porze roku jeździmy gdzieś sami. Ot, taki romantyczno-survivalowy tete-a-tete. Od kilku lat, to już tradycja. Dwa lata temu były Góry Sowie, rok temu Irlandia, a w tym roku miało być w końcu morze. Dokładniej Bałtyk.


W okresie wakacyjnym skutecznie odpieram ataki amatorów jodu i za każdym razem udaje mi się zorganizować wypad górski, jednak tym razem szanse były nikłe. Kapitulacja zbliżała się wielkimi krokami. Nawet zacząłem szukać noclegów. Jednak ostatkiem sił przeszedłem do kontrataku, wystrzeliłem moje „wunderwaffe”, broń ostatniej szansy – „odległość”.
1400 km w dwie strony i 20 godzin w samochodzie podziałało na wyobraźnię. Co proponujesz w zamian? zapytał marszałek Małżonkow i spojrzał na mnie pochmurnie. Hmmm, spójrzmy na mapę… Zobacz, góry są dużo bliżej. Może jakieś ciepłe źródła, uzdrowisko?
No dobra – odpowiedział zrezygnowanym głosem, marszcząc aksamitne czoło – Czyń swoją powinność. Szukaj noclegów w Krynicy…
 
Sami widzicie, ja tylko podałem koordynaty. Rozkaz przyszedł z góry. Jednak biorąc pod uwagę specyfikę wypadu, postaram się podać fakty, które przydadzą się wszystkim „zadurzonym”…w górach;)
 
 
TROCHĘ HISTORII…
 
Krynica należy do jednych z najpopularniejszych polskich uzdrowisk. Pierwsze informacje o leczniczych właściwościach tutejszych wód pochodzą z 1721 roku. Początkowo kąpiele zdrowotne odbywały się w mieszkaniach chorych, a wodę podgrzewano w wannach przy pomocy rozgrzanych kamieni. Właściwa kariera uzdrowiska rozpoczęła się w 1804 roku, kiedy to wybudowano pierwsze łazienki kąpielowe. Od tego czasu liczba kuracjuszy zwiększała się z każdym rokiem, a w mieście powstawały coraz nowe budynki zdrojowe i luksusowe wille w „stylu szwajcarskim”, które cieszą oko turystów po dziś dzień. W kurorcie wypoczywały takie sławy jak: Jan Matejko, Władysław Reymont, Julian Tuwim czy Aleksander Fredro.
W 1927 roku takich mądrych rad udzielała odwiedzającym Krynicę kuracjuszom Jedniodniówka Ilustrowana „Krynica”: 
 
DZIESIĘĆ PRZYKAZAŃ KRYNICKICH
Dla gości
I.                    Nie będziesz miał cudzych  „badów” poza Krynicą,
II.                 Nie będziesz wzywał pana swego lekarza „nadaremnie”,
III.               Pamiętaj abyś miał dużo pieniędzy jadąc do Krynicy,
IV.              Czcij właścicieli pensjonatu swoich,
V.                 Nie zabijaj pluskiew w pokoju swoim,
VI.              Nie „cudzo-łóż” w teatrze (na gapę),
VII.            Nie kradnij dzienników w czytelni (ani parasoli)
VIII.         Nie mów przeciw Krynicy prawdziwego świadectwa,
IX.              Nie pożądaj własnej żony, tylko bliźniego,
X.                 Ani biletu kąpielowego, ani dobrego jedzenia, ani dobrego pokoju, która jego jest.
 
Wersja dla kryniczan dbającycch o gości brzmiała następująco:
 
I.                    Nie będziesz miał lepszego raju jak w Krynicy,
II.                 Nie będziesz „wzywał” inspektora podatkowego nadaremnie,
III.               Pamiętaj, abyś ósm miesięcy w roku święcił,
IV.              Czcij Zubera i Kryniczankę,
V.                 Nie zabijaj żołądków gości,
VI.              Nie łóz cudzych do łóżek z pluskwami,
VII.            Nie kradnij bo i tak masz dość,
VIII.         Nie mów prawdziwego świadectwa ileś zarobił,
IX.              Nie pożądaj otwarcia granic,
X.                 Ani winy, ani epidemji, ani żadnej cholery, która może spowodować opróżnienie Krynicy

Willa Stefania

Willa Romanówka – siedziba muzeum Nikifora

Słynny pomnik malarza prymitywisty
 
TROCHĘ KULTURY…
 
W tym miejscu żył i tworzył również znany malarz prymitywista Nikifor Krynicki (1894-1966) , którego muzeum można odwiedzić w willi „Romanówka”.. Warto również zajrzeć do Muzeum Zabawek „Bajka” , które może pochwalić się zbiorami obejmującymi eksponaty od okresu starożytności po lata 80-te XX wieku. Nawet jeśli już dawno wyrośliście z ołowianych żołnierzyków i porcelanowych lalek, to szczerze polecam tę wystawę! Warto zobaczyć czym bawili się nasi pradziadkowie.
 Eksponaty zgromadzone w muzeum zabawek.
 Od gier planszowych…
 …przez lalki i „Flirt”
 … po roboty i prawdziwie ołowiane żołnierzyki z XIX wieku.
 
Idealnym miejscem na spacery i leniwy wypoczynek w promieniach słońca jest malowniczy deptak Dietla, przy którym zlokalizowany jest Stary Dom Zdrojowy i Łazienki Mineralne. W czasie naszego pobytu jego część była modernizowana, można się więc spodziewać, że w niedługim czasie centrum miasta zyska zupełnie nowy blask. Pierwsze rezultaty widać już na przykładzie Centrum Informacji Turystycznej – atrakcyjnie wizualna bryła budynku i bogata liczba materiałów drukowanych skutecznie zachęcają do odwiedzenia.
Wspomniana już zabudowa galicyjska należy z pewnością do jednych z największych atutów Krynicy. Szkoda tylko, że klimat starej Galicji został naruszony przez komunistyczne molochy uzdrowiskowe, które zdominowały nie tylko drewnianą zabudowę z początku XX wieku, ale również okoliczne wzgórza. Na szczęście na terenie miasta i parku istnieje wiele ciekawych obiektów, które przyciągają nie tylko wyglądem, ale również tym, co mają do zaoferowania głodnemu atrakcji turyście. Z mojej strony polecam szczególnie willę „Witoldówka”, w której czas upływa wyjątkowo słodko 😉
Willa Witoldówka – w środku znajduje się godna polecenia cukiernia
TROCHĘ FOLKLORU…
 
Ziemie Beskidu Sądeckiego już od przełomu XIII/XIV wieku nierozerwalnie związane były z Łemkami, ludnością pochodzenia wołoskiego, która w średniowieczu wyemigrowała z terenu Bałkanów i po wymieszaniu z ludnością rusinską stworzyła niepowtarzalny konglomerat etniczny tych ziem. Po samej ludności pozostały już tylko wspomnienia (Komuna…), jednak drewniane krzyże i cerkwie, jakie można odnaleźć na całej Sądecczyźnie, do dziś tworzą niepowtarzalny klimat tych ziem.
Cerkiew św. Włodzimierza Wielkiego w Krynicy
W okolicach Krynicy znajduje się kilkanaście drewnianych cerkwiktóre są pozostałością po tej kulturze. Nam udało się obejrzeć jedynie dwie z nich: Cerkiew św. Kosmy i Damiana w Tyliczu zbudowaną w 1743 roku (obecnie kościół rzymskokatolicki), oraz datowaną na 1600 rok, najstarszą cerkiew w polskich Karpatach we wsi Powroźnik – msza palmowa, w której mieliśmy  okazję wziąć udział była nad wyraz malownicza.
 Cerkiew św. Kosmy i Damiana w Tyliczu
 Cerkiew św. Jakuba w Powroźniku
Klimatycznym, choć tracącym trochę cepelią, obiektem łemkowskim jest również Karczma Łemkowska Kłynec.  Co prawda w tym przypadku nie możemy mówić o oryginalnym budynku, lecz jedynie o wykorzystaniu naturalnych eksponatów łemkowskich (karczma stanowi parter nowoczesnego hotelu), ale i tak warto ją odwiedzić. Rustykalny klimat, oryginalne wnętrza, muzyka z pogranicza Polski i Ukrainy, wyjątkowo smaczne jedzenie nawiązujące do łemkowskiego menu.… tylko ceny mogłyby być niższe. Niecodziennie można sobie pozwolić na zupę z rydzów za 15 złotych…
 Wnętrza łemkowskiej karczmy Kłynec
Łemkowskie specjały…
 
 
TROCHĘ RUCHU…
 
Niezaprzeczalnym walorem Krynicy jest jej położenie. Otoczona ze wszystkich stron górami, ulokowana na skraju Pasma Jaworzyny Krynickiej, miejscowość stanowi idealny punkt wyjściowy do górskich wędrówek. Największą popularnością wśród turystów, głównie ze względu na łatwość podejścia i umiejscowienie w samym centrum miasta, cieszy się Góra Parkowa (742 m n.p.m). Sam szczyt i otaczający go teren, stanowi Park Zdrojowy, turyści znajdą tu liczne zabytki, alejki spacerowe, stawy i miejsca do wypoczynku. Co bardziej leniwi kuracjusze mogą dotrzeć na szczyt kolejką szynową. Przy słonecznej pogodzie z wierzchołka rozpościera się sielankowy widok na Beskid Sądecki. I tylko hałas z pobliskiego dansingu oraz gwar wylegujących się na trawie kuracjuszy mąci spokój wypoczynku.
 Widok z Góry Parkowej
Drewniany kościół na „Dietlówce”
TROCHĘ WIĘCEJ RUCHU…
 
Dla tych, którzy chcą poczuć prawdziwie górski klimat pozostaje wejście – lub wjechanie – na Jaworzynę Krynicką (1114 m n.p.m.), najwyższy szczyt w tej części Beskidu Sądeckiego. Można wybrać szlak czerwony, szlak zielony, kolej gondolową, lub wersję okrężną, tak zwaną pętle, lub, jak kto woli, „zróbmy dziś ile się da, bo od jutra pogoda ewidentnie się spieprzy…”. Wybraliśmy ostatnią z wymienionych opcji i właśnie nią przybliżę w następnym poście…
 Schronisko na Jaworzynie Krynickiej

Be first to comment