Chata pod Rysami

KIEDY: 21.06.2012
GDZIE: Tatry Wysokie
WYSOKOŚĆ: 2250 m n.p.m.
 
Chata pod Rysami (zwana również schroniskiem pod Wagą) to najwyżej położone tatrzańskie schronisko. Otwarte jedynie w okresie letnim, od 16 czerwca do 31 października, oferuje 14 miejsc noclegowych we wspólnej sali. Do schroniska nie prowadzi żadna ubita droga, nie ma też kolejki transportującej zapasy. Wszystko, od rolki papieru toaletowego, poprzez żywność i 30 kilogramowe kegi z piwem, wnoszone jest tu za pomocą siły ludzkich mięśni. Zajmują się tym tatrzańscy tragarze, tzw. nosice , którzy na swoich barkach potrafią wnieść ładunek ważący niejednokrotnie po 60-80 kilogramów. Rekord należy do chatara schroniska Skalna Chata Laco Kulangi, który wniósł do Schroniska Zamkovskiego (sic!) 207 kg! Dla chcących się sprawdzić turystów, na początku szlaku czekają ładunki liczące po 5-10 kg. W zamian za wniesienie ładunku można liczyć na herbatę z sokiem malinowym.
Laco Kulanga podczas wnoszenia rekordowego ładunku
Przygody tatrzańskich nosiców opisuje książka: Spod nosiłek na wesoło i na poważnie.
Do nabycia w schronisku
Pierwsze schronisko w tym miejscu zostało oddane do użytku w 1933 roku. Od tego czasu budynek ciągle zmaga się ze schodzącymi w tym miejscu lawinami i już niejednokrotnie miał zostać przeniesiony na nowe miejsce, w rejon Przełęczy pod Wagą. Najsilniejsze lawiny zeszły w 99` i 2001 roku. Zostało wtedy zniszczone ponad 80 % schroniska. Nowy budynek został oddany do użytku w październiku 2011 roku, między innymi dzięki uporowi jego długoletniego chatara Viktora Beranka, który od 1978 r. nieprzerwanie zarządza tym niepowtarzalnym miejscem. Dookoła budynku jeszcze ciągle widać pozostałości po remoncie, jednak wnętrza robią bardzo pozytywne wrażenie. Aktualny wygląd i konstrukcja budynku to odpowiedź na zagrożenie lawinowe, na jakie narażone jest schronisko.

 

 

 

 

 

 

 

Tak wygląda schronisko dziś…
Tak wyglądało jeszcze niedawno…
 
A tak miało wyglądać wg. jednego z projektów…
(ciekawy artykuł na ten temat: Projekty)

Chata pod Rysami to obiekt typowo wysokogórski. Niewielki, za to bardzo przytulny i oferujący wszystko, czego zmęczony turysta potrzebuje. Co prawda nie ma tu stałego prądu (niewielka ilość wytwarzana jest przez baterie słoneczne), a woda pozyskiwana jest z roztopionego śniegu lub z pobliskiego strumyka, jednak nie sprawia to żadnych problemów. Nawet toaleta znajdująca się na zewnątrz budynku, to raczej zaleta niż wada. W porównaniu do toi-toiów nad Wodogrzmotami Mickiewicza, wiszący nad krawędzią górskiej przepaści szalet, wypada jak łaźnie sułtana przy wiejskiej sławojce. Czysto, schludnie, bieżąca woda, i do tego tron, z którego rozpościera się widok na Tatry. Nic tylko obmyślać dalsze wypady! W niewielkiej odległości jest nawet panoramiczna ławeczka, dla oczekujących na swoją kolej. Droga do toalety jest dobrze oznakowana i prowadzi wzdłuż czerwonych śladów stóp. Ponoć pozostawił je w tym miejscu sam wódz wielkiej rewolucji Włodzimierz Lenin, kiedy zdobywał Rysy. W schronisku można nawet, oczywiście za niewielkim kosztem, ucałować jego figurkę. Podobno przynosi szczęście 😉

 Słynny szalet nad krawędzią. Pogoda nie pozwoliła na podziwianie widoków…
 
(zdjęcie by Lak)
 

W środku chaty turystom udostępnione są dwa pomieszczenia. Znajdująca się na parterze jadalnia pełni jednocześnie funkcję socjalną. To tu turyści nabierają sił przed kolejną wędrówką i integrują się wieczorową porą przy pięknym kaflowym piecu. Po zmierzchu gospodarze stawiają na każdym ze stołów naftowe lampy, których płomyk delikatnie rozjaśnia nadchodzący mrok. Sypialnia znajduje się na piętrze, w dużej, wieloosobowej sali wyposażonej w piętrowe, bardzo wygodne łóżka. Każdy turysta otrzymuje ciepłe kapcioszki i dwa polarowe, zamaszyście zamszowe koce. Śpi się tak, że powieka nie drgnie. Warunki pierwsza klasa. Nawet nie trzeba mieć śpiwora.

 Schronisko wieczorową porą…

Do dyspozycji gości pozostaje skromne, lecz sycące oczekiwania menu nawiązujące do słowackich tradycji kulinarnych W karcie znajdziemy m.in.: polievki – czosnkową i kapuścianą, haluszki czy knedliki z gulaszem. Zachęcająco prezentuje się również deser czekoladowy. Ceny potraw oscylują w granicach od 3 (zupy) do 5 euro (drugie dania). Lane piwo marki Zubr kosztuje 3 euro, za pyszną herbatę z sokiem malinowym zapłacimy 1 euro. Wadą schroniska jest niestety brak możliwości skorzystania z wrzątku. Z racji cięć budżetowych mieliśmy okazję skosztować wyłącznie polievki czosnkowej i nie był to najlepszy wybór. Jeśli dociśnie Was potrzeba wieczornej integracji przy „jeszcze jednym”, to zawsze możecie wymienić złotówki na euro. Ale uwaga! Kurs jak na Wolne Królestwo Rysy przystało jest naprawdę wysokogórski i wynosi 5:1!

(zdjęcie by Lak)
Autor zadumany nad pogodą, a raczej jej brakiem
 
W cenie dodatkowego 4 euro do noclegu można dokupić śniadanie – muszę przyznać, że wygląda naprawdę konkretnie i zaraz po przebudzeniu czeka na szczęśliwców, którzy zamówili je dnia poprzedniego. Sama przyjemność noclegu w Chacie pod Rysami to wydatek rzędu 15 euro. Mimo, że cena nie jest najniższa a potrawy w menu również kosztują swoje, to naprawdę warto zostać tu na noc i zakosztować słowackiej gościnności.
Oczywiście żadne schronisko nie może istnieć bez ludzi, to oni tworzą klimat miejsca i dbają, by turyści nie obsmarowali ich potem w Internecie 😉 W tym przypadku nie ma mowy o przypadku. Cała załoga (5-6 osób) wygląda na bardzo zgraną paczkę, dla której praca w chacie to prawdziwe wyróżnienie i zaszczyt. Każda z osób doskonale wie, jaką rolę ma do spełnienia i po co znalazła się na tej wysokości. Możliwość przyglądania się z bliska codziennej pracy tych ludzi to prawdziwa przyjemność. Oby tak dalej, a Wolne Królestwo Rysy jeszcze długo będzie cieszyć się sympatią ceprów z obu stron granicy!
KLIMAT: 4.75
OBSŁUGA: 4.75
INFRASTRUKTURA: 4,5
SZLAKI: 4,75
JEDZENIE: 4
OCENA: 4,75

Leave a Reply