Liptovska Osada: Vlkolinec (cz.3)

Dzień 5, 6
Vlkolinec – Basenova – Rużemberok
Pobudka była ciężka. Bynajmniej nie dlatego, że zaniosło się na pogodę nie zapowiadającą wyjścia w góry. Dopadła mnie klątwa słowackiej gruszkówki. Ale w sumie nie ma czego żałować. Zakrapiane dyskusją ognisko było warte małego bólu głowy. Tym bardziej, że niebo zasnuły chmury, które skutecznie powstrzymały przed wyjściem w góry nawet najbardziej zdeterminowanych. Dzień minął leniwie. Leżakowanie, konsumpcja i partyjka planszówki, która przeciągnęła się do późnej nocy (zdecydowanie odradzam rozgrywkę „Talismana” w 10 osób i 30 Bażantów).
Jednak kiedy następnego dnia Fatra ciągle chowała się między obłokami i znowu potraktowała nas deszczem, trzeba było szukać alternatyw. Na liście znalazły się baseny termalne w Basenovej oraz  Vlkolinec  – wioska skansen wpisana na listę UNESCO.
Osada leży przy głównej trasie prowadzącej z Liptowskiej Osady do Rużemberoka. Dojedziecie tu krętą, asfaltową dróżką, która ostro wspina się po zboczu wzgórza. To najlepiej zachowany i kompleksowy układ tradycyjnych chat zrębowych na Słowacji. Początki miejscowości sięgają XIV wieku. Nazwa powiązana jest najprawdopodobniej z wilkami, na które polowali mieszkańcy.
Wejścia do osady strzeże kilkanaście drewnianych rzeźb, które niewzruszenie wpatrują się w okoliczne wzgórza. Odosobnienie tego miejsca, dzikość przyrody i niepowtarzalna architektura sprawiają, że łatwo można sobie wyobrazić jak wyglądało kiedyś osadnictwo w Karpatach. Jakkolwiek banalnie by to nie zabrzmiało, czas naprawdę zatrzymał się tu w miejscu. Datę możemy wyznaczyć tylko na podstawie pstrykających zdjęcia turystów i zwisających pod strzechami domostw kabli elektronicznych.

Obecnie znajduje się tu 45 oryginalnych budynków z XIX wieku. Uwagę fotografów przyciągnie z pewnością także drewniana dzwonnica z XVII stulecia. Zapuszczając się w zakamarki podwórek trzeba pamiętać, żeby nie wejść komuś do domu. Wioska jest ciągle zamieszkana i liczy 19 mieszkańców.

Chociaż bilet wstępu wynosi około 5€, a czas zwiedzania nie jest zbyt długi to naprawdę warto wysupłać gotówkę z portfela. Klimat jest niepowtarzalny z żadnym innym skansenem. Szczególnie kiedy traficie na pogodę, prosto jak z gotyckiego horroru.
 
Zobacz też inne posty z tego wypadu:

Be first to comment