Stramberk – miasto pachnące piernikami

Ostatnio byłem w rozjazdach. Z kumplami z liceum, z drugą połówką, z samym sobą. Zacznę od wypadu numer jeden. Sentymentalna podróż weekendowa z czeskim piwem w tle. Miejsce docelowe Stramberk, Republika Czeska. 65 kilometrów od polskiej granicy. Tuż u podnóża Beskidów Śląsko-Morawskich. Komu w drogę temu Skoda.
W Stramberku pachnie piernikami. A w zasadzie uszami. Te aromatyczne ciastka, w kształcie rożka, to znak firmowy tej niewielkiej, ale apetycznej miejscowości. Takiej w sam raz na weekendowy kęs. Albo przystawkę do dalszego smakowania regionu. Do woli można się tu nasycić czeskim klimatem. Wielu porównuje Stramberk do perełki czeskiej turystyki Krumlova. Jednak dla mnie bliżej mu do naszego krajowego Kazimierza nad Wisłą.
 
Piernikowa chata
 
Miasteczko położone jest 10 kilometrów od Nowego Jicina; przycupnęło tuż przy większej Kopryvicy, w której znajduje się fabryka samochodowa Tatry i interesujące muzeum tej zasłużonej dla europejskiej motoryzacji marki. To doskonała baza wypadowa do poznawania północnych Moraw. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Amatorzy kuchni mogą przepłukać gardło miejscowym piwem (ach! och! ech! I ta piana!) lub spróbować lokalnych specialitów. Miłośnicy gór i aktywnego spędzania czasu znajdą wiele miejsc, po których mogą pobrykać do woli. A zwolennicy bardziej romantycznych i leniwych atrakcji natrafią na zabytki i klimat, który z pewnością skłoni ich do ponownego odwiedzenia tego miejsca.
 
Stramberk został założony w 1359 roku przez syna króla Jana Luksemburczyka. Ze względu na swój unikalny charakter urbanistyczny nazywany jest Morawskim Betlejem. Klimat architektoniczny miasteczka tworzy zespół ponad 80 wołoskich chat zrębowych z XVII i XVIII wieku, kręte brukowane uliczki oraz kameralny, pochyły rynek z barokowymi kamieniczkami, Kościołem św. Jana Nepomucena i malowniczą fontanną w centrum.

 

 Na specjalną uwagę zasługuje kamienica z szyldem „Mestky Pivovar Stramberk”. To właśnie tu warzy się kwaśnicowe, niefiltrowane piwo Trubac (Trębacz), dostępne wyłącznie w Stramberku. Browar rozpoczął swoją działalność w 2005 roku, po 150 latach przerwy. Dziś oferuje piwo w dwóch wersjach: svetle i cerne.

Miałem okazję skosztować wyłącznie pilsnera, lecz jeśli tak jak ja macie dość masowej produkcji, to koniecznie musicie unurzać usta w tej pianie. Najlepiej podziwiając uroki czeskiej prowincji na ryneczku lub chłodząc się w kamiennej piwnicy o średniowiecznym klimacie. Obsługa knajpki jest bardzo sympatyczna (choć po 22 bywa już lekko „zawiana” trudami dnia) a w menu znajdziecie również coś na ząb. Mogę polecić węgierski gulasz z kapustą i ziemniakami, bo tylko to udało mi się wrzucić na ruszt pomiędzy kilkoma kuflami Trubacza.

Niestety wadą tego miejsca, podobnie zresztą jak i innych knajp w Stramberku, jest niezbyt długi czas otwarcia. „Mestky Pivovar” czynny jest do godziny 23. Amatorzy nocnych wrażeń muszą zaopatrzyć się w stosowny zapas złocistego napoju lub szukać wrażeń w pobliskiej Kopryvnicy. Taksówka kosztuje około 90 koron [Miłośnikom m(n)ocnych wrażeń – czytaj „ordynarnych dyskotek”- polecam lokal Robinson. Czego nie robi się z kumplam z liceum…]

 Stramberska Truba –  pozostałości po zamku Strallenberg

Nad Stramberkiem i całą okolicą dominuje kamienna wieża Truba (Rura), pozostałość po kamiennym zamku Strallenberg, który kiedyś należał do zakonu Templariuszy. Z jej szczytu roztacza się wyśmienity widok na okoliczne wzgórza i niedalekie Beskidy. U podnóża zamku znajduje się godzien polecenia lokal. Turystyczna Chata Dr.Hrstky to knajpa w typowo górskim klimacie. Skromne, lecz klimatyczne wnętrze przypadnie do gustu każdemu miłośnikowi schronisk. Oprócz tradycyjnego Pilsnera, można tu także, co nieco przekąsić a nawet posłuchać muzyki na żywo. My mieliśmy okazję natrafić na czeski band blusowy ;).

Unikatowa zabudowa objęta ochroną konserwatorską to nie jedyna atrakcja morawskiego miasteczka. Na uwagę zasługują także okoliczne szlaki turystyczne. Na Białą Górę (556 m.n.p.m), która dominuje nad stramberskim rynkiem, prowadzi krótka, dostępna dla każdego turysty trasa. Na szczycie wybudowano 43 metrową wieżę widokową, z której można podziwiać niedalekie Beskidy, Jesionki, Oderskie Vrchy oraz panoramę Stramberka. Na południowym stoku góry znajdują się malownicze kamieniołomy oraz arboretum. Pionowe wapienne ściany i powstałe na dnie kamieniołomu mokradła tworzą wyjątkowy klimat tego miejsca. Dolna Kamieniarka to doskonałe miejsce na leniwy wypoczynek na trawce lub spróbowanie sił we wspinaczce skałkowej.

 Biała Góra ze szczytu Truby
 Kapliczka na Białej Górze
Kamieniołom
Arboretum
Druga godna polecenia trasa prowadzi na górę Kotouc (495 m.n.p.m). Ponoć to właśnie tu podczas oblężenia miasta przez tatarskich najeźdźców w 1241 r. schronili się stramberczanie. Przed niechybną masakrą mieszkańców uchroniła ulewa. Mieszczanie rozkopali tamę, która zalała znajdujący się w dolinie obóz wroga. Po zejściu wody w namiotach Tatarów znaleziono worki z uszami obciętymi pokonanym w bitwie pod Legnicą. Na pamiątkę tego wydarzenia w Stramberku zaczęto wypiekać słynne po dziś dzień ciastka.
 
 Chillout na trawce…
Wejście na szlak prowadzący na Kotouc znajduje się tuż przy zabytkowym budynku szkoły. Teren wzgórza i okoliczne lasy stanowią rezerwat przyrodniczo-archeologiczny „Narodni Sad”. Na szczególną uwagę zasługuje słynna w całych Czechach Jaskinia Spiska, w której odkryto szczątki prehistorycznych zwierząt i neandertalskiego dziecka. Trasa jest bardzo malownicza. Wokół ścieżek rozmieszczono kilkanaście pomników przedstawiających czeskich bohaterów narodowych oraz osoby zasłużone dla historii Stramberka. Z wierzchołka góry rozpościera się widok na masywne, wapienne wyrobisko, znajdujące się po drugiej stronie miasteczka. Warto wdrapać się na szczyt, żeby nabrać dystansu do ludzkiej zachłanności.
Noclegi w Stramberku nie należą do najtańszych. Szczególnie tłocznie robi się w weekendy. Jest jednak kilka miejsc, w których za pokój zapłacimy nie więcej niż 250-300 koron. Szukając „ubytovania” najlepiej zajrzeć na oficjalną stronę miasta. W czeskiej wersji językowej ofert jest znacznie więcej, niż w polskiej. Z mojej strony mogę polecić dwa miejsca (w jednym spał mój przyjaciel, w drugim ja). PenzionStara Skola znajduje się przy samym rynku, natomiast apartamenty u Pani Bogumiły Suterovej ulokowane są przy wjeździe do Stramberka od strony Nowego Jicina. Pokoje są naprawdę czyste, a ich zaletą jest fakt, że znajdują się przy sklepie spożywczym. Naprzeciwko znajduje się tradycyjny czeski hostinec oferujący niezbędnik turysty – tanie piwo i dobry gulasz.
Gdybyście zabawili w Stramberku dłużej niż jeden dzień, warto odwiedzić wspomniane wcześniej Kopryvnice. Oprócz nieodżałowanego przeze mnie muzeum Tatry (z braku kasy, a raczej niepohamowanego apetytu na czeskie piwo w pierwszy wieczór, musiałem odmówić sobie wstępu) znajduje się tam również ciekawa ścieżka przyrodnicza na wzgórze Czerwony Kamień (690 m.n.p.m) z ruinami zamku i ciekawym punktem widokowym na Beskidy. 
 Eksponaty z muzeum Tatry
 
  
 
W niedalekim Priborze można odwiedzić rodzinny dom, a dziś muzeum Sigmunta Freuda. A w odległości 11 kilometrów od Stramberku znajdują się ruiny zamku Hukvaldy. Gdyby ciągle było wam mało zostaje jeszcze malowniczy rynek w Nowym Jiczinie i ruiny zamku w Starym Jiczynie. W przypadku niepogody możecie odwiedzić muzeum miejskie w Stramberku oraz muzeum Zdenka Burianaczeskiego ilustratora i malarza, znanego z przedstawień prehistorycznych zwierząt.  Uff!
 
Okolice ruin na Czerwonym Kamieniu
 Biała Góra widoczna z Czerwonego Kamienia
 
Beskidy Śląsko-Morawskie z Czerwonego Kamienia 
 
Stramberk należy do miasteczek, które już po kilku godzinach zwiedzania wydają się znajome niczym własna kieszeń. Myślimy, że nic nas już tu nie zaskoczy, nie zdziwi. Jednak jak to z kieszeniami bywa, czasami są głębsze niż początkowo się wydawało. Ba! Potrafią zaskoczyć drugim dnem albo niespodzianką ukrytą w zakamarkach materiału. I takie jest właśnie Morawskie Betlejem. Pełne krętych uliczek, malowniczych domków i klimatycznych detali, które decydują o jego wyjątkowym charakterze. Jego kameralny charakter można docenić tylko wtedy, gdy damy sobie czas by zajrzeć w każdy zakamarek. Ja z pewnością nie wścibiłem jeszcze nosa wszędzie, gdzie chciałem.

Be first to comment